wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział 25

-T-tak. To prawda. - odgarnęłam pasemko moich brązowych włosów za ucho.
-Mogłabyś nam coś zaprezentować? - zamarłam. Liam lekko szturchnął mnie w ramię.
-O-oczywiście. - zająkałam się.
Tak jak to robią wszystkie gwiazdy przeszłam do muzycznej strony studia. Zasiadłam do ogromnego, czarnego jak smoła fortepianu i przejechałam lekko dłonią po klawiszach. Spojrzałam w swoje odbicie w instrumencie.  - To nie może być straszne. Nie tchórz. - mówiła mi podświadomość. Ale w rzeczywistości srałam ze strachu. Ręce zaczęły mi się trząść.
-Nie dam rady. - szepnęłam.
 Tylko ja jestem taka głupia. Mikrofon cały czas był włączony, a publiczność słyszała nawet najmniejszy szept. Chciałam stamtąd uciec, ale ktoś mi nie pozwolił. A tym ktosiem był Lou. Szatyn podbiegł do mnie i usiadł obok.
-Dasz radę. Wiem, że dasz. - pogłaskał mnie lekko po ramieniu. A co z Harrym? Przecież to z nim chodzę.
Dobra to nie ważne, Janice. Teraz to ty jesteś ważna.
Oczyściłam swój umysł z wszystkiego co zbędne i zaczęłam grać moją starą piosenkę.
Gdy już doszłam do refrenu poczułam błogość. Nadal patrzyłam w swoje odbicie. Łzy podeszły mi do oczu. To naprawdę ja?
Oddałam się w zupełności muzyce. Teraz byłam tylko ja i ona. Noi Louis, który głaskał mnie czule po plecach. Wreszcie się otworzyłam. W zupełności.
Piosenka dobiegła końca. Oklasków było tyle, że już nie słyszałam swojej podświadomości. Chłopak mocno mnie przytulił i pocałował w policzek.
-Byłaś niesamowita! I o to chodziło! - podniósł mnie lekko i obkręcił. Publiczność jeszcze głośniej zawiwatowała. Tylko gdzie jest mój chłopak, gdy go najbardziej potrzebuję?
Odetchnęłam i wróciłam z Tomlinsonem do części gościnnej.
-To było piękne. - wyznała kobieta. - Zayn, teraz wiemy, że nie ty jeden masz talent muzyczny. - kobieta uśmiechnęła się do nas promiennie.
 Byłam taka zachwycona, do czasu. Do czasu,gdy zobaczyłam, że Harry w ogóle na mnie nie patrzył. Był zły, widziałam to w jego oczach, jednak oczywiście nie mógł tego okazać. Chwyciłam go za ręke, ale ten odepchnął ją. O co mu mogło chodzić? Ja naprawdę nie rozumiem.
Wywiad dobiegł końca. Pomachałam do publiczności i weszłam za kulisy.
-To było nieziemskie! - Liam mocno mnie przytulił.
-Dzięki, Liaś. - szepnęłam mu do ucha.
-No,no,no. Janice...byłaś świetna. Zero tremy. Zaczynam się ciebie bać. - zaśmiał się Horan i połaskotał mnie po żebrach, ja za to mocno go przytuliłam.
-Siostra. Jestem taki dumny... - mulat właśnie wszedł za kulisy. Podbiegłam do niego i mocno objęłam w pasie.
Następny wyszedł Styles, ale po prostu mnie ominął i  nie mówiąc ani słowa wyszedł na korytarz, a potem wyjściem pokierował się w nieznanym mi kierunku. Dopiero co się pogodziliśmy, a ten już strzela fochy. Zaraz po loczku wyszedł Lou.
Pisnęłam z radości i rzuciłam się na szatyna. Chłopak trochę się przestraszył, ale zaraz złapał mnie w talii i podniósł.
-Wiedziałem, że dasz radę. Zawsze dajesz. - musnął lekko mój policzek. Tak bardzo pragnęłam znowu go pocałować, tak jak wtedy w hotelu, ale nie mogłam. To byłoby okropne i wyszłabym na niezłą szmatę. W sumie jestem nią.
-No to co powiecie na wypad do Nando's? - przerwał niezręczną ciszę blondyn.
-Chętnie. - zaśmiałam się.
-Ja też pójdę. - oznajmił Lou.
-Sorki, ale dzisiaj ja odpadam. - wyznał Liam.
-A to czemu? - dopytywałam się.
-No bo.....ee....mam randkę z Dan. - chłopak spuścił wzrok na buty.
-Po randce przyprowadź ją do nas. Chcę ją poznać. - chwyciłam się w biodrach.
-Ale nie rzucisz się na nią jak na Eleanor? - zaśmiał się blondyn.
-O nie, Horan. Przeginasz! - krzyknęłam i zaczęłam go gonić. Niestety nie miałam szans. Obcasy to nie za dobre buty do biegania, więc wróciłam do towarzystwa. - Ja mówię serio, chcę ją poznać. - wróciłam do poprzedniego tematu.
-To dobrze, bo ona ciebie też. - uśmiechnął się promiennie.
Chłopak przytulił mnie na pożegnanie i również wyszedł na korytarz.
-No dobra...to została nasza czwórka. - podsumował Lou.
-Trójka. - oznajmił Malik. Spojrzeliśmy na niego pytająco. - Mam randkę....z Perrie.
-Kto to jest?- spytałam zdziwiona.
-Moja dziewczyna? - odpowiedział pytaniem na pytanie. - Też ją dzisiaj przyprowadzę do domu,więc ją poznasz.
-To dobrze, brat. Leć. - pomachałam ręką i on również poszedł.
-A więc została nasza trójka. - podsumował Niall przedrzeźniając Louisa.
~*~
- Poprosimy dwa razy danie numer cztery i raz frytki i Cole. - zamówił Lou.
-Ty naprawdę chcesz tylko frytki? - oburzył się blondyn.
-Tak. Naprawdę. - sprostowałam.
Spojrzałam w wielkie okno. Stała tam niezła grupka dziewczyn, które się na nas patrzyły i robiły zdjęcia. Za nimi ujrzałam znaną mi sylwetkę mojego chłopaka.
-Zaraz wracam, chłopaki. - powiedziałam, nadal patrząc się na obiekt. Tomlinson podążył wzrokiem za loczkiem.
-Weźmiemy na wynos. - krzyknął Lou do kelnera niosącego już nasze dania.
Mężczyzna w tempie błyskawicznym zapakował wszystko do papierowych opakowań i wyszliśmy szybkiem marszem z restauracji.
-Janice, mogę sobie z tobą zrobić zdjęcie?
-Czemu jesteście tylko we trójkę?
-Louis, dasz nam autograf?
Na ulicy zatrzymały nas fanki. Niall przedarł się przez nie wszystkie zostawiając nam szlak za sobą. Zaczęliśmy biec. Z dwóch powodów. Pierwszy, to ucieczka przed fankami, a drugi, to dogonienie Harry'ego, jednak nie znaleźliśmy go. Jakby wyparował.
Boję się, że sobie coś ubzdurał. Czy ja kiedyś mogę być szczęśliwa?!
~*~
Weszliśmy cali przemoczeni do domu. Deszcz padał coraz mocniej i dosyć głośno grzmiało. Byliśmy w nawet dobrym humorze. Roześmiani weszliśmy do salonu.
Mulat siedział obok Liama, a przypuszczam, że ich dziewczyny siedziały naprzeciwko.
Pewnie strasznie śmiesznie wyglądaliśmy. Jeszcze ja stałam po środku i trzymałam się ich pod ramię.
-H-hej. Żałujcie, że z nami nie poszliście. Było nieźle. - zaśmiałam się. - A to pewnie, Danielle i Perrie? - pokazałam palcem na dwie dziewczyny, ale nadal nie przerywałam uścisku z chłopcami.
-W rzeczy samej. - Payne uśmiechnął się.
 - A więc, Dan, Pezz poznajcie moją siostrę, Janice.- pomachałam ręką do dziewczyn.
-Pójdziemy się wysuszyć, i zaraz wracamy. - zaśmiałam się znów i poszliśmy tak jak staliśmy pod ręke na górę.
-Za dziesięć minut na dole. - powiedziałam i weszłam do siebie. Tak się przestraszyłam, że aż pisnęłam. Harry leżał na moim łóżku i mi się przyglądał.
-Co cię dzisiaj ugryzło? - spytałam dosiadając się, ten jednak wstał i zaczął chodzić w kółko.
-Moi przyjaciele do ciebie zarywają. Jestem po prostu zazdrosny, okej?! - wrzasnął. Trochę się przestraszyłam.
-Żartujesz sobie? Jestem dziewczyną, to normalne że mnie tak traktują. -ja również wstałam z posłania.
-Ale jesteś moją dziewczyną! - krzyknął.
Teraz to na pewno już wszyscy go usłyszeli. Brunet chwycił nasze wspólne zdjęcie i pokazał palcem na nas.
-Jestem twoją dziewczyną, to prawda. Ale nie możesz mi zabronić rozmawiać z moimi najlepszymi przyjaciółmi. - nadal mówiłam spokojnie.
-Doprawdy?! - uniósł zdjęcie ku górze i roztrzaskał je na podłodze.
-Co ty robisz?! - krzyknęłam.
-Od dzisiaj nie gadasz z Niallem - przydeptał je. - Liamem- znów je przydeptał. - Ani z Louisem. - jeszcze mocniej je rozdeptał.
-Nie możesz mi tego zabronić!
-A właśnie, że mogę. W końcu jesteś moja! - brunet wybiegł z mojego pokoju, a potem z domu. Nie rozumiem. Co w niego wstąpiło? Przecież nie był taki. Boże...boję się. Teraz naprawdę się boję.
***********************************************************************
Trochę brutalności :///.
Bardzo wam dziękujemy za takie miłe komentarze pod tamtym rozdziałem. Dzięki wam chce nam się pisać dalej. :) DZIĘKUJEMY.
Jeśli chodzi o +18 na pewno będzie, ale jeszcze nie wiadomo kiedy. XD Na razie chyba nic na to nie wskazuje. Ten rozdział wyszedł do dupy, no ale gwarantujemy, że następny będzie o niebo lepszy. Jeszcze raz dziękujemy i pozdrawiamy serdecznie :))//shake i mix

1 komentarz:

  1. Ten rozdział wcale nie jest do dupy. Jest super! Uwielbiam to opowiadanie!!!! :)))
    Dawaj NEXTAAAAA! <3333333

    OdpowiedzUsuń