-Co się stało? - chłopak popatrzył na rozbite szkło.
-Harry...-przełknęłam ślinę. - Harry zabronił mi z wami rozmawiać. Strasznie się wkurzył i je rozbił.
-Jak to zabronił ci z nami rozmawiać? - blondyn lekko się odsunął i spojrzał na mnie zdezorientowany.
-No...normalnie. Powiedział, że jestem jego. - wyłkałam.
Horan jeszcze mocniej objął mnie ramionami.
-On niczego ci nie może zabronić. - powiedział czułym głosem.
-Mylisz się. - doskonale rozpoznałam ten głos. Harry. Wrócił. O nie.
Lokers odciągnął nerowo Nialla ode mnie i uderzył prosto w twarz. Pisnęłam. Nie no tego już za wiele.
-Co on ci zrobił?! - krzyknęłam zerkając kątem oka na blondyna. Z nosa sączyła mu się krew.
-Miałaś z nim nie rozmawiać! - krzyknął. To nie miało żadnego sensu.
-Mogę rozmawiać z kim mi się żywnie podoba! - splunęłam mu na twarz. Brunet chwycił mnie za ramiona i zaciągnął do łóżka.
-No to co mała, pogodzimy się tak? - rzucił mną na łóżko i zaczął zdejmować moją spódniczkę.
-Nie ma mowy. - dałam mu porządnie z liścia. A potem mocno kopnęłam w brzuch. Chociaż byłam od niego sporo niższa przycisnęłam go rękoma do ściany i trzymałam za gardło. Na pewno śmiesznie to musiało wyglądać, ale sytuacja nie bawiła nikogo. - A teraz mnie posłuchaj. - powiedziałam czule. - Nie zabronisz mi z nimi rozmawiać. To są moi najlepsi przyjaciele, a ty? Ty od teraz jesteś dla mnie nikim. Tak ma wyglądać nasz związek?! Bijatyki i zazdrość. - brunet wyrywał się, jednak kopnęłam go w czuły punkt. - Miałeś mnie posłuchać. - szepnęłam przygryzając jego ucho. - Teraz ślicznie przeprosisz swojego przyjaciela. - chwyciłam go za kark i przyprowadziłam pod samą twarz zdziwionego do granic możliwości blondyna.
-Przepraszam. - szepnął.
-Co? Nic nie słyszę. - krzyknęłam.
-Przepraszam, Niall. - powiedział głośniejszym tonem.
-Bardzo ładnie. - zaśmiałam się i wykopałam go z pokoju. - A tak na przyszłość, wara od mojego pokoju! - krzyknęłam jeszcze raz i zatrzasnęłam drzwi. - Rany, Niall. Nic ci nie jest?
-Chyba nic, tak przypuszczam. Ale ciebie to naprawdę zaczynam się bać. - zrobił przestraszoną minę.
-3 lata zachodniej walki coś dały. - przyłożyłam rękę do czerwonego policzka chłopaka. - Opatrzymy cię na dole, tylko muszę się ubrać w coś innego, bo to mokre. - podeszłam do szafy i wyciągnęłam białą bluzkę na ramiączka i dżinsowe rurki. Wysuszyłam do końca włosy. - Nie patrz, rozbieram się. - rzuciłam w niego gazetą.Niall zasłonił oczy rękoma,ale gdy już miałam ubierać bluzkę otworzył je, noi zobaczył mnie w staniku. Westchnęłam i do końca się ubrałam.
-Dobra, chodź. Pójdziemy na dół i opatrzymy ci nos. - zaśmiałam się.
Zeszliśmy na dół. Na sofie siedział Zayn, Perrie i Liam. W kuchni ktoś się krzątał, więc przypuszczam, że Lou też zszedł na dół, a Danielle siedziała na fotelu i popijała drinka.
Uśmiechnęłam się niewyraźnie do wszystkich i posadziłam Horana na fotelu. Sama stanęłam za nim.
-Za nim cokolwiek powiecie, to nie ja go zlałam. - zaśmiałam się.
-A kto? - spytał rozbawiony Zayn mocniej tuląc blondynkę.
-Harry. - wyznałam i poszłam do kuchni porozmawiać z Lou. Objęłam chłopaka lekko od tyłu. Tym razem poznał, że to ja.
-Janice, a Harry? - spytał zalewając drinki do połowy wódką.
-Skończyłam z nim. - wyznałam i puściłam chłopaka. Ten jak na zawołanie się odwrócił.
-Jak to z nim skończyłaś? - spytał i przybliżył się lekko.
-Najpierw zabronił mi z wami rozmawiać, a potem mocno walnął Horana. Biadaczek. - spojrzałam w kierunku salonu.- Jak mam być z takim człowiekiem? - popatrzyłam na chłopaka z wyrzutem.
-Że co zrobił?
-To co słyszałeś, Lou. Chyba był zazdrosny o to na wywiadzie...- ostatnie zdanie wypowiedziałam szeptem.
-Przejdzie mu. - pocieszył mnie, kładąc mi reke na ramieniu.
-Ale mi nie ma zamiaru przejść. - skrzyżowałam ręce na piersi.
-Zobaczymy ile bez niego wytrzymasz. - zakpił chłopak i wyciągnął karton soku z lodówki.
-A co to ma niby znaczyć? - usiadłam na blacie wlepiając się w szatyna, który powoli zalewał wszystkie szklanki sokiem pomarańczowym.
-Janice...bądźmy szczerzy. Kochasz go, a on ciebie. Nie wytrzymasz bez niego długo. - chwycił tacę z drinkami i pomaszerował do salonu.
Westchnęłam głośno.
-Niall! - krzyknęłam. - Chodź tu!
Chłopak przybiegł jak na zawołanie.
-To zrobisz coś, żebym nie wylewał z siebie hektolitrów krwi? - uniósł ku górze kawałek ręcznika, który cały był nasączony czerwonym płynem.
-Spróbuję. - zeskoczyłam sprawnie z blatu i poszłam do łazienki. Po chwili pojawiłam się z całą apteczką.
Na początku wyjęłam ręcznik i wsadziłam w niego pokruszone kawałki lodu.
-Trzymaj to ciągle przy nosie. - przygryzłam lekko wargę w skupieniu. - I weź to, pomoże. - podałam mu tabletkę przeciwbólową. Blondyn sprawnie ją połknął. - Ślicznie, a co do nosa to może być przez trochę czasu napuchnięty, więc będę ci zmieniać co jakiś czas ręcznik i wkładać w niego lód. - dokończyłam.
-Zachowujesz się jak prawdziwy lekarz. - pochwalił.
-Wiesz...jak Zayn wracał z bójki z kolegami to zawsze to ja go opatrywałam. - wyznałam z powagą. - A i na razie nie pij drinków, bo brałeś lek.
-Ile nie mam pić? -spytał oburzony. Spojrzałam na opakowanie.
-Z jakieś dwie godziny. - uśmiechnęłam się i poszłam do salonu, żeby przypadkiem Horan mi czegoś nie zrobił. Wyglądał na naprawdę złego, że nie może pić przez tyle czasu.
Wszyscy już się nieźle bawili i wyglądali jak po dwóch drinkach.
-No i wreszcie jest moja siostrunia. - wyszczerzył się mulat w moją stronę. Usiadłam tuż obok Louisa. Ten wyglądał na zrezygnowanego i obrażonego na mnie. Rany co za dzień.
-Drinka? - spytała smukła blondynka, podając mi ciemnopomarańczową substancję.
-O dzięki. - uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie.
~*~
Po dwóch godzinach gadania, śmiania się, ogólnie poznawania byłam już nieźle wstawiona. Zresztą nie tylko ja. Louie chyba też nie stopował z piciem, bo na to wyglądało, że się pogodziliśmy. Wnioskuje to po tym że przez cały czas siedziałam u niego na kolanach, ale zabawa dopiero się rozkręcała.
-Dobra dzieciaki, zagramy w butelkę. - wyszczerzył się Payne i poszedł na chwilę do kuchni. Moment później wrócił z do połowy wypełnioną butelką Fanty i zaczęliśmy grać. Pierwsza zaczęłam kręcić. Wypadło na Zayna.
-A więc braciszku...prawda czy wyzwanie? - wyszczerzyłam się. Brunet chwilę się namyślił.
-Wyzwanie. - zarechotał.
Chwilę musiało mi zająć wymyślenie jakiegoś dobrego wyzwania, ale w końcu wpadłam na niezły pomysł.
-Zrób dla nas striptiz. - wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Okej, ale nie licz na łatwe wyzwanie ode mnie. - pogroził mi palcem i stanął na stół. Niall włączył jakąś wolną muzę, a Zayn zaczął się pozbywać odzieży. Tak się śmiałam, że aż brakło mi tchu.
Teraz kręcił Zayn, Wypadło na Louisa.
-A więc, Lou. Prawda czy wyzwanie? - wybełkotał Malik do końca się ubierając.
-Wyzwanie. - uśmiechnął się chytrze.
-Już mam! Przeliż się z moją siostrą. - zachichotał mulat. Zgromiłam go wzrokiem.
-To ma być ta twoja zemsta bracie, czy tak? - zaśmiałam się.
-Tak.
-To nie udała ci się. - podeszłam bliżej szatyna. Znów odcień niebieskości jego oczu uspokoił mnie. Chłopak spojrzał na mnie z pożądaniem i wpił się w moje usta z potrójną siłą. Zachowywaliśmy się jak zwierzęta. Gdy nasze języki się wreszcie zetknęły nogi się pode mną ugięły i upadłam na kanapę. Tomlinson oczywiście na mnie.
-Oooo, stary! Oni chyba nie tylko się przeliżą! - zaczął się śmiać Liam.
My dalej się całowaliśmy. Czułam te pragnienie. Chciałabym powtórzyć tą noc w hotelu, ale nie mogę. Jeszcze nie skończyłam sprawy z Harrym.
W końcu się od siebie oderwaliśmy. Chłopak nadal na mnie leżał i miło się do mnie uśmiechnął.
-I znów przypomina mi się hotel. - wymruczał tak żebym tylko ja to słyszała i pocałował lekko moją szyję.
Czyli, że jeszcze myślał o tej nocy. Tak jak ja.
W końcu podniósł się i usiadł na swoje poprzednie miejsce. Westchnęłam i również usiadłam. Spojrzałam po wszystkich. Byli zdziwieni.
-No to może coś obejrzymy? - zaproponował Lou.
-Tak, Lou, bo ty już dopiąłeś swojego! A ja nigdy nie poznam jak to jest przelizać się z Janice! - obruszył się Niall i zaczął się śmiać. Sama wybuchnęłam śmiechem.
-Tak, Niall. Ja dopiąłem swego. - przyznał i objął mnie ramieniem.
-No to gramy jeszcze, bo Horan jest napalony!- zaśmiała się Danielle. Wszyscy przystali na propozycję i graliśmy jeszcze przez jakieś pół godziny.
Horan dopiął swego i miałam go pocałować, jednak nie czułam takiego czegoś jak z Louisem, albo z Harrym. Nie umiem tego określić, ale to coś innego.
Potem tak jak proponował Payne oglądaliśmy film. Jak to chłopacy wybrali horror, ale nie przypuszczałam, że TAK będzie wyglądał horror z dorosłymi facetami.
Liam przytulał przestraszoną Dan. Tak, bo tak powinno być.
Perrie przytulała przestraszonego Zayna. Tak nie powinno być, ale to słodkie. Od kiedy pamiętam zawsze to z Zapem oglądałam horrory, ale zawsze się bał, więc nigdy nie oglądaliśmy do końca i nie miałam pojęcia czy horrory kończą się źle czy dobrze.
Niall, jak to Niall wcinał popcorn ze strachu.
A ja? Ja się śmiałam. Ten film był makabrycznie zrobiony. Żadnego zabijania nie było widać. Co to za horror bez krwi?!
Louis? Też się śmiał. Obydwoje mieliśmy po prostu beke z tego filmu. Chyba mamy podobny gust.
Mimo tego jak Harry mnie dzisiaj potraktował to się o niego martwiłam. Nie było go w domu, nie miałam pojęcia gdzie jest, co robi. Bałam się o niego.
W jakoś połowie filmu, gdy już akcja wreszcie się rozgrywała, a ja leżałam sobie wygodnie na Louisie zadzwonił dzwonek, oznaczający że przyszedł do mnie sms. Na to wszystko Niall zakomunikował, że jest głodny. Dziewczyny przyznały rację blondynowi, więc we trzy poszłyśmy coś przyszykować dla chłopców.
-Zayn, kotku. Zatrzymajcie film i trochę ogarnijcie, a my we trzy wykombinujemy coś do jedzenia. - blondynka zgromiła wszystkich wzrokiem i każdy wystartował do sprzątania, a my udałyśmy się do kuchni.
Kątem oka w robieniu kanapek spojrzałam na wyświetlacz telefonu.
Od : Harry <3
"Janice.
Przepraszam cię za to co dziś, a w sumie wczoraj zrobiłem. Jestem skończonym dupkiem. Na pewno się zastanawiałaś czemu to zrobiłem. Jest jeden i jedyny powód- jestem zazdrosny. Tak bardzo cię kocham, że zapomniałem że to są też twoi przyjaciele.
Jeśli się jeszcze o mnie martwisz to wiedz, że jestem w hotelu. Nic mi nie jest.
Gdy już sobie wszystko poukładam to wrócę do domu i będziesz mogła się na mnie w nieskończoność gniewać. Jeszcze raz przepraszam.
Wiem, że tego się nie wybacza, dlatego nawet cię o to nie proszę. Po prostu przepraszam. "
***********************************************************************
Przepraszamy, że zrobiłyśmy z Harry'ego takiego brutala, ale to jest bieg rzeczy. Pod koniec jest z nim wszystko okej.
Myślimy, że chociaż trochę się wam spodoba. Przy tym rozdziale naprawdę się starałyśmy.
Dzięki, że tak nas motywujecie, po prostu aż pękamy ze szczęścia. :D
W następnym rozdziale planujemy zrobić tą sławną +18-stkę. Oby się nam udało. :)
Pozdrawiamy serdecznie i do następnego rozdziału. :* // shake i mix
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz