sobota, 27 lipca 2013

Rozdział 13

Wszędzie roznosi się piękny zapach róż. Wyjątkowe słońce oświetla wszystkie zakamarki. W takim cudzie natury nie pamiętasz o zmartwieniach jakie cię dotykają, nie pamiętasz o niczym. Niestety ja nie mogłam zapomnieć,że tylko udaje. Trzymałam delikatnie ręke Harry'ego idąc przed siebie.
-To jakiś żart? Oni myślą,że my ich nie widzimy? -wyszeptałam do ucha brunetowi. Chłopak zaśmiał się pod nosem.
-Pewnie tak. - teraz to on szepnął. Szliśmy tak dosyć długo. Loczek chciał iść dalej,ale ja go zatrzymałam.
-Styles, nogi mi zaraz odpadną,usiądźmy,prosze. - popatrzyłam błagalnym wzrokiem. Chłopak znów się uśmiechnął i wziął mnie na ręce. -Harry! Odstaw mnie na ziemie! Już! - krzyknęłam i zaczęłam się śmiać. Dziś wyjątkowo miałam dobry humor,więc pozwoliłam sobie na takie żarty z jego strony. Loczek zaczął mną obracać, kręcąc się na pięcie. Jeszcze głośniej się śmiałam. Nagle chłopak stracił kontrole i wylądowałam nigdzie indziej jak w fontannie. Tak,poznajcie Janice Malik i jej zabójcze szczęście. Brunet aż położył się na ziemi ze śmiechu. Haha,bardzo śmieszne,ale miałam na niego haka,którego raczej się nie spodziewał. Zaczęłam udawać że się topie, bowiem fontanna była bardzo głęboka jak na inne fontanny.
-A! Harry,idioto! Nie......- zakrztusiłam się. - Nie umiem pływać! - haha wiedziałam że zadziała. Styles spowarzniał i podbiegł do fontanny, po czym sie nad nią nachylił. Podpłynęłam nadal udając topiącą się. Po czym zanurkowałam, tak żeby to wyglądało,jakbym się utopiła, i wypłynęłam tuż przed Stylesem wciągając go za koszulke do wody.
-O nie! Teraz to na serio pożałujesz! - wykrzyczał, po czym zaczął mnie pryskać wodą. Byłam nieugięta i też go chlapałam. Nagle chłopak zniknął z mojego pola widzenia i podpłynął pod moje nogi, po czym przewrócił tak że wylądowałam na tyłku. Ałłł, to bolało. Zaczęłam go walić pięściami po plecach przez wodę. Wkońcu się wynurzył i położył centralnie na mnie,tak że nasze nosy się teraz stykały.  - Teraz musimy się pocałować. - powiedział i złożył słodki pocałunek na moich ustach. Zabrało mi dech w piersiach. Przecież nie pierwszy raz się z nim całowałam. Przypomnę, prysznic, teledysk razy dwa. Więc to był jakby czwarty raz,ale poczułam jakby był pierwszy, bo był inny. Chyba czuły. No nic. Brunet wstał po czym wyciągnął do mnie ręke żebym również to zrobiła. Skorzystałam.
-No to gdzie teraz? - spytałam.
-Poopalać się a co? Chcesz wejść mokra do mojego oczka w głowie? O nie,nie.- znów splótł nasze dłonie i poszedł naprzód. - O, tu jest nieźle. - wskazał na trawnik.
-Harry. To miejsce strzeżone. Nie wolno tu leżeć. - sprostowałam i pokazałam na tabliczkę po czym jeszcze dodałam - tu nawet nie wolno stać,Styles.
-O, faktycznie. - wrócił się na chodnik.
-A może tam,co? - pokazałam na jedyne miejsce bez tabliczki.
-Tam zapewne psy robią swoje potrzeby. - uśmiechnął się i pokazał na tabliczke za krzakiem. Był na niej narysowany pies,który sika.
-O,faktycznie. - zacytowałam chłopaka z takim samym akcentem jak on. - Kto normalny stawia tabliczki za krzakiem? - prychnęłam.
-Widocznie tego nie przewidzieli. -zaśmiał się cicho.
-Ciekawe ile osób się już tam położyło. - założyłam ręce na piersi.
-Pomyślmy,chyba nikt? Zauważ,że nikt nie kąpie się w fontannie i nie  suszy się na trawniku.
-Bo nikt ich tam bezczelnie nie wrzuca, i wtedy nie muszą się suszyć?
-No tak,fakt. Przepraszam, to było niechcący. - chłopak odwrócił się i spojrzał w oczy.
-Wiem przecież. Specjalnie byś mnie tam nie wrzucił.
-Czyli mi wybaczasz? - uśmiechnął się. - Księżniczko.
-Tak. Ale jest jeden warunek.
-Słucham.
-Jedziemy do domu.
-Chyba tramwajem, bo moim autkiem nie. Nie chce żeby było mokre.
-Jeśli pojedziemy tramwajem to fanki chyba cie złapią,hm?
-O,rzesz. Fakt.
-To pójdźmy na piechotę.
-Ale moje autko...
-Yhhhh,dobra. To ja pojadę autobusem a ty swoim autkiem i po krzyku. - odwróciłam się na pięcie i odeszłam. Harry nie dawał za wygraną.
-Słuchaj. Nie mogą zobaczyć,że się kłócimy.
-Ale my się nie kłócimy! -krzyknęłam. - Sory.
-Właśnie to robimy.
-Wcale nie. Daj mi spokój, i jedź swoim autkiem. -nie wierzę. Czy ja byłam na niego za to zła? Czy ja....nie, nie to nie możliwe,żebym się w nim zakochała. Nie mogę. Im dłużej tu jestem to tym bardziej zmieniam się w idiotkę,która zakochuje się w gwiezdzie. O nie. Nie ja. To niemożliwe.
-Ale wtedy wyczają,że coś się stało. - boże czy ten chłopak jest jakiś chory?! Nie mogę. Podeszłam do niego i pocałowałam go namiętnie w usta.
-Do zobaczenia kotku. Co? Nie, nie. Spokojnie. Tylko zajdę do przjaciółki i wracam do domu. Nie, sama dojade,spokojnie. - powiedziałam to spokojnie głośno,żeby usłyszeli to paparazzi. Chłopak chyba nie zaczaił. Popatrzyłam się wymownie, przytuliłam go i odeszłam. Boże co za tępak.
~*~
-Jeden ulgowy,proszę. - dosyć grubszy facet podał mi bilet po czym usiadłam na jedynym, wolnym siedzeniu,ponieważ czułam że nogi już powoli mi odpadają. Usiadłam wygodnie i przyjrzałam się butom. Włosy już prawie wyschły. Nagle usłyszałam dziwny pisk,który dolegał tuż obok mnie. Odwróciłam się.  Siedziała tam dziewczyna. Na oko ze 13,14 lat. Troche się przestraszyłam,że coś jej się stało.
-Nic ci nie jest? - spytałam miło się uśmiechając.
-Nie tylko.....ty...........eeeeee...........
-Ja? Co? Chodzi ci o to że jestem mokra? - nie miałam pojęcia o co jej chodzi.
-Nie,nie o to. Ty jesteś siostrą Zayna Malika i......dziewczyną.....Harry'ego. -uśmiechnęłam się.
-Tak,to ja. Janice. - podałam jej ręke. - A ty?
-Serena.
- Miło mi cię poznać Serena.
-Boże, to naprawde ty! Mam trzy fanpage o tobie! Jesteś moją idolką.
-Ja?
-Tak,tam siedzą moje koleżanki, one też. - pokazała na siedzenie z tyłu.
-O, naprawde miło mi was poznać. Serio. -spojrzałam na dziewczyny.
-Jesteś taka ślicznaaaaa...- na te słowa w trzy westchnęły. Na mojej twarzy zagościł rumieniec. Żadko się rumieniłam,ale to był wyjątek.
-Nie, to wy jesteście śliczne,wszystkie. Wiem co mówie. Ja przy was to nic. - zaczęły się śmiać. Jedna zawzięcie coś pisała na telefonie. Chyba nawet wiem co,bo zaraz autobus opuściły wszystkie staruszki a do środka wleciało chyba z tuzin rozwrzeszczanych dziewczyn. Zaczęły się wydzierać czy to naprawde ja i  robić sobie ze mną zdjęcia. Boże, to było piekło. Pytanie. Jak się stamtąd wydostać?! Przewlekłam się do kierowcy i powiedziałam,że chciałabym wyjść. Mężczyzna był na tyle mądry,że wypuścił mnie swoim wyjściem a one tam zostały. Boże. Doszłam do wniosku,że za taki środek lokomocji to ja dziękuję.
Weszłam do domu i zatrzasnęłam drzwi. Nie dość,że moje ciuchy były mokre,włosy roztrzepane, to te fanki nieźle mnie poobijały. Osunęłam sę po drzwiach i usiadłam rozprostowując nogi.
-Noi jest nasza zguba! - krzyknął Louis, po czym całą piątka stała przy mnie.
-Boże, siostra. Co się stało? Jak ty wylądasz? - Zayn odrazu do mnie doskoczył.
-Fontanna,autobus,fanki. - wydusiłam gestykulując rękoma. Mulat jak oparzony doskoczył do Loczka i popchnął go lekko.
-Miałeś jej pilnować. Czemu puściłeś ją samą?! -wydarł się. Harry chyba się strasznie przejął bo zignorował Zapa i poszedł do mnie.
-Tak strasznie cię przepraszam. Nie powinienem. Mogłem się domyślić,że tak będzie.
-Nie przepraszaj,Harry. Już wiem jak to jest mieć fanki.
-Przepraszam, to moja wina. Nie powienienem cię tu przywozić, mieszać cie w to...-jąkał się Malik.
-Zayn,zwariowałeś?! - przerwałam mu i  jak na zawołanie wstałam  - Dzięki tobie poznałam kogoś takiego jak Niall. - uśmiechnęłam się do blondyna. - dzięki tobie poznałam kogoś takiego jak Liam- pokazałam na chłopaka i puściłam oczko. - kogoś takiego jak Louis. - chłopak podszedł i się przytulił. - i kogoś takiego jak Harry. - przytuliłam się do Lokersa. Był bardzo zdziwiony,że się na niego nie gniewam,ale odwzajemnił gest. - No nic, idę wziąć prysznic. - pomachałam im i poszłam na górę. Tak jak planowałam wzięłam gorącą kąpiel i ubrałam już na siebie piżamy. Wyszłam z łazienki i udałam się znów do swojego pokoju. Po drodze zatrzymało mnie coś dziwnego. Drzwi od pokoju Louisa były otwarte. Otworzyłam je lekko,ale zaraz usłyszałam jego głos na dole. Weszłam do środka. Pomieszczenie było o wiele większe niż moje. Nagle moje oczy przykuł wielki,czarny fortepian na środku. I wtedy przypomniało mi się jak ja długo nie grałam. Chyba od śmierci taty.
Zasiadłam przy wielkim instrumencie. Gładziłam klawisze,aż wkońcu się odważyłam i zaczęłam grać piosenkę. Sama ją napisałam,tak jak resztę utworów. Łzy napłynęły mi do oczu. To strata chłopaka,którego kochałam zainspirowała mnie do napisania tej piosenki. Nazywał się Josh. Musiałam długo o nim zapominać,ale sprawa jest skończona.
Kiedy skończyłam i przy tym otworzyłam oczy zauważyłam,że zza drzwi wystaję pięć rozpoznawalnych głów. Westchnęłam.
-Wow,masz talent dziewczyno. - powiedział przerywając cisze Harry.
-Potwierdzam. To była twoja piosenka? - do rozmowy dołączył się Louis.
-Tak,tak. Moja. - wytarłam szybko policzek,żeby nie było widać,że płakałam. - Przepraszam Louis,ale nie grałam już od.........-nie zdążyłam dokończyć,bo przerwał mi mulat.
-Śmierci ojca. Zawsze ją do tego namawiałem,ale rezynowała.
-Właśnie. Poprostu nie mogłam się powstrzymać,ale już sobię ide. Przepraszam. -zupełnie się rozkleiłam. Harry ruszył za mną,ale Zayn go zatrzymał.
-Musi pobyć sama.
-Czemu płakała? To przeze mnie?
-Nie, jasne,że nie. Powiem wam coś. - szepnął po czym zamknął drzwi. Oczywiście że wszystko słyszałam. Ściany w tym domu są bardzo cienkie. - Jani kiedyś miała chłopaka,Josha. Zdradził ją z pierwszą lepszą,a ta zamiast poprostu o nim zapomnieć napisała piosenkę,która definitywnie z nim kończyła. Potem umarł tata,a Janice zamknęła się w sobie. Teraz jakby znowu się otwiera. Nie wiem któremu z was to zwdzięczam,ale jestem mu bardzo wdzięczny. - słysząc to wszystko zaczęłam poprostu płakać jak małe dziecko. Zayn miał racje. Byłam wtedy taka zamknięta. Zmieniłam się i wreszcie go to cieszy. Dziś w parku zapomniałam o Joshu,bo przy mnie był Harry. Czy ja naprawdę się w nim zakochałam?  Czy ja naprawdę umiem kochać? Nawet nie zauważyłam kiedy ale poprostu zasnęłam.
************************************
<3 // shake i mix :))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz