-Co on tutaj robi? - Zayn był poddenerwowany.
-Przyszedł ze mną porozmawiać. Spokojnie Zayn. - puściłam mu oczko. Chłopak widocznie się uspokoił i zabrał na górę chłopaków. Pokazałam gestem ręki, żeby szatyn usiadł na jakiś wolny fotel, a sama usadowiłam się na kanapie. Chciałam mieć widoczny odstęp, żeby nie było jakiś podejrzliwych skojarzeń.
-A więc? Mówisz? - zaczęłam widząc, że chłopak ma natłok myśli w głowie. Też tak często mam.
-Tak. -przełknął ślinę i spojrzał nerwowo na sufit. - Ja...ja tak bardzo cię przepraszam za tamto. Wiesz, nie powinienem był w ogóle przychodzić, co ja sobie wyobrażam. Przecież ty masz chłopaka, a ja się jak zwykle wpier...- spojrzałam na niego gniewnie. Tak strasznie nie lubiłam jak przeklinał. - wpieprzam. - poprawił się.
-Posłuchaj. Chciałeś coś powiedzieć, więc mów. Przeszedłeś te parę metrów, pewnie jesteś tak bardzo wykończony, oh jak ja ci współczuję. - drażniłam się.
-Bardzo śmieszne. Czy ty to traktujesz jak zabawę? Ja tutaj przychodzę z ważnymi sprawami, a nie z kawałami.
-Nie no co ty. Skup się i mów to co miałeś mówić.
Tak strasznie chciało mi się śmiać jak na niego patrzyłam.
-Chciałem cię przeprosić. Tylko tyle. Wiem, że nie ma i nigdy nie będzie nas.
-Wystarczy, że byliśmy parą. - podkreśliłam słowo 'byliśmy' tak, żeby dosadnie zrozumiał.
-Ja chyba już pójdę. - chłopak zaczął się kierować do wyjścia.
W myślach tak bardzo się cieszyłam, że już wychodzi.
Otworzyłam powoli drzwi, ale była rzecz której nie przewidziałam. Harry i moja mama właśnie wysiadali z auta i zobaczyli jak Josh wychodzi z domu.
Skinner podbiegł od razu do kobiety i pomógł jej nieść siatki do środka.
-Pani Malik. Czy jest taka potrzeba, żeby taka piękna kobieta nosiła te zakupy sama, jeśli ja tutaj jestem? - zażartował.
-Oh, Josh. Jak ja cię już dawno nie widziałam. -mama była wręcz zachwycona, że go widzi.
-Jakoś z rok. - uśmiechnął się otwierając przed nią drzwi.
No teraz to się narobiło. Harry wszedł posłusznie za nimi, nawet mnie nie dotykając. Chyba się na mnie wkurzył. Od razu pobiegłam za nim. Rozebrał się z czarnej bluzy i butów, po czym wniósł wszystko do kuchni.
-Harry, chyba jeszcze nie poznałeś Josha. -kobieta uśmiechnęła się zachęcająco.
Ehhh mamo, a gdybym ci powiedziała, że wszystko niszczysz?
Ręka loczka zgięła się w pięść, ale sekundę potem wyprostował ją i grzecznie podał ją szatynowi.
-Josh, miło mi poznać chłopaka Janice. - uśmiechnął się chłopak.
-Harry, miło mi poznać byłego chłopaka Janice. - Lokers odwazjemnił sztuczny uśmiech i ukradkiem spojrzał na mnie.
Dobra koniec znajomości jak na dziś. Janice, leć i ratuj swoją mamę zanim rozpęta się wojna.
-Eem, Harry. Skarbie...pamiętasz, że mamy jeszcze masę rzeczy do zrobienia dzisiaj. Wiesz...zanim wrócimy do Londynu. - lekko musnęłam usta loczka, po czym znów odwróciłam się w stronę Josha.
-Jeśli już skończyłeś pomagać mojej mamie, to łaskawie wyjdź z mojego domu i najlepiej nie wracaj. - syknęłam dosyć głośno.
Chłopak się speszył i szybkim krokiem opuścił pomieszczenie. Ze schodów dobiegły się ciche oklaski i wiwaty.
-Nigdy go nie lubiłem. - prychnął mulat machając charakterystycznie ręką.
-Zayn...jeszcze niedawno byliście przyjaciółmi. - spojrzałam sarkastycznie na brata.
-Dobrze, że dodałaś słowo "byliśmy"...ale już nie jesteśmy. Nie zadaję się z chamami, którzy tak traktują dziewczyny.
-Niech ci będzie. - poczochrałam go po głowie.
Obróciłam się do tyłu. Harry'ego już tam nie było. Mama stała oparta o blat z wymowną miną.
-Kochanie, dobrze wiesz jak to mogło wyglądać...- westchnęła.
-Mamo ale co? On tutaj przyszedł i chciał porozmawiać, nic więcej. - wzięłam głęboki wdech.
-Mnie nie musisz się tłumaczyć.
Wypuściłam powietrze z płuc i poszłam na górę.
-Harry? Jesteś tutaj? - krzyknęłam lekko otwierając drzwi od mojego pokoju. Chłopak stał na balkonie, tyłem do wejścia. Zamknęłam je cicho i weszłam wgłąb pomieszczenia. Zakradłam się na palcach i przytuliłam go od tyłu.
-Harry...-wymruczałam słodko i pocałowałam go w łopatkę.
Brunet ciągle patrzył się w jeden punkt na niebie, oddychał spokojnie. Nie był na mnie zły, już nie. Nagle odwrócił się na pięcie i spojrzał mi głęboko w oczy.
-Robię się zazdrosny, kochanie. - uśmiechnął się delikatnie.
-Nie masz o co. - zaśmiałam się.
-A jednak jestem. -przybliżył usta.
-To ciebie kocham, to z tobą chce być, to ty jesteś moim chłopakiem, to ty jesteś moim Harrym, nie on. -nasze usta dzieliły może ze dwa lub trzy milimetry. Czułam się jakby zaraz miał nastąpić mój pierwszy pocałunek.
-Kocham cię. - wyszeptał i delikatnie, lecz długo zatopił się w moich wargach.
Czego chcieć więcej, niż tego co mam? Czemu nadal czuje takie coś? Nie powinnam tego czuć, ale czuje. Czegoś mi widocznie brakuje, ale czego? Ja jestem szczęśliwa.
~*~
"Oszukując siebie, nie oszukamy swojego serca.
Ono wie najlepiej. "
___________________________________________________________________________
No i jak? :)
Pierwszy rozdział jak to nasze rozdziały- dosyć denny. Ale obiecujemy, że następny będzie trochę lepszy. W prologu złapała nas WIELKA WENA, a teraz? Jakby wyparowała...:(
Mamy nadzieje, że to tylko chwilowe...
Dziękujemy bardzo za miły komentarz pod poprzednim postem, jednak dręczy nas, że nazwa to: anonimowy. Nie wiemy nawet komu podziękować za tak piękne słowa, które są tam napisane. Ja osobiście się popłakałam, a shake łzy w oczach i "Ja nie będe płakać, nie nie będe!" Hahah :D
Jeszcze raz dzięki bardzo :).
Pozdrawiamy i życzymy miłej niedzieli. ♥ // Shake i Mix.
Ojej :*
OdpowiedzUsuńNie musicie mi dziękować. Tak to byłam ja i dlatego z anonimowego ponieważ wylogowana byłam a musiałam dodać ten komentarz po prostu musiałam. I nie logowałam się już tylko pisałam. Kocham was po prostu. Piszecie świetnie. A jak tylko jeszcze raz pod jakimś rozdziałem że jest denny to nie wiem jak ale dostaniecie zrozumiano? Cieszę się że tak :*
Podpisywałam się //batman więc no nie wiem co powiedzieć :p
Powiem wam tyle jesteście świetne. Kocham was i macie to pisać. Tak wiem nie wspominałyście nic o zawieszaniu aje mówię wam na zapas.
Wracając do ogólnie opowiadania. Jest świetne. Tak powtarzam się aje to nic. Jestem najbardziej ciekawa co będzie z tym jej byłym no bo napewno na jednym wątku się nie skończy. Zgadłam prawda? Wiem wiem. :D
Ej a tak na serio to rodzice musieli się o was starać że jesteście takie cudowne z pomysłami *.*
Zazdroszczę <333
Tak przy okazji wpadniecie? poczytacie? zapraszam was bardzo :***
//Batman
kill-with-smile.blogspot.com
UsuńMogłybyście wyłączyć to wpisywanie kodu żeby dodać komentarz? Proszę :*
Nie słodzisz? :*
UsuńTak czy inaczej bardzo ci dziękujemy, że tak nas wspierasz i komentujesz. To dla ciebie może 5 minut, a dla nas? Coś nie do opisania. ♥♥♥
Na pewno zajrzymy. :**
A jeśli chodzi o te kody to postaramy się to jakoś wyłączyć. :D