sobota, 21 września 2013

Rozdział 3- drugi sezon.

Perspektywa Janice.
-Nie mam pojęcia. - westchnęłam.
-Dobra, musimy się rozdzielić. - odrzekł z powagą mulat. -Ja pójdę gdzieś, gdziekolwiek i spytam się jak można dotrzeć do stacji paliw, a wy popilnujcie auta. -zaproponował.
Oboje z Louisem przytaknęliśmy. Brunet wysiadł z samochodu i ścieżką pokierował się w stronę jakiś domków w oddali.
~*~
Wyobraźcie to sobie. Robi się ciemno, w sumie już jest ciemno. Na dodatek jest zimno. Siedzisz w samochodzie, a twój brat jest gdzieś daleko.
To okropne.
-No i gdzie on jest tyle czasu? - spytałam obgryzając po kolei wszystkie paznokcie.
Szatyn zaśmiał się cicho pod nosem.
-Boisz się?
-Nie, a czemu....co tak wyglądam? Nie, nie ja się nie boję. - znowu ten słowotok.
Chłopak zmienił swoje miejsce na tuż obok, po czym mocno wtulił się we mnie.
-Lepiej?
-Lepiej. - odetchnęłam głęboko, jednak nadal strasznie się bałam o Zayna. A co jeśli coś mu się stało? Coś go zjadło, zgwałciło, albo zabiło?
-No już jestem miśki. - Malik wpadł zmarznięty do samochodu. - Matko jaki mróz na dworze, kurde szkoda że nie ubrałem innej kurtki, ale nie. Nie pasowałaby do tych spodni.
-Emm Zayn? Może już wlejesz to paliwo i pojedziemy do domu, co? - przerwałam wywody chłopaka.
-Już lecę. - uśmiechnął się, po czym wyskoczył jak z procy z auta.
Szatyn podniósł się niechętnie z wcześniejszej pozycji i zmienił swoje miejsce na poprzednie. Był zaspany i zmęczony. Ja w sumie też byłam. Dosłownie...padałam na twarz.
Telefony nam padły, siedzimy na jakimś zadupiu, Zayn tankuje, a ja? Ja się nawet nie wyspałam. Tak, teraz wiem że wszystko jest możliwe.
-Jedziemy. - brunet znów wskoczył do środka i odpalił wóz.
Tak, nareszcie.
~*~
Przekroczyłam próg mojego "starego" domu owinięta po szyję kocem. Znacie to uczucie jak po śnie jest bardzo zimno? Właśnie takie uczucie mi towarzyszyło.
-Gdzie wy do cholery byliście?! - z salonu wypadł wkurzony loczek.
-Zayn nie zatankował i utknęliśmy na jakiejś wsi. - sprostowałam i posłałam chłopakowi ciepły uśmiech.
-Nawet nie wiesz jak się o ciebie martwiłem. - brunet podszedł bliżej i objął mnie delikatnie rękoma w pasie, po czym lekko do siebie przyciągnął i namiętnie pocałował.
-Chyba muszę cie częściej straszyć jeśli takim kosztem masz mnie nagradzać. - zaśmiałam się.
-Nigdy więcej, proszę. -uśmiechnął się delikatnie.
-Ja lecę wziąć prysznic. Zayn? Zrobisz mi herbatkę? Moją herbatkę?
-Okej, ale ty mi jutro zrobisz tosty na śniadanie.
-Tosty za herbatę? Mało to kuszące. Ja będę musiała wcześniej wstać...-skrzyżowałam ręce na piersi.
-Ja ci zrobię, kotku. - mruknął mi do ucha Styles i pomaszerował do kuchni.
Szybko pobiegłam do pokoju. Wszystko było na swoim miejscu. Pachniało tu...eee....perfumami. Tylko że nie męskimi, damskimi i one na pewno nie były moje bo ja takich nie używam. Aż się lekko zadławiłam tym zapachem.
Otworzyłam na oścież drzwi balkonowe i rozpakowałam do połowy walizkę. Chwyciłam ręcznik, i swoją piżamę po czym pobiegłam do łazienki. Wszystko pozostawiłam na umywalce a sama już bez niczego weszłam do kabiny prysznicowej i zaczęłam lać wodę.
Ciągle się zastanawiałam co to za zapach. Wcześniej go nie czułam...nigdy. Był taki ostry, i słodki. Nie znalazłam nawet żadnego racjonalnego wytłumaczenia, czemu w moim pokoju pachniało nie moimi perfumami.
Dobra Jani. Nie przejmuj się.
Wyszłam spokojnie i obwiązałam się ręcznikiem. Wyglądam jak trup. W ogóle nie wypoczęta, włosy jakieś bez blasku, i jeszcze do tego jestem gruba. Rany boskie, Harry jak ty możesz ze mną być?!
Nałożyłam na siebie piżamy i poszłam bez energii na dół.
-Co jest? - blondyn obrzucił mnie troskliwym spojrzeniem.
-Jestem gruba. - oznajmiłam patrząc chłopakowi prosto w oczy, po czym wyminęłam go zwinnie i pomaszerowałam do salonu.
Cała czwórka oglądała już jakiś film i wnioskując z ich min mogę powiedzieć, a nawet jestem pewna, że oglądali horror.
-Co to za mina? - Tommo spojrzał na mnie i zatrzymał film.
-Jestem brzydka i gruba....nie nadaję się tu. -podeszłam do loczka i mocno przytuliłam do jego ciepłego torsu. Chłopak objął mnie delikatnie swoimi ramionami i pocałował w głowę.
-Kto ci tak powiedział? - drążył temat szatyn.
-Sama to wiem.
-Oho, chłopaki moja siostra ma doła...czas na rozmowę. -wypowiedział pół krzykiem mulat.
 
"Czy tylko ja czasem czuję się inna? Gorsza?"
 
~*~
______________________________________________________________________________
Rozdział dosyć długi i dosyć dziwny. Tak...część pisałyśmy razem, a część nie.
Już wyjaśniam czemu.
Główna redaktorka -Kasia, jest aktualnie we Włoszech na kolonii. Ja nie pojechałam, a ponieważ już dość długo nie dodawałyśmy kolejnego rozdziału no to napisałam resztę sama. Na szczęście shake wraca już pojutrze, więc następny rozdział na pewno napiszemy razem.
Przepraszam, jeśli się nie podoba...zrozumiem. :( // Mix. 


1 komentarz:

  1. Podoba. Jasne że podoba. No jakby mógł się nie podobać? Dla shake lecą pozdrowionka i niech wraca z nadmiarem weny. <3
    Tobie jej życzę tak samo. Muszę przyznać że rozdział mało ciekawy :* ale przecież to nic. Kończcie rozdziały takimi akcjami które mają zachęcić do przeczytania kokejnych ;)
    No to życzę wenki. Kocham <33

    OdpowiedzUsuń