sobota, 7 września 2013

Rozdział 30

*Perspektywa Janice*
-Janice...wstawaj.
 Podniosłam się jak na komendę. Odruchowo zmrużyłam oczy.
-Nie dasz mi nawet pospać, mamo? - spytałam.
-Uwierz, że już się naspałaś.
-O czym ty mówisz?
-Śpisz już 3 dni! Całe 3 dni! - zaśmiała się i odkryła kołdrę z moich ud.
-Ile?! - spytałam pół krzykiem. -Spałam 3 dni?!
-Też nie mogę w to uwierzyć. - kobieta usiadła obok mnie i odgarnęła moje włosy za ucho.
-Chyba pójdę wziąć prysznic i....się w coś ubiorę.
-A ja zrobię ci coś na śniadanie. - dokończyła, po czym wyszła z pokoju.
Sama się do siebie niemrawo uśmiechnęłam. Chyba rzeczywiście potrzebny był mi odpoczynek. 3-dniowy. Czyli....co dziś za dzień? O boże...zupełnie odpłynęłam. Na dodatek poszłam spać w ciuchach. Rany, co ze mnie wyrosło?
Spojrzałam na mój telefon. Znów pulsował tym niebieskim światełkiem. Zerknęłam na wyświetlacz.

Nowa wiadomość od: Zayn <3
"Siostra, chcę cie znowu zobaczyć, dlatego przyjeżdżam na trochę do Bratford. Jutro o 15 powinnyście się z mamą mnie spodziewać. Do zobaczenia.xx

Wiadomość była wysłana wczoraj, czyli? Czyli Zayn przyjedzie tu za.....godzinę. A niech by cię, bracie!
Szybko wyciągnęłam różową bluzkę w czarne paski, czarne rurki i pobiegłam się umyć.
Woda tak kojąco spływała po moim ciele.
Dobra Janice, ogarnij się.
Sprawnie narzuciłam na siebie ubrania, pomalowałam się i założyłam drobną biżuterie. Okej, mała. Jesteś gotowa. Jeszcze raz spojrzałam do lustra. Tak, to jest Jani taką jaką pamiętam bardzo dobrze.
Otworzyłam delikatnie drzwi i wyszłam wgłąb korytarza prowadzącego do salonu.
-W sam raz trafiłaś na śniadanko. - uśmiechnęła się w moją stronę przyjaźnie.
-Tak. Wiesz mamo....Zayn do nas dzisiaj przyjeżdża.
-Zayn? Ale o której?
Głuchą ciszę w domu przerwał donośny dźwięk dzwonka do drzwi. Nigdy go nie lubiłam.
-Teraz. -posłałam kobiecie uśmiech i pomaszerowałam otworzyć drzwi.
Moim oczom ukazał się widok uśmiechniętego od ucha do ucha mulata. Brunet chwycił mnie mocno w talii i podniósł ku górze pare razy obkręcając. Zaśmiałam się głośno.
-Ale my za tobą tęskniliśmy! - powiedział szeptem i opuścił mnie na podłogę.
-My? - skrzyżowałam ręce na piersi.
-Tsaaaa...-wyszczerzył się.
Moim oczom ukazał mi się Niallerek. Mój kochany blondynek. Rzuciłam mu się na ramiona.
-Też za tobą tęskniłem, Jani. Ale chyba nie tylko ja. - chłopak cofnął się tak jak to uczynił Zayn. Teraz moim oczom ukazał się Liam. Jemu też rzuciłam się na szyję.
-Ja też tęskniłem. - zaśmiał się, całując mnie w czubek głowy. Jednak to nie był koniec niespodzianek.
Zza bruneta wyszedł Lou. Cofnęłam się lekko.
-Nie przywitasz się? - uśmiechnął się zachęcająco.
Nie miałam zielonego pojęcia co robić. Tak bardzo chciałam go przytulić, ale gdybym to zrobiła wspomnienia by wróciły. Nie wiem dlaczego, ale się popłakałam.
Szatyn podszedł do mnie i mocno przytulił.
-Janice, proszę. - wyszeptał.
-O co mnie prosisz?! - wyrwałam się z jego uścisku i wlepiłam w niego najbardziej przenikliwy wzrok jaki umiałam.
-Żebyś nie płakała...bo i ja się popłaczę.
Spojrzałam na niego nerwowo. Przez prawie dwa tygodnie zdążyłam zapomnieć o nim, o tym wszystkim. A wystarczy, że widzę jego a wszystko wraca.
Otarłam lekko oczy, tak aby makijaż pozostał na swoim miejscu.
-Gdzie jest.......-przełknęłam ślinę. Czy ja zdołam wypowiedzieć to imię? - H-h-Harry?
-Nie przyjedzie. - rzucił Niall wchodząc za Zaynem do środka.
-Przejdziemy się? - chłopak spojrzał na mnie pytająco.
Przytaknęłam ruchem głowy i poszliśmy.
Droga nie była za bardzo rozmowna. Wręcz składała się tylko i wyłącznie z ciszy. Krępowała mnie...nawet bardzo. Nie wiedziałam co mam powiedzieć, jak się zachować, co zrobić. Każdy gest z mojej strony może odebrać inaczej niż bym tego chciała.
-Janice. Tak mi trudno z tobą rozmawiać, po tym wszystkim...- westchnął ciężko.
Dopiero teraz zauważyłam jakie ma wory pod oczami. Wyglądał inaczej. Nie takiego Louisa pamiętałam.
-Wiem...mi nie jest łatwiej. - wyznałam.
-Może po prostu o tym zapomnimy, co? - spojrzał na mnie nerwowo.
-Też mi to przyszło do głowy. A wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze?
-Co? - zatrzymał się i spojrzał mi w oczy.
-Że kocham Stylesa.
Łzy tak mi się cisnęły do oczu, że ledwo wytrzymywałam te spięcie.
-Wiem o tym.
Spojrzałam na chłopaka pytająco. Płakał. Teraz byłam jeszcze bardziej przerażona. Co ja mam zrobić?!
-Lou...- szepnęłam i lekko dotknęłam jego ramienia.
-Nie mam ci za złe. To nieważne. - wytarł rękawem mokre policzki i mówił dalej. - Ty wiesz co do ciebie czuje, ale właśnie dlatego chcę żebyś była z Harrym. On też cię kocha, najmocniej na świecie. Przepraszam, że przeze mnie się wahałaś, i że musiałaś przeze mnie wyjechać.
-To ja cię raczej powinnam przeprosić. Wiesz, że nie jestem za dobra w tych rzeczach. - posłałam chłopakowi czuły uśmiech, który odwzajemnił krótkim śmiechem.
-Wiem. - zakpił i dał kuksańca w żebra. - Wszystko między nami w porządku?
-Tak. - wyszczerzyłam się i mocno go przytuliłam.
Chłopak był bardzo zdziwiony tym co zrobiłam, ale odwzajemnił uścisk całując mnie lekko w głowę.
~*~
-A więc między wami jest już wszystko okej? - spytał mulat dosiadając się do mnie i Nialla w salonie.
-Nami? - pokazałam na blondyna.
-Chodzi mi o Louisa. - zaśmiał się.
Przełknęłam ostatni widelec jajecznicy i popiłam go sokiem.
-Tak, wszystko jest jak dawniej.
-Prawie wszystko. - Zayn spojrzał na mnie tym swoim wzrokiem. Odłożyłam talerz do zmywarki i znów wróciłam na kanapę.
-Prawie. - posmutniałam lekko.
To chyba nieporównalne uczucie.   Harry jest tak daleko, sam. Powinnam być teraz przy nim. Leżeć obok niego przytulając się do jego torsu, wdychając te piękne perfumy. Powinnam go całować i mówić, że jest ideałem mężczyzny, bo jest. Powinnam być jego dziewczyną, a wszystko powinno być tak jak być powinno.

*Perspektywa Harry'ego*
Przez calutki dzień siedziałem w swoim pokoju. Mamy teraz mase czasu wolnego, bo Paul jest na 2-tygodniowym wyjeździe ze swoją żoną i dzieckiem.
Powoli zszedłem na dół, ale zamiast chłopaków zastałem pustkę. Trochę się zdziwiłem, bo oni zawsze siedzą w domu, no ale....nic nie wiadomo.  Poszedłem do kuchni czegoś się napić. Na blacie znalazłem kartkę z wyjaśnieniem ich niebycia tutaj, ale nawet nie chciało mi się tego czytać. Zgniotłem kartkę w sporawą kulkę i wcelowałem do kosza na śmieci.
Nalałem sobie zimnej cieczy do szklanki i udałem się do salonu, gdzie spokojnie ułożyłem się na sofie i włączyłem telewizor.
Boże...same plotki, albo denne seriale brazylijskie. Serio ludzie? Stanąłem na jakimś kanale muzycznym, bo akurat wspominali coś o mnie.
" Harry Styles i jego złamane serce. " -zaczęła powoli prowadząca jakiegoś TALKSHOW. - "Od jakiegoś czasu nie wiemy dokładnie co dzieje się z niejakim Harrym Stylesem z zespołu One Direction. Nie mamy też informacji o jego dziewczynie, lub może byłej dziewczynie, Janice Malik. Nasza młoda gwiazda chyba trochę przesadziła ze swoim gwiazdorstwem. Jego dziewczyna, Janice ma wielkie potencjał i równie wielki głos. Czyżby Harry zranił tak wspaniałą dziewczynę?" - mówiła ciągle blondynka. Wgapiałem się ciągle w ekran jak jakiś zahipnotyzowany.
"A teraz Janice Malik i jej piosenka, którą niegdyś śpiewała w wywiadzie. Może właśnie taką dziewczynę zapamiętamy." - kobieta skończyła, a na ekranie pojawiła się JEJ twarz. Wsłuchałem się w jej melodyjny głos. Tak bardzo mi jej brakowało. Jej całej w okazałości.
Wstałem sprawnie z kanapy i ruszyłem do przedpokoju. Jakoś niedawno dostałem ten list, ale bałem się go przeczytać. Tak wiem...to idiotyczne, ale on jest od NIEJ. Przewróciłem go parę razy w rękach i rozkleiłem kopertę. Nic oprócz różowej kartki tam nie znalazłem, więc kopertę wyrzuciłem do śmieci, a list zacząłem powoli czytać.
"Drogi Harry.
Wiesz, że cię kocham prawda? Tak, na pewno wiesz...

Zaczynam list nietypowo, ale sam wiesz że nie jestem taka jak inni. Myślę, że to właśnie dlatego nie jest ze mną tak łatwo.
To co przeżyłam z tobą, jak i z wami wszystkimi to przygoda nie do zapomnienia. Każde wspomnienie pamiętam najdokładniej z każdym, nawet najmniejszym szczegółem.
Pamiętasz jak poznaliśmy się rano? W kuchni.
Pamiętasz dziwny przypadek pod prysznicem?
Pamiętasz jak musieliśmy udawać parę?
Pamiętasz może też tą niezapomnianą fontannę i kąpiel w niej?
Pamiętasz naszą pierwszą randkę na poważnie? Nie powiem, że była do końca udana, ale atrakcje były.
Pamiętasz na pewno moją chorobę i to jak bardzo cierpiałeś pod maską uśmiechu?
Na pewno też pamiętasz jak ożyłam...tak to było dziwne.
A potem, gdy wszystko  miało być wspaniale, jak w bajce dla dzieci znów nie było. Byłeś zazdrosny i tak bardzo mnie wtedy zraniłeś. Nie na ciele, w środku. Mimo to próbowałam jakoś się pogodzić z faktem, że ktoś kogo kocham najmocniej na świecie nie ufa mi.  I wtedy cię zdradziłam.
Jestem taka żałosna myśląc, że listem coś zdziałam, ale próbuje wszystkiego. Nawet nie wiesz jak mi ciebie brakuję. Każdego dnia myślę sobie "to był ten jedyny, a ty go straciłaś".
Jest mi bardzo przykro, że ludzie tak cię krytykują i to też przeze mnie. Znowu. Ale to ustanie, obiecuję ci.
Na pewno teraz zawracam ci głowę swoimi durnymi sprawami. Pewnie już o mnie zapomniałeś, a moje miejsce zajmuje blondynka z dużym biustem. I dobrze, Harry. Nie mam nic przeciwko.
Chcę tylko, żebyś wiedział że na zawsze pozostaniesz w moim sercu. Jako wspaniały i czarujący brunet, który zaintrygował i wywrócił do góry nogami moje życie. Dziękuję ci za to.
Kocham cię i zawsze będę.
Janice."
Na moje usta mimowolnie wkradł się uśmiech. Dawno tego nie robiłem, więc twarz odmawiała dostępu takich działań, ale udało się. Uśmiech w okazałości. Przeczytałem jeszcze parę razy słowa jakie tam umieściła.
Na co ty czekasz Harry? Jedź i walcz, póki masz o co, a raczej o kogo.
Podświadomość w tym momencie ześwirowała, tak samo jak ja. Nie miałem pojęcia co robić. Zaraz, chwila...to trochę dziwne, że w domu nie ma ich wszystkich i, że zostawili mi kartkę. Przecież nigdy tego nie robią.
Szybko pobiegłem do śmietnika i wyciągnąłem kartkę.
"Harry.
Dom na twojej głowie. My jedziemy do Janice na parę dni. Trzymaj się i niczego nie rozwal chłopie.
Nialler. x"
Ah tak. Pojechali beze mnie...świnie. Przyszło mi spędzić z tymi debilami trzy lata, a ci jadą do mojej dziewczyny nie mówiąc mi o tym.
Dobra Harry, nie nakręcaj się.
Przebrałem się w czarne rurki i granatową koszulkę. Na nogi szybko nasunąłem skarpety i moje ulubione buty. Do jednej ręki chwyciłem telefon, a do drugiej kluczyki od samochodu i wybiegłem z domu.
Momencik Harry. Może zamkniesz dom geniuszu?
Wróciłem się i porządnie zamknąłem drzwi, po czym wsiadłem do samochodu, zapiąłem pas i ruszyłem do Bradford.
*******************************************************************
Tak, a o to rozdział 30. Myślimy, że chociaż trochę się wam spodoba.
Tak czy inaczej prosimy o szczerość. To podstawa, co nie? XD
Jeśli natomiast chodzi o 2 sezon, to tak...będzie. :)
Podrawiamy♥ // shake i mix

2 komentarze:

  1. Jak zwykle po prostu boskiiiiiiii<33333333
    Dawaj nexta. A i dobrze że będzie 2 sezon <3333333

    OdpowiedzUsuń
  2. Oo cieszę się z 2 sezonu i dalej dalej dalej <3333

    OdpowiedzUsuń