niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 23

Po 10 minutach byliśmy znów w domu. Tym razem od razu rozłożyłam się na kanapie i włączyłam telewizję. Jak zwykle widomości, plotki,plotki, chwilka.  Moim oczom ukazał się widok Harry'ego z jakąś blond laską. Szybko zatrzymałam program i pobiegłam na górę do pokoju Stylesa. Zapukałam lekko do drzwi. Nikt nie odpowiadał. Weszłam do środka, ale w pomieszczeniu nie było nikogo. Przeklnęłam pod nosem.
Skoro nie ma loczka, to pójdę do jego najlepszego przyjaciela. Louisa. On musi coś wiedzieć. Już nie pukałam, bo po prostu złość się we mnie gotowała.
-Eeeej, a gdzie maniery?
-Co....o czym ty..
-Nie zapukałaś - sprostował.
-Lou, choć ze mną na dół. JUŻ! - wydarłam się.
-Łoł. Okej, tylko się tak nie drzyj! - chwyciłam szatyna mocno za ramię i zaprowadziłam przed telewizor. - A to co?
-A na co ci to wygląda? - usiadłam na kanapie i schowałam twarz w dłoniach. Chłopak jeszcze przez chwile przyglądał się zdjęciu, na którym Styles całuje się z jakąś blondynką.
Łzy spływały po moich policzkach z prędkością światła. Byłam taka szczęśliwa, ale oczywiście to nie mogło potrwać chociaż chwili.
Tommo usiadł obok mnie i mocno przytulił. Wtuliłam się w jego ramię i jeszcze mocniej płakałam. Cholera, dopiero teraz czuję, że go kocham. Dopiero po tym jak mnie zdradził.
Do moich uszu dobiegło ciche skrobanie klucza w drzwiach. Do salonu weszli zadowoleni chłopcy. Rozejrzałam się czy nie ma z nimi Harry'ego, ale nie. Nie było go.
Towarzystwo spojrzało na nas z poważnymi minami i od razu podeszło.
-Janice, co się stało? - wyszeptał Nialler czule gładząc mnie po plecach. Zayn usiadł z drugiej strony,a Liam kucnął przy kolanach Louisa.
-Styles ją zdradził. - wyszeptał szatyn i pokazał na ekran telewizora. Zacisnęłam mocniej powieki. Wyobrażałam sobie, że nic się nie stało. Że nadal jestem szczęśliwa. Że idę z Harrym na spacer, że się całujemy i obiecujemy sobie, że na zawsze będziemy razem.  Znów otworzyłam oczy. Wszyscy byli tam i mnie pocieszali.
-W życiu....- przełknęłam ślinę - w życiu nie przypuszczałam, że, że będę miała kogoś takiego jak wy. - pociągnęłam nosem i znów wybuchnęłam płaczem.
Drzwi znów się zamknęły, co oznaczało, że wrócił.
-Zabije skurwiela. - syknął Zayn i pobiegł do holu.
-Na co czekacie? Pomóżcie mu. - szepnęłam i otarłam policzki, podnosząc się z Tomma. Chłopcy pobiegli, ale okazało się, że pomagali nie temu co trzeba. Pobiegłam do nich. Loczek trzymał zakrwawione usta i patrzył na nich przerażonym wzrokiem.
-Tępaki. Mieliście pomóc Harry'emu.  - warknęłam i podeszłam do chłopaka. Ten chciał mnie objąć, ale ja z całej siły uderzyłam go w policzek i pociągnęłam za kurtkę w stronę salonu. Lokers nadal patrzył z niedowierzaniem na mnie.
-Pierwszy raz widzę jak płaczesz. - wyznał.
-Chyba mam powód. - syknęłam i nakierowałam jego kudłatą głowę w stronę ekranu.
-Janice ja.....- szepnął i spojrzał mi głęboko w oczy.
-Wykorzystałeś mnie, tak jak każdą inną! - krzyknęłam. -Myślałam, że te wszystkie media kłamią, mówiąc, że jesteś kobieciarzem, ale jednak mówią prawdę!
-Posłuchaj........- zaczął.
-Nie to ty posłuchaj! - przerwałam mu. - Pokochałam cię, bo wydawałeś się być wyjątkowy, inny. Myślałam, że ty naprawdę mnie kochasz,ale wystarczy że spuszczę cię na chwilę z oczu, a ty już rżniesz następną! Jesteś podstępnym sukinsynem!- nie mogłam powstrzymać tego słowotoku. - Zabawiłeś się mną, jakbym była lalką, albo marionetką. Dowiedziałeś się o moich słabościach i wykorzystywałeś je, żeby tylko mnie zaliczyć! Po co się kryć, dupku?! Już poznałam takiego jak ty. Zranił mnie bardziej niż ktokolwiek inny, ale wiesz co? Ty zraniłeś mnie bardziej! Już nigdy w życiu się do mnie nie odzywaj! Nie masz po co! Ja i tak nie odpowiem! - wykrzyczałam ostanie słowo. Echo po całym domu odbiło to co właśnie powiedziałam. Miałam rację. Spojrzałam ostatni raz w te zielone tęczówki i pobiegłam na górę. Zamknęłam się na klucz, a drzwi jeszcze zastawiłam komodą i wyciągnęłam spod łóżka moją walizkę.
Wrzucałam swoje rzeczy z ekstremalną szybkością. Łzy tylko utrudniały sprawę. Koniec. Jestem spakowana. Usiadłam na walizce i przetarłam lekko twarz.
-Czas stąd iść. - szepnęłam sama do siebie, odsunęłam sprawnie mebel i wyszłam z pomieszczenia. Ściągnęłam bagaż i spojrzałam na wszystkich, po czym wybiegłam z domu.  Zamówiłam taksówkę i uciekałam stamtąd jak najdalej.
~*~
-Gdzie panią zawieźć? - spytał kierowca, spoglądając na mnie pytająco.
-Hotel. Najlepiej jakby był najdalej od tego miejsca.
-Już się robi. - uśmiechnął się i odpalił wóz.
~*~
-Oto pani pokój. - mile wyglądający kamerdyner wzniósł moją walizkę.
-Dziękuję. - uśmiechnęłam się najlepiej jak mogłam. W takiej sytuacji.
Odetchnęłam. Wiem, że Zayn będzie mnie szukał, ale tu na pewno nie znajdzie. Z torebki wyjęłam swój telefon. Dziesięć nieodebranych od Zapa, pięć od Lou, trzy od Nialla. Troszczą się. To dobrze, ale chce pobyć sama. Przemyśleć wszystko.  Sama się sobie dziwię, że stać mnie na apartament, ale po tym jak Zayn dał mi na "przetrwanie" 3 tysiące, to jednak stać mnie na takie rzeczy. Porozglądałam się po wszystkich pokojach. Były trzy. Przejrzyste i ogromne. Kuchnia z aneksem, łazienka, no brak słów. Tak żyją gwiazdy.
Weszłam do drugiego pokoju połączonego z salonem. Był w nim fortepian. Piękny i biały, noi pasujący do wystroju. Na instrumencie leżały czerwone róże i dwie czekoladki w kształcie serca.
Chwyciłam słodkości i wyrzuciłam przez okno.
-Na pewno bez tandetnych serduszek się obędzie. - szepnęłam i zamknęłam okno. Mój telefon niespokojnie ciągle wibrował. Zdobyłam się na odwagę i odebrałam.
-Halo?
-Janice! Wszystko okej? Gdzie jesteś? - głos Louisa.
-Tak, wszystko w porządku. Przepraszam, że nic wam nie powiedziałam, ale chce pobyć sama.
-Na pewno?
-Tak. - wyszeptałam. Łzy znów wezbrały się w moich oczach. Potrzebowałam bliskości. Kogokolwiek.
-Mhm...słyszę, że wszystko jest ok. - zakpił.
-Przyjedź. - wymsknęło mi się. Zamknęłam buzię.
-Ale gdzie jesteś?
-Hotel de Paris. Bądź sam, proszę. - wyłkałam i się rozłączyłam. Dopiero teraz do mnie doszło co powiedziałam. Ja po prostu kogoś potrzebuję. Tak, Janice. To tylko wymówka. Nie potrzebujesz nikogo, prócz siebie. Nie, mylisz się Janice. Potrzebujesz kogoś zaufanego, kogoś do kogo możesz się przytulić.
Po niecałych 40 minutach usłyszałam pukanie. Poprawiłam się w lustrze i lekko otworzyłam. Chłopak lekko się uśmiechnął.
-Otworzysz szerzej? - zaśmiał się.
-T-tak jasne. - wymamrotałam. Szatyn wszedł do pomieszczenia i obadał je wzrokiem, po czym znowu się uśmiechnął.
-Wow. Luksus. - podrapał się po głowie i zdjął swoją niebieską bluzę. - Fortepian. -westchnął, po czym usiadł przy instrumencie. Od razu się dosiadłam. Chłopak lekko dotknął pierwszego klawisza, a potem następnych i stworzył znaną mi melodię. Spojrzał na mnie wyczekująco. Nacisnęłam te niższe klawisze i razem zagraliśmy całą piosenkę.
Nagle nasze dłonie przez przypadek dotknęły się na tym samym klawiszu. Cofnęłam ręke jak oparzona, a na moją twarz wkradł się rumieniec. Lou przybliżył się trochę i lekko dotknął dłonią mojego czerwonego policzka, przy czym uniósł lekko mój podbródek. Spojrzał mi głęboko w oczy. Pierwszy raz TAK spojrzałam mu w oczy. Małe iskierki tańczyły jakby w wolnym tańcu. Ta niebieskość jego oczu uspokoiła mnie. Nasze usta dzieliły milimetry. Teraz zobaczyłam jaki on umie być. Zbliżył się jeszcze trochę i..........pocałował mój policzek. Nie na to czekałam. On jest wobec Harry'ego uczciwy. Nie zrobiłby mu tego, ale ja tak. Zbliżyłam się do chłopaka i wpiłam się w jego usta z podwojoną siłą.
*****************************************************************
Coś się tutaj psuję. Masakra jakaś. Romantyczne bardzo. ♥♥♥ //shake

2 komentarze:

  1. Ślicznie <333
    Spinasz dupeczkę i piszesz następny rozdzialik :**

    OdpowiedzUsuń
  2. O boże. Jakieś cudo :**
    Zgadzam się z komentarzem u góry. NEXTTTTT <333

    OdpowiedzUsuń