Wstałam z łóżka tak aby nie obudzić chłopaka i poszłam wziąć prysznic. Woda kojąco spływała po moim nagim ciele. Jak mi tego brakowało.
Owinęłam się ręcznikiem i stanęłam tuż przed lustrem spoglądając w nie. Wyglądałam jeszcze lepiej niż przed chorobą. Czekoladowe oczy odbijały się w tafli lustra, zaróżowione policzki i uśmiech, który nawet na chwilę nie schodził mi z twarzy. Jestem wreszcie taka szczęśliwa. Nigdy nie byłam aż taka szczęśliwa jak teraz. To chyba jakiś sen, że przeżyłam raka i byłam w niebie i wróciłam. Że mam cudownego brata, chłopaka i najlepszych przyjaciół na świecie. Mam teraz wszystko o czym tak długo marzyłam i nic, absolutnie nic już tego nie zniszczy.
Do łazienki ktoś wszedł. Zayn. No nie powiem, dosyć krępujące, że byłam w samym ręczniku.
-Jani, słuchaj. Musisz pogadać z Paulem o tym twoim związku z Harrym. Pamiętasz?
-O, właśnie. Dzięki za przypomnienie. Zawieziesz mnie?
-Wszyscy jedziemy. Tak jakby to sprawa nas wszystkich.-Okej.
-Zrobię śniadanie, a ty się ubierz, co?
-Właśnie chcę to zrobić. - zaśmiałam się.
Mulat wyszedł. Szybko zarzuciłam na siebie ubrania i wysuszyłam włosy. Makijaż był zbędny, ale ponieważ będę chodzić po mieście, noi będą fanki to trzeba chociaż trochę się pomalować. Kredka i tusz załatwiły sprawę. Wyglądałam perfekcyjnie jak na mnie. Wyszłam z łazienki i pokierowałam się w stronę zabójczego zapachu jedzenia. No tak, wczoraj nie zdążyłam nic zjeść. To zdecydowanie wszystko wyjaśnia.
Weszłam do kuchni. Przy blacie stał Liam i Zayn.
-A więc dzisiaj gotujecie we dwoje? - spytałam siadając na moje standardowe miejsce na blacie.
-Tak. - odpowiedział Payne uśmiechając się przyjaźnie.
Spojrzałam w stronę salonu i aż z wrażenia się zakrztusiłam śliną.
-Boże, nic ci nie jest? - mulat podbiegł do mnie przestraszony.
-Spokojnie, Zap. Po prostu się zakrztusiłam. - zaśmiałam się znowu. - Co ona tu robi?
-Czeka na Lou. Chyba widocznie jej wybaczył, bo gdzieś razem idą.
-Co? Przecież ostatnio.....-nie zdążyłam dokończyć, bo do kuchni wpadł Harry z przerażoną miną.
-Myślałem,że to był sen. - przetarł oczy.
-Ale co? - spytałam.
-No, że tu jesteś.
-Jestem. - zeszłam z blatu i mocno uściskałam chłopaka.
Po schodach zbiegł wystrojony Tommo. Podszedł do dziewczyny i ją czule pocałował. Byłam taka zdezorientowana, że aż zabrakło mi tchu. Weszłam powoli do salonu.
-Emmm, Lou? Co ty....- znów nie dokończyłam, bo chłopak palnął się z całą siłą w czoło.
-Louis, co ta szmata tu jeszcze robi? Przecież mówiłeś, że z nią zerwałeś. - spytała Eleanor tonem nie znoszącym sprzeciwu.
-Ej, a może grzeczniej laluniu? - do salonu wszedł Harry. Tak strasznie chciało mi się śmiać, że nie wiedziałam ile jeszcze wytrzymam.
-Louis, znów mnie okłamałeś. Nadal u was mieszka ta dziwka, która widocznie teraz puszcza się z Harrym. - zrobiłam wielkie oczy. Nie no może gadać na mnie wszystko tylko nie takie pierdoły. Rzuciłam się na nią i zaczęłam z całej siły okładać. Harry próbował mnie oderwać, ale wiedział, że ze mną się nie zadziera. W końcu raz zlałam przy nim dresów. Nie mogłam się opanować i ciągle waliłam ją po tej wytapetowanej mordzie. Do salonu wbiegli chłopcy. Liam razem z Zaynem odciągnęli mnie od brunetki, a ta po prostu stamtąd uciekła.
-Żebyś tu więcej nie wracała, kurwo! - krzyknęłam.
Wszyscy zaczęli się śmiać. Wszyscy oprócz Louisa, który pobiegł tuż za królową prostoty - Eleanor Calder.
-No,no Janice. Zaczynam się ciebie bać. - dał mi kuksańca w żebra Liam.
-Mówiłem, że z moją siostrą się nie zadziera. - przechwalał się Zayn, który razem z Paynem znów wrócił do kuchni. Niall tak się śmiał, że aż położył się na podłogę.
-Kotku, teraz tu już się nie muszę o ciebie obawiać. - zaśmiał się jeszcze raz Styles i czule mnie pocałował.
-Dobra, Horan. Wstawaj. - podniosłam blondyna.
-Janice, chyba wróciły ci siły. Zaczynam podejrzewać, że jesteś nieśmiertelna. - wybuchnął śmiechem.
-Bój się. - pstryknęłam go w nos i poszłam razem z Loczkiem do kuchni.
Po pysznym śniadaniu pojechaliśmy do biura Paula, żeby jakoś wszystko mu wyjaśnić. Niestety do windy znów nie mogliśmy wsiąść, więc musieliśmy biec po schodach, jednak teraz wydawało się to być przyjemniejsze.
Zapukałam grzecznie w dębowe, ogromne drzwi i oczekiwałam na reakcję, jednak nie było jej.
-Po prostu wejdź. - nakierował Liam. Zrobiłam jak kazał.
Usiadłam na bujanym krześle i spojrzałam mężczyźnie w oczy. On zaczął.
-Albo tak dobrze udajecie, albo rzeczywiście ze sobą jesteście.
-Naprawdę jesteśmy. - odpowiedziałam i spojrzałam czule na bruneta. Ten splótł nasze ręce pod biurkiem.
-Dobra, zróbmy tak. Zapomnijmy o tej całej sytuacji i bądźcie razem,ok?
-Pasuje.- powiedział Harry.
-A gdzie Tomlinson?
-Sprawy rodzinne. - zaśmiałam się nerwowo.
-Dobra, dobra. A więc, chłopcy macie wywiad, jutro. O szesnastej, zapamiętacie?
-Ja zapamiętam. - oznajmił Payne uśmiechając się.
-Jeśli chcecie, możecie zabrać księżniczkę ze sobą. -pokazał na mnie.
-Mnie? - zrobiłam wielkie oczy.
-No raczej nie mnie. - zakpił mężczyzna. - Coś jeszcze? - już miałam powiedzieć, że to wszystko, ale Lokers mnie wyprzedził.
-Wsumie tak. Ale chce porozmawiać w sześć oczu.
-Sześć?
-Zayn, ja i ty. Hm?
-Ok. Wy już zmiatajcie. - pomachał ręką.
Wyszliśmy. Spuściłam powietrze z płuc i spojrzałam po chłopakach.
-O co im chodzi?
-Przekonasz się. - pstryknął mnie w nos Horan. Chyba się odegrał.
Zeszliśmy po schodach i udaliśmy się do wana chłopaków.
Po jakichś dziesięciu minutach dołączyli do nas mulat i loczek. Mieli naprawdę głupie miny. Jakby cos nabroili. Miałam wrażenie, że to nic dobrego.
*******************************************************************
Ten trochę nudniejszy, co nie? No ale nie możemy ciągle akcji grać. W 23 rozdziale powinno się wydarzyć o wiele więcej atrakcji. Jak myślicie, o co chodziło Malikowi i Stylesowi? :D
Przekonamy się niedługo. Pozdrowionka ♥ //shake i mix
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA cudo *.*
OdpowiedzUsuńWcale nie jest nudny...
Boże, dawaj następną część!!!!!
Strasznie jestem ciekawa co oni tam wymyślili :DD Dalej dalej dalej i te NOW!!!!!!! :*
OdpowiedzUsuń