Wszystkie wspomnienia z mojego życia mignęły mi przed oczami. Ostatnie, chyba najlepsze wspomnienie z Harrym w łóżku, a potem stałam w białym miejscu. Rozglądałam się na wszystkie strony. Biało. Spojrzałam do tyłu. To był chyba jakiś ogród. Pełno róż. Tak pięknie tam pachniało. Spojrzałam na siebie. umierałam goła, a tu mam na sobie sukienkę. Wow. Zaśmiałam się. Nie czułam bólu. Czułam szczęście. Podeszłam bliżej kwiatów. Były w nich takie małe kryształki. Zerwałam jeden z nich i się mu przyglądałam. Gdzie ja jestem? To jest niebo?
Nagle zza krzaków wyłoniła się znana mi dobrze sylwetka i ten chód. Tata. Podbiegłam do postaci i mocno się przytuliłam.
-Tato. Ale jak ty tu?
-Jesteś w niebie córeczko. Co się stało?
-Miałam raka. - oznajmiłam nadal go nie puszczając. -Co to za miejsce?
-Każdy trafia tam gdzie był, lub gdzie chciałby być. Czemu akurat ogród róż, Janice?
-Nie mam pojęcia. - zaśmiałam się.
-Ja tym bardziej. - przywtórował mi. - Wiem, że wreszcie kogoś pokochałaś.
-Skąd?
-Ciągle przy tobie byłem. Widziałem. A więc, ma na imię Harry. Oh, gdybym jeszcze żył to bym sobie z nim pogadał. - uśmiechnęłam się.
-Zraniłam go tym tato. Tym, że umarłam.
-Popatrzmy. - mężczyzna pociągnął mnie za ręke i znaleźliśmy się w naszym domu. Domu Zayna.
-Tato...co my tu robimy?
-Patrzymy. - chwycił mnie lekko pod ręke i zaprowadził do salonu. Siedział tam. Harry. Łzy zaczęły spływać mi jedna po drugiej. Patrzył się w jeden punkt. Szybko do niego podbiegłam. Chciałam go przytulić, ale moje ręce przeniknęły go. - On cię nie widzi. - tata pomasował mnie po ramieniu. Jeszcze bardziej się rozpałakałam.
Do pokoju wszedł Zayn. Wyglądał makabrycznie.
-Chodź Harry. Pogrzeb jest za godzinę. Nie możemy się spóźnić. - chwycił chłopaka za ręke i wyszli z domu. Zostałam tam tylko ja i tata.
-Chyba rzeczywiście ich zraniłaś. Ale czy to twoja wina?
-Nie. Nie moja.
-Chodź już. Nic tu po nas.
Znów znaleźliśmy się w ogrodzie.
-Chciałabym tam wrócić i jeszcze teraz nie umierać.
-Chyba mam na to radę, ale czy nie chcesz tu zostać? Być ze mną na wieczność?
-Tato, ja naprawdę chciałabym, ale jeszcze nie dziś. Jestem za młoda, a Harry....
-Rozumiem cię. A ty Boże co o tym myśisz? - spytał się. Myślałam, że już zupełnie zwariował, ale po chwili odezwał się strasznie niski głos.
-Myślę, że masz rację, Peterze.
-Tato. Kto to?
-Bóg, kochanie. Bóg. Od mojej śmierci tylko z nim rozmawiam.
-Janice? - znów ten głos. Przeszły mnie ciarki.
-Słucham? - wyszeptałam.
-Chcesz wrócić do świata żywych? Jesteś tu nieszczęśliwa?
-Tak. -wypowiedziałam.
-Peterze, masz dwie minuty na pożegnanie się z nią. - głos zamilkł, a tata przybliżył się do mnie.
-O co tutaj chodzi?
-Bóg daje ci jeszcze jedno życie, bo jesteś tu nieszczęśliwa. Skorzystaj. Zobaczymy się wkrótce, Janice. Jak już będziesz gotowa na śmierć. - przytulił mnie mocno, po czym zniknął.
-Tato? Tato?
Nagle przed oczami znów migały mi wszystkie wspomnienia, ale tym razem do przodu. Tak jak powinny. Ostatnie wspomnienie z Harrym w łóżku i widzę ciemność. O kurwa ja żyję i emm jestem w trumnie. O rzesz!
Zobaczyłam mały skrawek światła. Czyli jeszcze nie byłam zamknięta. Nagle usłyszałam płynny głos Stylesa przez mikrofon. Wygłasza mowę. Ehhh moje potrzeby mogą poczekać, posłucham sobie.
************************************************************************
Myślę, że się podoba. To właściwe oddanie nieba XD // shake
Zgadzam się z anonimkiem! <3
OdpowiedzUsuńBoże nie no cudo :)
Proszę jak najszybciej o następną część, bo nie wyrobię :D
Zapraszam też do mnie.
http://fanfiction-of-wampire.blogspot.com/
Wampiry itd. :)
Dzięki ♥
UsuńNa pewno wpadne :)))
Kuźwa next next next next next next next <333333333
OdpowiedzUsuńŚliczne to mało powiedziane kochana. Niech ona wyłazi z tej trumny i to juuuuuuuuuuż w tej chwili!!!!!!! :D:D:D
Woadnij do mnie :
kill-with-smile.blogspot.com
Dziękuję ♥
UsuńNa pewno wpadne :)))