Siedziałam już od 10 minut na dole czekając na Stylesa. W końcu się doczekałam. Miał na sobie granatowy garnitur i czarne rurki. Włosy jak zwykle perfekcyjnie ułożone. Popatrzyłam na zegarek. -Wow,jesteś trzy minuty przed czasem. To postęp. - wyszczerzyłam się. Chłopak splótł nasze ręce i wyszliśmy z domu. Do Big Ben'a mieliśmy 10 minut drogi,więc postanowiliśmy wybrać się na spacer zamiast jechać samochodem Harry'ego. Przechodnie rzucali nam dziwne spojrzenia. Nagle podbiegła do nas zgraja fanek.
-O mój bożeee! Harry Styles! Jezus Maria! Janice Malik! - takie teksty słyszeliśmy za każdym razem gdy jakaś nastolatka się do nas zbliżała. Boże, to jakaś paranoja. Pare dziewczyn po prostu poprosiła nas o zdjęcie,ale jedna,mała dziewczynka podeszła do mnie i pociągnęła za jedną z szelek,które miałam dzisiaj na sobie. Spojrzałam gwałtownie na dół. Mała wyglądała może na 6-7 lat?
-Słucham cie? - ukucnęłam i spojrzałam w granatowe oczy dziecka.
-Mogłabyś dać mi autograf? Jestem twoją wielką fanką. - dziewczynka otworzyła zamek od bluzy ukazując koszulkę z moim zdjęciem. Łzy napłynęły mi do oczu. Tamte dziewczyny chyba już poszły bo poczułam wzrok Hazzy na mnie. Nie zwracałam na niego uwagi i patrzyłam jej nadal w oczy.
-Oczywiście,słonko. - dziewczynka podała mi trzęsącą się dłonią notesik i długopis. Nie miałam wprawy w autografach,ale narysowałam jej mój inicjał,który przeradzał się w serduszko.
-Dziękuję. Jesteś najładniejszą i najlepszą osobą jaką poznałam. Ciesze się,że Harry z tobą jest. Bardzo do siebie pasujecie. - uśmiechnęła się promiennie. Jedna,samotna łza spłynęła mi po policzku. Spojrzałam na bruneta. Uśmiechał się z podziwem. Dziewczynka chyba zauważyła,że płacze,bo zbliżyła się do mnie.
-Mogę się do ciebie przytulić?
-Oczywiście. - malutka osóbka objęła mnie ramionkami i mocno uściskała. Jeszcze bardziej się popłakałam.
-Muszę lecieć. Dziękuję bardzo,że poświęciłaś mi aż tak dużo czasu.
-To ja ci dziękuję,że mam taką fankę jak ty. - wyszeptałam do niej.
-Nie tylko mnie. -uśmiechnęłam się i pomachałam jej. Taka mała osoba może sprawić,że płacze ze szczęścia. Wstałam i otrzepałam kolana z piasku. Chłopak podszedł do mnie i mocno przytulił, po czy lekko musnął moje usta.
-Chyba masz fanki. - uśmiechnął się ukazując te swoje dołeczki.
-Chyba...- brunet przytrzymał mój policzek i otarł spływającą łze.
- No to co? Idziemy na randkę. - wyszczerzył się. Znów splótł nasze dłonie w uścisku i szliśmy przez ulice Londynu. Doszliśmy w końcu pod Big Ben'a. Tam jak zwykle trochę się poprzytulaliśmy, pogoniliśmy, porozdawaliśmy autografy, jak to w showbiznesie. Po 2 godzinach "ciężkiej" pracy poszliśmy do najbliższej kawiarenki trochę odpocząć i napić się kawy. Harry wyszeptał coś barmanowi, a ten poszedł na chwile na zaplecze. Moment potem z klitki wyszło sześciu napakowanych goryli i stanęli przy wejściach,żeby fanki nie wchodziły. Loczek wrócił do stolika z dwoma plastikowymi kubkami kawy i postawił je na stole sam siadając naprzeciwko mnie. Nagle po całym lokalu rozbrzmiał dźwięk skądś znanej mi piosenki. Harry uśmiechnął się i krzyknął żeby podgłośili. Muzyka waliła na cały lokal i nawet fanki za oknami ją słyszały,bo zaczęły skakać i tańczyć.
-Nasza piosenka! -krzyknął Styles,porywając mnie do tańca. Rzeczywiście na samym początku rozpoznałam głos Liama,a potem Hazzy, a potem Zayna. W końcu był refren i zrozumiałam o co w tej piosence chodzi. Chcą tańczyć całą noc aż wzejdzie słońce,chcą znaleźć tą jedyną i jej to powiedzieć. Harry tańczył jak szalony a na słowa "tą jedyną" przycisnął mnie do siebie i błogo pocałował. Piosenka była naprawdę niezła i można się przy niej bawić. Chyba zmienie zdanie co do takiej muzyki. Piosenka dobiegła końca, a my wróciliśmy na miejsce, po czym wyszliśmy z lokalu. Zaczął strasznie boleć mnie brzuch.
-Harry. Boli mnie brzuch. Okropnie. - skuliłam się z bólu i pisnęłam. Harry patrzył na mnie przestraszony.
-Chodź. - usadowił mnie na ławce,tuż obok siebie. -Kupie ci coś do picia,i zaraz wracam. - odpowiedziałam strasznym wrzaskiem z bólu. Czułam jakby ktoś się bawił moimi narządami. To okropnie bolało. Styles wyminął tłum fanek i znów koło mnie usiadł. Odkręcił wodę i dał mi się napić. Zakrztusiłam się i to mocno. Myślałam,że to przez wodę i ją wyplułam. Niestety nie tylko woda była na chodniku. Krew. Krew leciała mi z buzi. Zaczęłam się dusić i kaszleć krwią. Moja ręka była cała czerwona,tak jak chodnik. Byłam przerażona. Lokers zaczął płakać. Wybrał numer i wezwał pogotowie. Dostawałam jakiś drgawek, i zaczęło mi się mglić przed oczami. Coraz bardziej kaszlałam. Gdyby nie pogotowie w odpowiednim momencie to bym tu umarła. Położyli mnie na łożu i wprowadzili do karetki. Nie wpuścili Harry'ego. Zaczęłam płakać,tak jak on.
-Wpuście go tu!!! Proszę!!!! - krzyczałam pomiędzy już wymiotami krwi.
-Ten pan dołączy do nas w szpitalu. - powiedział starszy mężczyzna i szepnął coś Stylesowi. Ten tylko pokiwał głową i pomachał mi. Zaczęłam się wydzierać,że on ma tu wejść inaczej nigdzie nie jade,ale oni mnie upewnili,że Harry będzie na pewno na mnie czekał w szpitalu. Zgodziłam się.
** perspektywa Hazzy**
Odjechała. Zacząłem jeszcze bardziej płakać. Boże, co się stało?! Wiem jedno, muszę tam pojechać i być przy niej. Zadzwoniłem do Nialla.
-Niall, weź chłopaków i przyjedźcie pod Bib Ben'a! Proszę!!! Szybko!!!!!! - wydarłem się zapłakany.
-Boże, Harry. Co się stało?!?!
-Proszę,przyjedźcie wszyscy. JUŻ!!!! - rozłączyłem się. Łzy spływały coraz szybciej. Pobiegłem na parking i czekałem,aż przyjadą. Boże...co Zayn zrobi?!?!
Miałem tyle myśli. Jedna była najważniejsza : Być przy Janice, gdziekolwiek jest.
************************************************************
Powiało dramatyzmem XD
Pisałyśmy razem. Myślimy,że się spodoba i będziecie chcieli nexta? // shake i mix
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz