-Możesz pomarzyć...- syknęłam.
-Proszę. Nasz menadżer,Paul chce z tobą porozmawiać. - już rozpoznawałam ten głos. Przez 16 lat słyszałam go bez przerwy.
-Po co? - wydusiłam.
-Nie wiem. Mówi że to bardzo ważne, proszę cię Jani,wstawaj,bo będę miał przesrane.
-Wygrałeś,ale potem zabierzesz mnie na pożądne śniadanie do mojej ulubionej kawiarenki.
-Oczywiście. - podał mi ręke i wstałam. - Już skompletowałem ci coś na dzisiaj. - pokazał mi rzeczy.
-Zayn,nie wiem czy wiesz,ale masz styl. Wow.
-Dobra,dobra. Leć pod prysznic. Masz 20 minut! - chwycił mnie w pasie i pomaszerował ze mną do łazienki. - Tu ci wieszam rzeczy. Proszę szybciej,siostra.- Rozejrzałam się chwile.
-A bielizna? - zaśmiałam się. Chłopak westchnął i pobiegł do mojego pokoju. Za moment przyniósł mi mój ulubiony czarny stanik i pasujące do tego majtki. - Czy ty wszystko dopasowujesz? - znów się zaśmiałam.
-Zawsze. - odwzajemnił uśmiech i wyszedł pozostawiając mi tylko 17 minut. Szybko wskoczyłam pod prysznic i zmyłam z siebie jeszcze sen. Wyszłam z kabiny. Cholera. 10 minut,a ja jeszcze musze wysuszyć włosy. Szybko się ubrałam i rozczesałam te strąki. Potem je wysuszyłam i pozostawiłam im samym się jakoś ułożyć. Krótki makijaż i moja kochana, szara smerfetka. Jeszcze zęby i gotowa. Wybiegłam z łazienki jak oparzona poleciałam na dół. W przedpokoju stał już mulat z pasującymi do mojego stroju butami. Znów się zaśmiałam.
-Będą pasować. - podał obuwie. Założyłam sprawnie czarne półbutki i byłam prawie gotowa.
-Zayn? Gdzie jest moja torebka? -chłopak wskazał palcem na Tomlinsona,który rzeczywiście ją trzymał. Podeszłam do niego.
-Tu masz wszystko co będzie ci potrzebne. Mam nadzieje,że nie masz jeszcze okresu,bo nie zapakowałem....
-Nie,nie mam. - przerwałam mu i pocałowałam w policzek. Okazało się,że nie tylko ja i Zap jedziemy,bo reszta towarzystwa już siedziała w czarnym wanie.
-Hej wam. -przywitałam się z wszystkimi. Usiadłam obok Liama i Louisa. Fajne miejsce,tyle że na przeciwko mnie siedział Harry i ciągle robił jakieś głupie miny i mnie rozśmieszał. Nie minęło dobrze 10 minut i byliśmy pod wielkim studiem. Wbiegliśmy przez szklane wrota. Chłopcy przywitali się z niejaką Clair, która była tu sekretarką i razem udaliśmy się do windy. Liam nacisnął krótko przycisk, po czym przyjechał środek lokomocji.
-Moment!-wydarł się Tommo. Wszyscy się zatrzymaliśmy. - Ta winda ma wykres ciężkości. Nie możemy nią pojechać, bo zapewne za dużo ważymy. Tu jest napisane,że winda utrzymuje do 200 kilo, a ja i Harry ważymy już co najmniej 100. - przyjrzałam się rozpisce.
-Faktycznie. - dodałam. Chyba wszyscy wpadliśmy na to w tym samym czasie,bo wystartowaliśmy na schody. Ostatni biegł jak zwykle Niall. Zdyszał się po 3 piętrze,a przecież biegliśmy na ósme. Wróciłam się i pociągnęłam go za ręke.
-Szybciej Niall. -pospieszałam go. Okej. Ósme piętro. Horan chyba tak się zmęczył,że aż się położył na podłogę, tak samo jak reszta. Na nogach zostałam tylko ja i mój brat. Prawda, my z Zaynem byliśmy strasznie wysportowani. Przybiliśmy sobie piątke i podnieśliśmy te trupy.
-To ten pokój. - wskazał mi Harry,a ja lekko uchyliłam drzwi.
-Dzień dobry. - powiedziałam do nieznanego mi jeszcze mężczyzny. Fakt,poznałam go wcześniej,na teledysku chłopaków,ale jakoś nie miałam okazji z nim porozmawiać.
-Cześć,więc to ty jesteś siostrą Malika? Tak?
-Tak,zgadza się. - uśmiechnęłam się promiennie do mężczyzny,ale ten nadal był naburmuszony. Mina mi zrzedła.
-Słuchaj,nie będę owijał w bawełnę. Postanowiłem,że na jakiś czas "zwiążesz się" z jakimś z chłopców. - mężczyzna wykonał w powietrzu znak cudzysłowiu przy słowie zwiążesz. Co to miało znaczyć,wogóle?
-Słucham? - oburzyłam się, tak samo jak chłopcy.
-Chodzi mi o to,że poudajesz na chwilę dziewczynę któregoś z nich. To będzie bardzo dobre dla zespołu. -chłopcy zamilkli.
-Mam tak po prostu udawać? Ale przecież ja nawet nie jestem sławna. Chłopcy dzięki mnie się nie wybiją.
-Chodzi o to,żeby w gazetach było głośno o jednym z nich. Rozumiesz?
-Nie za bardzo. Nie sprzedam się jak jakaś dziwka!- uderzyłam w biurko. Chłopcy spojrzeli po sobie.
-Paul,my bardzo szanujemy Janice. Nie będziemy udawać. - powiedział Liam.
-Wy nie macie nic do gadania. Jeśli Janice się nie zgodzi, to zrobi to inna. Ta propozycja jest kierowana do niej,bo na teledysku świetnie grała twoją dzieczyne, Styles.
-Ale Paul....-dodał Zayn,ale nie skończył.
-No co Malik? Chcesz,żeby jakaś lafirynda była z twoim kumplem, czy twoja siostra? -spojrzał wymownie.
-I mówi pan,że to będzie dobre dla zespołu? - wydukałam.
-Bardzo dobre.
-Więc,dobrze. Ile to ma trwać?
-Najdłużej dwa miesiące. Potem puścimy jakąś zdradę, pogodzicie się i zerwiecie i po kłopocie...a ty kochana będziesz jeszcze na tym bić kase.
-Nie zależy mi na pieniądzach,tylko na tym czy to będzie dobre dla mojego brata i moich przyjaciół.
-No proszę jaka szlachetna się trafiła,nie ma co. -uśmiechnął się do mnie. Tym razem to ja nie odwzajemniłam gestu. - A więc będziesz dziewczyną Stylesa. - spojrzałam się na chłopaka. Wyglądał jakby się przeraził,ale za bardzo mu to nie przeszkadzało. Westchnęłam.
-Ok.
-Harry będzie dostawał cynk, gdzie i kiedy macie się spotkać. Będzie tam masa paparazzich więc jedna okładka z głowy. Wszystko rozumiecie?
-Tak. -przełknęłam wielką gulę w gardle.
-A co do was,reszty. Na każdym wywiadzie na pewno będzie poruszany ich "związek" - znów to zrobił, ten cudzysłów. - więc, mówicie jak najlepiej. Że do siebie pasują,że są dla siebie stworzeni. Rozumiecie? - chłopcy pokiwali głowami. - A i pojutrze jest premiera teledysku,więc przyjdźcie. Ty też koniecznie ze Stylesem . -pokazał na mnie.
-Dobrze. -pokiwałam głową.
-Wierzę w was, do zobaczenia na premierze. Żegnam.
Wyszliśmy sflustrowani. Od razu podeszłam do Zayna.
-Nie masz mi za złe? Ja chce dobrze. Dla ciebie,dla was. - zwróciłam się do chłopaków.
-Jasne,że nie. Wręcz cie podziwiam. -przytulił mnie. -Będzie dobrze,siostra. - pocałował mnie w głowę. Po chwili wszyscy się do nas przytulili. -Nie chciałem cię wciągać w to gówno. Tak bardzo nie chciałem. - oderwałam się.
-Ale ja już w nim jestem,Zayn. Od kiedy z wami mieszkam. Nie martw się, nie dam się tak łatwo. - przytuliłam się spowrotem do piątki chłopców. Kocham właśnie takie chwile.
-No to co? Idziemy na jakieś śniadanie,hmm? - wyrwał się Louis. Uśmiechnęłam się szerzej.
-A ja wiem nawet gdzie. - powiedziałam i zaczęłam zbiegać po schodach.
~*~
-Mówiłam,że tak kawiarnia jest najlepsza na świecie. - chwyciłam Zayna i Louisa w pasie. -No to gdzie idziemy teraz?
-My chyba do domu się przebrać. - powiedział Harry patrząc w ekran telefonu.
-Hmm? - brunet pokazał mi swój telefon. Dostał smsa od Paula.
" Pierwsza randka już dzisiaj. Przebierzcie się ładnie i idźcie połazić do parku przy centrum. Najwięcej paparazzich jest właśnie tam. Nie szczędźcie czułych gestów."
-No to my chyba mamy plany. - dodałam.
-Ok,no to zobaczymy się w domu?
-Tak. - pożegnałam się z każdym i poszliśmy z Hazzą do domu. Droga minęła nam na ustalaniu szczegółów. Pierwsze spotkanie itd.
Wpadliśmy do domu.
-Ok,za pół godziny wychodzimy.
-Ok. - uśmiechnęłam się i pobiegłam na górę. Wywaliłam całą szafę ubrań. Nie mam nic co mogłabym założyć. Yhhh. Gdyby tu był Zayn. Moment. Wybrałam numer brata. Jeden sygnał...dwa....trzy.....cztery....odebrał.
-Halo?
-Nie mam się w co ubrać! - wydarłam się do słuchawki.
-Spokojnie. Więc, to jest randka. Musisz ubrać tą ładną białą bluzkę i czarne spodenki z tymi guzikami po bokach,wiesz o jakie chodzi?
-Ymmm,tak,tak,mam je. I jaka bluzka?
-Taka biała,luźna. Wisiała obok takiej sukienki w kwiatki. - tak bardzo mądrze,ale ja wszystko wywaliłam. Momencik. Mam ją.
-Ok,Zap. Mam. A buty?
-Czarne, jakiekolwiek,tylko czarne i żeby były na obcasie.
-Dzięki braciszku, do zobaczenia. - posłałam całuska do telefonu i się rozłączyłam, po czym pobiegłam do łazienki. Nie przewidziałam tego,bo przed lustrem stał Harry. Stanęłam jak wryta.
-Sorki. Chyba ty też nie masz w zwyczaju zamykania drzwi. - chłopak się uśmiechnął.
-Już wychodzę. Byłem tu tylko wziąć prysznic. - uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek. Wyszedł . Odetchnęłam i zabrałam się do pracy. Nałożyłam ciuchy. Zayn ty geniuszu. Teraz czas na makijaż. Wsumie ten co miałam był niezły. Troche go dopracowałam i był wporządku. Włosy zakręciłam u dołu,a u góry wyprostowałam,więc wyglądało to perfekcyjnie. Popsikałam się moim ulubionym perfumem i byłam gotowa. I to 10 minut przed czasem. Przepakowałam się z torebki na kopertówkę,a do buzi wrzuciłam dwie gumy. Zeszłam na dół, o mało się nie zabijając w tych koturnach. Przed lustrem w przedpokoju stał mój "chłopak". Pierwsze wrażenie : WOW!. Drugie: ale ciacho. Trzecie : zluzuj, to tylko Styles. Zaśmiałam się pod nosem i stanęłam obok niego przy lustrze,po czym złapałam za ręke.
-Wyglądamy jak para?
-Jak dla mnie, najlepsza para pod słońcem. - uśmiechnęłam się i puściłam Loczka.
Chłopak chwycił kluczyki i jakbyśmy to uzgodnili w tym samym czasie poprawiliśmy się w lustrze. Zaśmiałam się. On też nie wytrzymał i zaczął się śmiać. Gdy już się ogarnęliśmy, Lokers otworzył mi drzwi i powiedział dokładnie to samo co ja.
-Damy mają pierwszeństwo.
-Dziękuję, Haroldzie. - po tych słowach obydwoje wybuchnęliśmy niepochamowanym śmiechem. Jeszcze w samochodzie nie mogliśmy się opanować.
~*~
-Jesteśmy, księżniczko. - Styles otworzył drzwi od samochodu. No nieźle, już tu udaje.
-Widzę,kotku. - wysiadłam.
-Pierwszy raz się tak bawię. Mam pomysł. - powiedział po czym przypchnął mnie do drzwi samochodu i przejechał ręką po moim policzku.
-Romantyk z ciebie,nie ma co. - nasze usta dzieliły milimetry,ale jeszcze nie pozwoliłam na pocałunek,więc zrobiłam śliczny unik i pociągnęłam bruneta za ręke. Chłopak splótł je i szliśmy naprzód. -Aż boję się co będzie potem. - chłopak zaczął się śmiać, na co ja też wybuchłam śmiechem.
********************************************************
So romantic <3 Co myślicie? //shake
.jpg)
Zarąbisty czekam na next :D
OdpowiedzUsuńDziękuję. Niedługo się pojawi :*
UsuńJezu sliczny. Kocham kocham i jeszcze raz kocham <33333333
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo <3
Usuń