Pierwsze promienie Londyńskiego słońca dotknęły mojej twarzy. Przetarłam lekko oczy i spojrzałam w okno. Była piękna pogoda! Wstałam delikatnie z łóżka,chciałam na nim spokojnie posiedzieć,ale burczenie w brzuchu nie dawało mi spokoju. No tak. Przecież to logiczne,bo wczoraj też nic kompletnie nie jadłam. Przeszłam na palcach obok pokoju Louisa i zeszłam cichutko po schodach na dół. Okazało się że to nie tylko ja jestem 'rannym ptaszkiem' . Przy blacie w kuchni stał chłopak w loczkach.
-Hej- przywitał się na chwile przerywając czynność którą wykonywał.
-Hej - powiedziałam uśmiechnięta jak nie ja! - Co tam pichcisz? - spytałam spoglądając zza ramienia chłopaka.
-Omlet. Dasz się skusić? - poruszył dziwnie brwiami a mi się zrobiło jakoś dziwnie.
-No jasne...-uśmiechnęłam się delikatnie,ale tak naprawdę nadal byłam naburmuszona i zła na cały świat. Przyblizył się do mnie na niebezpieczną odległość. Chciałam go walnąć w twarz,ale dziwne jest to że tego nie zrobiłam. Chłopak objął mnie rękami i..........wyciągnął zza moich pleców sól. Odetchnęłam. Po pysznym posiłku ruszyliśmy pozmywać po sobie.
-Emmmm,Janice?
-Skąd wiesz jak mam na imię? - spytałam trochę zdziwiona faktem że chłopak je zna.
-Pytałem się Zayna. No bo wiesz. Jakaś laska mieszka z nami w jednym domu,a my nic o niej nie wiemy?! To trochę dziwne...nie uważasz?
-No tak,przepraszam, więc skoro znasz moje imię,no to chciałabym poznać twoje.
-Harry. - uśmiechnął się zabójczo. - Miło mi.- wyciągnął dłoń w moją strone.
-Mi też - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam. Nigdy się tyle nie uśmiechałam. Co się ze mną dzieje?! Po poznaniu jakże przemiłego Harry'ego postanowiłam się wziąć za jakąś pracę i za papiery na studia. Ehhhh.
Weszłam do pokoju. Ubrałam na siebie szary tshirt na to sweter we wzory i zwykłe dzinsy. Do tego czarna torebka . Z makijażem nie przeginałam. Nałożyłam tylko odrobinę kredki i eyelinera na oczy. Włosy lekko wyprostowałam.
Gotowa. Wyszłam zadowolona z pokoju i udałam się na dół.
-Janice?- odwróciłam się i zobaczyłam tam mojego braciszka.
-Tak?
-WOW, moja siostra to taka laska?!?!- ja nic nie odpowiedziałam tylko podeszłam i go przytuliłam.
-Zmieniam się braciszku. Ide po papiery na studia - wyszeptałam mu lekko do ucha. On nic nie odpowiedział tylko mocniej mnie przytulił i ucałował w policzek.
Wyszłam z domu. Zamówiłam taksi,bo sama nie ogarnę tego miasta.
***
-Gdzie panienke zawieść panienko? -spytał siwy kierowca taksówki. Podałam adres i pojechaliśmy. Droga długo nam nie zajęła,bo po ok. 10 minutach byłam w centrum, Mężczyzna powiedział jak mam się dostać do szkoły i tak zrobiłam.
***
-Dzień dobry- przywitałam się wchodząc do pokoju dyrektorki.
-Dzień dobry,w czym mogę pomóc? - spytała kobieta zdejmując okulary i przecierając je swoją bawełnianą bluzką.
-Chciałabym otrzymać dokumenty zgłoszeniowe na studia do tej szkoły.
-Oczywiście- powiedziała po czym zaczęła szperać w swoim wielkim dębowym biurku. - Proszę bardzo. - dodała kobieta podając mi co najmniej 5 kartek,które miałam wypełnić.
-Dziękuję i do zobaczenia - oznajmiłam już wychodząc z pokoju.
-Do widzenia.
***
Po wizycie w mojej przyszłej szkole < o ile się tu dostane> poszłam jeszcze na małe zakupy. Kupiłam sobie nowe,krótkie spodenki i nowy T-shirt z nadrukiem Paryża. Wróciłam zmęczona do domu, bo pomimo tego że byłam tylko w szkole i w butiku temperatura powietrza dawała siwe znaki. Wzięłam krótki,zimny prysznic i ubrałam na siebie krótkie dresowe spodenki i białą bluzkę na ramiączka. Położyłam się w swoim nowym pokoju i patrzyłam się w sufit myśląc trochę o mamie. Było mi strasznie przykro że tak ją traktowałam. Chciałabym to naprawić.
Z moich rozmyśleń wyrwał mnie znajomy mi głos.
-Co ty tu tak sama siedzisz? - spytał Zayn siadając koło mnie na łóżku. - Myślałem że trochę polubiłaś Hazze,co?
-Jest miły,i tyle Zayn. Myślę o mamie. Jak ja ją mogłam tak traktować?-łzy napłynęły mi do oczu.
-Sam nie wiem. Byłaś strasznie zamknięta i ....emm chamska też. - powiedział kładąc się na moim brzuchu.
-Wiem. Popełniłam kilka błędów...chce to naprawić,zmienić się, na lepsze. Pomożesz mi?
-Oczywiście że tak siostra - powiedział po czym pocałował mnie w czoło i podszedł do drzwi. -Chcesz iść dzisiaj ze mną i z chłopakami na kręgle?
-Sama nie wiem...chyba nie za bardzo mnie lubią.........
-Jak mieli cię polubić, skoro nawet cię nie znają?
-No tak,faktycznie - palnęłam się w czoło. Przecież on ma racje. Ci chłopcy nawet nie wiedzą jak mam na imię, a ja wkońcu z nimi mieszkam tak? Kurcze. -Pójdę. To kiedy?
- O 17. -powiedział już wychodząc za drzwi. Westchnęłam. Miałam jeszcze 2 godziny,więc przygotowałam rzeczy na wyjście i zeszłam na dół. Usiadłam na blacie w kuchni,chwyciłam mojego Iphone'a i zaczęłam przeglądać twittera i fb.
Dobiegły mnie głosy telewizji,więc poszłam do salonu. Przed ogromną plazmą siedział jeden z członków zespołu mojego brata. Emmm,jak on miał na imię. Liam! No tak!
-Co tam Jani? - powiedział z uśmieszkiem chłopak.
-Czyli ty też wiesz jak mam na imię, ehhhhh, u mnie ok, Liam - odwzajemniłam uśmiech i usiadłam koło chłopaka na kanapie. - Co oglądasz?
-Jak to co?! - oburzył się. -No przecież,że Toy story!
-O! Fajnie, lubię tą bajkę.
Oglądaliśmy film przez jakieś dobre 1.5 godziny. Spojrzałam na zegar w kuchni. Była już 16:40, więc ruszyłam do góry przebrać się we wcześniej przygotowane ubrania. Chwyciłam ciuchy i poszłam do łazienki. Zdjęłam domowe ubrania i odłożyłam na krawędź wanny,a sama <w bieliźnie> podeszłam do lustra i zaczęłam układać włosy. Nagle do łazienki wszedł 'nieproszony gość'
-Co ty tu robisz?! - krzyknęłam zasłaniając się czym tylko popadnie.
**************************************************
TA DAMN!
O to rozdział 2!
Przepraszam,że taki nudny,ale pisałam go o 00:00 i taki jakiś wyszedł...
Dodaje go dopiero dzisiaj,bo wczoraj nie miałam jak,bo od razu po napisaniu zasnęłam. Dziś wprowadziłam tylko poprawki ortograficzne.
Myśle że i tak wam się sodoba...
//shake

Daleeeeeeej !!!! <33333
OdpowiedzUsuń