poniedziałek, 16 września 2013

Rozdział 2- drugi sezon.

Perspektywa Janice.
Ostatnie stęknięcie i walizki były do końca dopięte. Nie wiem jak Harry to robi. Może w pięć minut spakować się i bez żadnych przeszkód zamknąć swój bagaż. Podziwiam go za to.
-Janice! Chodź na herbatę! - do moich uszu doleciał melodyjny głos Nialla.
-Już idę. - powiedziałam pod nosem i ruszyłam w stronę kuchni.
Zayn siedział spokojnie na blacie siorbiąc gorący napój. Pacnęłam go delikatnie, ale dosadnie w ramię. Dobrze wiedział jak nie znosiłam tego dźwięku.
-Ej! No i patrz co zrobiłaś...wylałem herbatę. - stęknął.
-Wybacz. - uśmiechnęłam się i chwyciłam swój czerwony kubek z białą wstążką. -Gdzie reszta?
-W salonie.
Powolnym krokiem udałam się do pokoju obok. Mama razem z Louisem siedzieli na kanapie gawędząc. Co chwile kobieta wybuchała niepochamowanym śmiechem. Ta, Lou chyba umie rozśmieszyć wszystkich. Harry w skupieniu czytał gazetę, a Niall oglądał telewizję. Hm, czyli rutyna?
Przysiadłam się na fotel Liama i przyglądałam się im wszystkim z wielkim zainteresowaniem.
-O Jani. Dobrze,że jesteś...muszę z wami wszystkimi porozmawiać. - zaczęła mama.
Zayn w mgnieniu oka znalazł się obok nas.
-Więc...wiem, że to na pewno duży problem, że Janice z wami mieszka. W końcu wy jesteście zespołem. Jesteście sławni i to wszystko jakoś ze sobą nie współgra. - mówiła.
Harry aż upuścił gazetę na kolana ze zdziwienia. Wszyscy patrzyli na kobietę w osłupieniu, lecz ta ciągnęła dalej. - Zayn, bardzo cię przepraszam, że do tego co wy tam macie dołożyłam wam jeszcze Jani. Naprawdę. Nie chciałam robić problemu. Na pewno było wam ciężko mieszkać z dziewczyną pod jednym dachem. -popatrzyła na mnie wymownie.
Czy ja nie wspominałam, że to Zayn był ulubieńcem w rodzinie? Tak, był.
-Ale o czym pani mówi? - oburzył się Lou. -To właśnie dzięki Janice nadal jesteśmy zespołem, nie kłócimy się.
-Szczerze? To nie wyobrażam sobie już bez niej nie mieszkać. - wtrącił Horan. 
-To dzięki niej ten dom jakoś wygląda. -zaśmiał się Malik.
-Gdyby nie to, że z nami mieszkała nigdy nie poznałbym miłości mojego życia. - dodał Styles wpatrując się we mnie jak w obrazek. W jego oczach widziałam, że teraz najchętniej by się na mnie rzucił i zaczął namiętnie całować, ale była tu moja rodzicielka, więc powstrzymywał się. Zaśmiałam się głośno.
-Gdyby jej nie było to....zespół, tak samo jak nasza przyjaźń w piątkę skończyłaby się. To właśnie ona to wszystko podtrzymuje. - spojrzał na mnie Liam.
Posłałam im wszystkim najlepszy uśmiech jakim tylko mogłam się uśmiechnąć. To było takie słodkie. Oni naprawdę mnie polubili.
-Więc naprawdę chcecie z nią mieszkać? - spytała jakby z nutką niedowierzania kobieta.
-Tak. - powiedzieli chórem.
Łzy mimowolnie napłynęły do moich oczu.
-No a co ze szkołą, studia, koszty? -zaczęła niepewnie.
-Jeśli trzeba będzie ja za nią zapłacę. - odrzekł loczek z powagą.
-Jeśli trzeba będzie to sama zarobię. - zgromiłam bruneta spojrzeniem. On dobrze wiedział, że nie dam mu za mnie płacić. Przykro mi, ale nie jestem taka.
-Nie mam więcej pytań. - zawstydziła się i spuściła wzrok na stopy.
Cudem jeszcze powstrzymywałam śmiech.
-Mamo, od kiedy się o mnie tak bardzo martwisz? - odłożyłam kubek na ławę i na chwile spojrzałam jej w oczy. Nadal, pomimo tego ile czasu się nie widziałyśmy nienawidziła mnie, to było widać.
-Ja wcale się nie....-zatrzymała się odruchowo i zaraz się poprawiła, żeby nie było widać wtopy - Bardzo się o ciebie troszczę, to dlatego.
-Jasne. -odburknęłam i spuściłam wzrok.
-Chyba będziemy się zbierać. Spora droga przed nami. -mulat lekko pacnął Liama w ramię, po czym i ten podniósł się z fotela.
-Zayn, to tylko 3 godziny. -zaśmiałam się również wstając co pozycji stojącej.
-Tak czy inaczej powinniśmy się już zbierać. -poprawił Louis wymownie na mnie patrząc. Chyba już nikt nie chciał przebywać z moją antypatyczną matką.
-Racja. -przyznał Harry, obejmując mnie lekko w talii.
Wszyscy udaliśmy się do pokoi i znieśliśmy wszystkie bagaże na dół. Nadszedł czas pożegnań, których po prostu nie znoszę!
-Będę tęsknić, mamo. - wyszeptałam do kobiety i bez oczekiwania na jakąś reakcje z jej strony przytuliłam ją.
-Zayn, uważajcie na siebie. Dbaj o nią. - mówiła i lekko oddała czułość.
-Mamo...nie obrażaj mnie. Ja zawsze o nią dbam. -prychnął.
W końcu wyszliśmy z domu. Niall i Liam wpakowali wszystkie bagaże do bagażnika samochodu Harry'ego no i pojechaliśmy. Przez to, że Harry przyjechał sam, to teraz nie wracaliśmy razem, tylko osobno.
Zayn, Louie i ja pojechaliśmy samochodem Malika, a Niall, Liam i Harry pojechali samochodem Harry'ego. Nie było to do końca ani po mojej, ani po myśli loczka, ale no coż. Te 3 godziny przeżyję.
~*~
-Boże Malik, miałeś zatanktować! - wrzasnął szatyn wybudzając mnie z głębokiego snu.
-Co się stało? - spytałam zaspanym głosem.
-Twój genialny brat zapomniał zatankować, i no gdzie my w ogóle jesteśmy?! - chłopak był wyraźnie zdenerwowany.
-Wygląda na jakieś zadupie. - rozejrzałam się i głośno ziewnęłam.
-Jesteś zadowolony Zayn?!  - krzyknął na niego. Mulat aż uniósł się lekko pod wpływem mocnego głosu Tomlinsona.
-Louis, opanuj się. Każdemu może się zdarzyć. -szepnęłam i lekko dotknęłam ramienia chłopaka.
-Tylko co teraz? -ton głosu Tomma uciszył się.
-Nie mam pojęcia.
 
~*~
"Czemu coś dzieje się, gdy się tego nie spodziewasz,
a gdy chcesz czegoś nowego to jak na złość
się nie dzieje?" 
_____________________________________________________________________________
Bardzo dziękujemy za te miłe komentarze. <3
To dla nas wielka motywacja. Wydaje się, że to tylko napisane "pięknie" , ale to coś o wiele większego.
Wena do nas powróciła! Na szczęście! :)
Rozdział wyszedł nawet niezły, musimy przyznać ale żeby był genialny to na pewno nie.
Jeszcze raz dzięki na komentarz i do zobaczenia ♥ // Shake i Mix.

1 komentarz:

  1. Ahh no nie ma to jak zapomnieć zatankować ohh ten zayn <33
    Ahh te wy :* jak ja was ubóstwiam że wy sobie tego nie wyobrażacie. :**
    Czekam na kolejny i w buziakach przesyłam wenę <3

    OdpowiedzUsuń