niedziela, 29 września 2013

Rozdział 5-drugi sezon.

Perspektywa Janice.
-Nigdy więcej, błagam! -wrzasnęłam zatrzaskując drzwi przed loczkiem.
Wszyscy popatrzyli na nas pytająco, ale chyba wyczaili, że nie jestem w humorze bo o nic nie pytali. Harry rzucił obydwie torby z książkami i znów wyszedł z domu.
-Nie pytam. - rzucił Louis sprzątając stertę podręczników spod moich nóg.
-Ale ja się chętnie...co jest? - spytał z uśmieszkiem mulat.
-Harry jest o mnie MEGA zazdrosny, no dosłownie.....jak facet za kasą uśmiechnął się do mnie przelotnie, to ten od razu oburzony wyciągnął mnie stamtąd siłą! - wywrzeszczałam i usiadłam na fotel. -Szczęście, że zdążyłam spakować książki. -westchnęłam już spokojniej.
Zayn wybuchnął niepochamowanym śmiechem.
-I co? -przełknął ślinę. - Przywalił mu? -śmiał się czarnowłosy.
-Nie, ale bałam się żeby mi przypadkiem nie przywalił. -odetchnęłam spokojnie.
-Nie przejmuj się, na pewno mu przejdzie. Uwierz...znamy go dłużej od ciebie. - uśmiechnął się promiennie Liam.
-Oby. - podniosłam się z kanapy i wzięłam obydwie siatki w ręce. -Idę się spakować. - zaśmiałam się i poszłam na górę.

Perspektywa Harry'ego.
-To co zawsze, stary.
-Już się robi. -mrugnął do mnie James.
Już nie pamiętam kiedy tu ostatni raz byłem. Chyba  z rok temu. Wszystko wydawało się być takie samo. Nawet barman, mój stary kumpel się nie zmienił.
-No to co cie drażni Styles? O ile pamiętam dawno tu nie przychodziłeś, a w gazetach pełno twojej mordy, co jest stary? -blondyn podał mi kieliszek.
-Dziewczyna.
-Ta dupa Janice?
Gdybym mógł kogoś zamordować wzrokiem, to James leżałby już martwy.
-Moja Janice. -sprostowałem.
-Tutaj ciągle się o niej mówi. Gazety nie kłamią, ładna to ona jest.
-Czemu akurat tutaj?
-A skąd mnie wiedzieć? Stary...albo dziewczyny przychodzą ją doszczętnie obgadywać i mówić jaka to ona jest brzydka, albo napaleni faceci, którzy mówią że gdyby ją tu zobaczyli to by ją wyruchali bez zastanowienia. Taki świat, nie zmienisz go.
Nic już nie odpowiedziałem. Sama myśl, że ktoś miałby ją skrzywdzić jest nie do pomyślenia.
-Kocham ją. - szepnąłem.
-Wiem...inaczej byś tu nie przyszedł.

Perspektywa Jani.
Dochodziła już 10, a Stylesa jak nie było tak nie ma. Postanowiłam wziąć prysznic, ogólnie trochę się ogarnąć. W końcu jutro pierwszy dzień szkoły...musze jakoś wyglądać.
Po kąpieli poszłam jeszcze na dół zjeść jakąś kolacje.
Zeskoczyłam z ostatniego schodka i pomaszerowałam w stronę salonu, niestety nie zastałam tam nikogo. To dziwne. Poszłam do kuchni, ale w niej też pustka. Czyżby wszyscy położyli się już spać?
No nic.
Zrobiłam sobie dwie kanapki i ciepłą herbatę, po czym znów udałam się do salonu. Włączyłam telewizor i zaczęłam przewijać programy.
Nic, program muzyczny, nic, melodramat, horror, komedia, romansidło...stanęło na komedii.
Nagle usłyszałam straszny huk tak jakby w ogrodzie. Troche się przestraszyłam, co ja gadam byłam taka przerażona, że zakryłam się po nos kocem i skuliłam na kanapie.
Przez moją głowe przepływały najczarniejsze myśli...boje się.
-Harry gdzie jesteś, jak cię potrzebuje? - pisnęłam.

~*~
 
"Czasem żałuję tego co powiedziałam, bo wiem że już tego nie cofnę."
 
_______________________________________________________________________________
 
Tak. Oto rozdział piąty.
Ostatnio mamy kryzys w pisaniu i nawet na lekcjach zastanawiałyśmy się czy przypadkiem nie usunąć bloga, ale stanęło na tym że nie.
Za bardzo byśmy tęskniły za tym wszystkim. ZA BARDZO.
No to od nas tyle...mamy nadzieje, że się podoba. :)
Pozdrawiamy i życzymy miłej reszty niedzieli i miłego tygodnia. <3 // Shake i Mix.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz