piątek, 13 września 2013

Prolog - sezon 2.

Miłość. To takie trudne słowo, które tak łatwo się wypowiada.
Mówią "miłość nie zawsze wystarczy". O tak...zgadzam się z tym w zupełności. Nie wystarczy, że kogoś kochasz i mu to  mówisz. Nie, to nie takie proste.
Bowiem miłość to już od dawna nie jest powiedzenie sobie "kocham". To tysiące, miliony, tryliony spędzonych ze sobą godzin, to obrażanie się na niby, to cała masa śmiechu. Tak to takie przyjemne, gdy kochasz. Gorzej jest gdy ktoś kogo kochasz zawodzi cię, zostawia bez wyjaśnienia...tak po prostu.
Mówią "prawdziwa miłość nigdy nie umiera". O tak...z tym też się zgadzam. Coś co cię połączyło już nie rozłączy...co w tym wszystkim jest najgorsze?
Że od tego uczucia się nie odwrócisz, nie zostawisz za sobą. Ono wraca, najczęściej z podwojoną, albo potrojoną siłą, jak bumerang wyrzucony w powietrze.
Bowiem życie jest nic nie warte bez miłości, zakochania się.
Ja jestem inna. Inna niż wszyscy, więc i ja mam swoją definicję miłości.
A więc co to jest miłość?
Miłość to dla mnie strach, cierpienie, łzy, ale i niepowtarzalne szczęście, którego nie da się zastąpić. To są niedoskonałości w uczuciach, to jest całowanie się, zasypianie blisko siebie. To coś czego nie da się ująć w słowa, bowiem ujmując to w słowa niszczysz piękno tego uczucia. A więc nie będę opisywać tego czego nie da się opisać.
Mówią "każdy ma swoją ścieżkę, spotykamy się tylko na zakrętach". O tak...to również popieram. A więc czym jest miłość na tle ścieżki? Na pewno czymś ogromnym. Może murem? Nie, zdecydowanie nie. Może drzewem? Nie, to też odpada. Może rondem drogowym? Tak. Porównując miłość na tle ścieżki lub drogi można z łatwością powiedzieć, że to rondo. Kręcimy się w kółko, aż w końcu wyjeżdżamy razem na odpowiednią drogę.
Moja historia nie zna końca, ciągle się toczy...ale co słowa mogą oddać? Tak naprawdę nic. Faktycznie, nic.
Pozwólcie, że przedstawię wam część dalszą mojego życia, jeśli tylko chcecie pokażę wam ją.
Mam ją tutaj. I oto ona, kochani...
********************************************************************************
Leciutki jak piórko prolog. :) Mamy nadzieję, że się podoba, bo pisałyśmy go na MEGA WENIE, która nas tak nagle naszła :D.
Pozdrawiamy was serdecznie i życzymy miłej soboty ♥ //shake i mi

2 komentarze:

  1. Wiedziałam. Po prostu wiedziałam. Ty było do przewidzenia. Do przewidzenia że ten sezon będzie lepszy niż tamten. Tak wiem dopiero prolog bla, bla, bla... Ale ją po prologu już stwierdzam, że ten sezon będzie ... hmmm... oo jaki? Jak to napisałyście "to coś czego nie da się ująć w słowa, bowiem ujmując to w słowa niszczysz piekno tego uczucia." Więc nie ujmuję tego w słowa, a określę dwoma. Coś wspaniałego.
    Podoba mi się to jak piszecie, wasz styl. To jest takie lekkie bez przesady. Dobre i łatwe do czytania. Nie jest jakieś sztuczne czy za dużo przesączone jakimiś ciężkimi sytuacjami że snów to jest coś takiego jakby z życia wziętego. Cieszysz się chwilą i myślisz że wszystko jest już na dobrej drodze a tu BUM okazuje się że nie.
    Dokładnie jak tu. Harry wybaczył jej zdradę z Louis'em. I myślisz że serio będzie fajnie jak w bajce. A jednak. Jedna osoba potrafi zamieśwać tak że możesz odnaleźć pewnych części układanki jaką jest życie.
    To wszystko na temat tego. Kocham i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *Jedna osoba potrafi zamieszać tak że możesz nie odnaleźć pewnych części układanki jaką jest życie.

      Życzę Wam mega mega weny <3

      //Batman ^^

      Usuń