Mój kochany skończył przemowę i usłyszałam jak ktoś dotyka trumny. Migiem ją otworzyłam. Jako, że to ja ożyłam powinnam strzelić jakąś ripostę.
-Ej, nie uważacie że jest tu odrobinę za ciasno? Nie żebym była gruba,ale za chuda to też nie jestem. - usiadłam wygodnie i oczekiwałam reakcji. Niall zemdlał, tak jak moja mama. Po jakimś czasie okazało się, że wychodząc z trumny uderzyłam księdza. Zaczęłam się głośno śmiać.
Nikt nie podchodził w obawie, że coś mnie nawiedziło. Jeszcze głośniej się śmiałam. Harry i Zayn stali jak wryci, a Louisa trzeba było trzymać.
-Co? Tak źle wyglądam? - spojrzałam na ubranie. Ej, to ta sukienka. - Wow, wyglądam ślicznie. Kto mnie tak wystroił? - spytałam oglądając detale kiecki. Wszyscy się na mnie patrzyli jak naprawdę nawiedzoną. Westchnęłam głośno i puściłam wszystkim uśmieszek, po czym wyszłam sprawnie z trumny. - To już mi się nie przyda. - pokazałam na nią. - Podarujcie jakiejś babci, która stoi nad grobem. Łapiecie? Nad grobem. Hahahahahha. - wszyscy nadal się na mnie patrzyli jak wryci. - Czyli nie łapiecie. - dodałam i podeszłam do tłumu. Wszyscy się odsunęli. - Nie mam pieniędzy na taksówkę, no cóż. Mogliście mnie przynajmniej pochować z kasą, w razie jakbym jednak się obudziła. -znowu zaczęłam się śmiać. - Oj dobra, pójde na piechotę. Przepraszam - przepchnęłam się między ludźmi i poszłam w stronę domu. Droga nie była nieprzyjemna. Wręcz przeciwnie. Ludzie patrzyli się na mnie co najmniej dziwnie, że w takiej sukience spaceruje sobie po mieście, ale mi to tam było bez różnicy. Noi spotkałam masę fanek, które bardzo chwaliły sukienkę. Pytały się o Stylesa, więc powiedziałam, że poszedł z chłopakami na piwo, żeby jakoś ukryć to,że miałam umrzeć. Co najbardziej mnie dziwiło, że o tym nie wiedziały, ale może jakoś to ukryli.
Stanęłam pod domem i pisnęłam z podekscytowania, że jestem tutaj. Tylko pojawił się następny problem. Nie miałam kluczy, jednak moje kochane półgłówki nie pozamykały okien,więc weszłam przez jedno z tyłu domu. Znów pisnęłam, gdy zobaczyłam kuchnię, w której ostanio rozmawiałam z nimi. I salon, w którym oglądaliśmy film. I u góry. Ahh, ta łazienka, mój pokój. Właśnie. Mam nadzieje, że jeszcze nie wyrzucili moich rzeczy. Podbiegłam do ogromniej szafy i odetchnęłam. Wszystko było na swoim miejscu. Przebrałam się w coś do chodzenia po domu i zeszłam na dół. W lodówce zastałam tylko światło, a po takich wspomnieniach i po tylu godzinach nic niejedzenia jestem po prostu głodna. Czy to takie dziwne? Postanowiłam, że wybiorę się do sklepu. Zaszłam do salonu. Na szklanym stoliku leżał list. Do mnie. Potwierdzenie, że dostałam się na studia! TAK! Pod listem leżały wszystkie nasze zdjęcia z całego "Tygodnia Janice". Skąd to wiem? Wszystko było oprawione w mały albumik. Te zdjęcia:
"Nasza parka w kinie"
"Jani z psem #1"
"Jani z psem #2"
" Jak brat z siostrą XD"
"Wniebowzięty Nialler. Trochę mniej wniebowzięta Jani"
"Nasza parka #2"
"Nasza Parka #3"
"Zakupy"
"Nasza parka #4"
"Nasza parka #5"
"Jak para XD"
"Ukryta kamera robi swoje :)"
"Jak para XD #2"
Myśleli, że to koniec. A tu proszę. Janice żyję! Zaczęłam się sama do siebie śmiać.
Chwyciłam swoją torebkę , wrzuciłam do niej mój portfel i telefon i poszłam do tego sklepu.
Narobiłam chyba tych zakupów na rok, ale znając Nialla to za tydzień tego nie będzie. Kogo my oszukujemy? Za dwa dni tego nie będzie.
Drzwi o dziwo były otwarte, więc po prostu weszłam nucąc sobie melodię pod nosem. Zdjęłam grzecznie buty,żeby nie nabrudzić i udałam się do kuchni wypakować zapasy. Minęłam nadal zdezorientowanych chłopców. Od razu udali się za mną do kuchni.
-Janice. Emmm, jak to możliwe, że.... no wiesz. Żyjesz? - jąkał się Zayn.
-Chciałeś żebym żyła? - odłożyłam wszystkie siatki i spojrzałam mu prosto w oczy.
-No jasne, że tak.
-Więc żyję. - uśmiechnęłam się.
-Tylko jak to możliwe? Przecież miałaś raka, a śmierć kliniczna nie wchodzi w grę, bo nie umierałaś w szpitalu.
-Wszystko jest możliwe, Zayn. - powiedziałam i mocno uściskałam brata.
-Nawet nie wiesz jak się ciesze! - podniósł mnie do góry ze szczęścia.
-Gdzie Harry? - spytałam gdy już się od siebie oderwaliśmy.
-U siebie. Myśli jak to się mogło stać. To jakieś nierealne!
-No to idę do tego biedaka. Mógłbyś to rozpakować?
-Pewnie.
Tak jak miałam zrobić, zrobiłam. Zapukałam lekko do drzwi loczka. Nie było odpowiedzi, więc po prostu weszłam do środka. Leżał w bezruchu na łóżku wpatrując się w sufit. Odetchnęłam i usiadłam na materacu tuż obok niego.
-Nie zastanawiaj się nad czymś, czego nie da się wyjaśnić. - powiedziałam.
-Ja po prostu nie mogę uwierzyć. Nie mogę. A może to tylko sen? - był bardzo zdezorientowany.
-To nie jest sen. - uszczypnęłam go. - To nie sen. Ja tu naprawdę jestem.
-Byłaś w niebie?
-Tak. - powiedziałam dumnie.
-Jak było? - usiadł tuż obok mnie i objął ramieniem wlepiając ten swój ciekawski wzrok.
-Tajemnica.
-No tak. Mogłem się tego spodziewać. - uśmiechnął się. - Czuję jakby moje całe życie wróciło.
-To tak jak ja. - zaśmiałam się. Loczek splótł nasze ręce razem.
-Teraz już nie odejdziesz?
-Nigdy. - brunet zbliżył się do mnie i namiętnie pocałował.
************************************************************************
Ja to umiem pisać te riposty XD //mix













O boże nie no cudne...
OdpowiedzUsuńMyślalam ze już nie wyjdzie z tej trumny hahahahahahhaha. Bardzo fajne.
Czekam z niecierpliwoscia na następny.
nie ja nie czekam, ja go żądam!!!!!!!!
NEXT!, NEXT!,NEXT!
Dziękuję bardzo ♥
UsuńNie mogłabym dopuścić, żeby nie wyszła. :D
Obiecuję, że następny będzie już niedługo. Możliwe, że nawet jutro XD ♥