Obudziłam się wyspana jak nigdy. Zerknęłam na wyświetlacz mojego telefonu. CO?! Była 6.30, a ja byłam wyspana?!?! To strasznie dziwne...
Wygramoliłam się z pościeli. No tak...byłam w ciuchach. Zajrzałam do szafy i popatrzyłam na okno. Słońce. Wyciągnęłam ubranie i poszłam wziąć prysznic. Woda spływała po moim nagim ciele, dając mi niebiańską rozkosz. Zatrzymałam z niechęcią strumień wody,bo zorientowałam się że stoję już tak od 30 minut. Otworzyłam po mału drzwi od kabiny i chwyciłam ręcznik. Owinęłam się wokół jedwabnym materiałem i wtedy zorientowałam się że nie jestem sama w łazience. Nie no znowu?! Tym razem to nie był Hazz, tylko Louis.
-Emmmm,Louis może przeszkadzam? - powiedziałam do niego. Chłopak był w samych bokserkach i widocznie układał sobie włosy przed lustrem.
-Nie,wręcz przeciwnie...-uśmiechnął się słodko.
-Byłam tu pierwsza!
-A ja drugi! -założył ręce na klatce piersiowej i się do mnie odwrócił.
-To chyba znaczy że powinieneś poczekać aż stąd wyjde,co nie? - powtórzyłam po nim czynność.
-Wsumie racja,ale nie mogłem spać,a ty byłaś za długo w łazience, na dodatek wołałem do cb czy mogę wejść ale nic nie odpowiadałaś, więc wszedłem tak po prostu. Jeśli nie chciałaś żebym wchodził, to po co zostawiłaś otwarte drzwi hmmm?
-Louis, kultura wymaga poczekać, wiesz? A jeśli nie odpowiadałam to chyba logiczne żebyś nie wchodził.
-Racja- zrobił minę smutnego szczeniaczka.
-Zresztą co by powiedziała twoja dziewczyna jakby się dowiedziała? Co? Chyba byłaby zła...
-Wiesz,tak naprawdę ona też mnie zdradza...
-No to czemu z nią jesteś?!
-Paul mi każe...
-Kto to ten Paul?
-Nasz Menadżer.
-Aaaaa,słuchaj może dokończymy tą rozmowe jak będę już ubrana,co?
-Ok. - powiedział i wysłał mi całusa wychodząc. Ja za to się ubrałam i nałożyłam odrobinę makijażu na twarz. Włosy zakręciłam i wyszłam gotowa z łazienki. Po drodze spotkałam lokersa,który chyba zmierzał w kierunku łazienki.
-Hej,ślicznie wyglądasz! - powiedział.
-Hej, ty teeeż! - zaśmiałam się cicho. To dlatego że miał na sobie tylko bokserki.
Zeszłam uśmiechnięta na dół. Przy blacie w kuchni stał mój brat. On też był w bokserkach. Ehhhh czy oni nie mają jakiś piżam?!
Podeszłam do niego po cichu i przytuliłam od tyłu. Chłopak trochę się przestraszył, ale odwrócił się i odwzajemnił gest.
-Co tam porabiasz? - spytałam gdy już się od siebie oderwaliśmy.
-Robie naleśniki dla Nialla, ty też chcesz?
-Jasne,jestem strasznie głodna. - dodałam i poszłam do salonu. Siedział tam Lou i Niall i okładali się orzeszkami. No tak.......chłopcy.
-Hej wam. - uśmiechnęłam się promiennie. Od razu przestali i zwolnili mi trochę miejsca na kanapie. Do salonu wszedł mój braciszek z naleśnikami, a zaraz po nim Liam. Jeden normalny w spodniach. Lokersa nie było widać. Zjedliśmy przepyszne naleśniki Zapa i o dziwo wszystko posprzątał Niall, pomogłam mu i poszłam na góre. Siedziałam u siebie chyba jakieś 10 minut, ale oczywiście oni znowu czegoś ode mnie chcą.
-Janiceeee!!!!- zgadywałam że to Zayn. Zbiegłam jak najszybciej się dało na dół, czego skutkiem była epicka gleba na schodach. Najdziwniejsze było to że pode mną leżał Louis,który nie był zabardzo zachwycony. Szybko wstałam z niego i pomogłam mu również powielić tą czynność, po czym wybuchnęliśmy śmiechem.
-Co chciałeś Zayn? - weszłam do kuchni gdzie siedział brunet.
-Pamiętasz że dziś jest ten teledysk, na którym grasz z nami?
-Tak,pamiętam,i?
- W takim razie chciałem ci.......eee........wam powiedzieć że Paul dzwonił i mamy jak najszybciej przyjechać...-podrapał się po czole.
-Ok,to ja za 2 minutki będę gotowa. - dodałam i pobiegłam na góre. Chwyciłam moją małą, białą torebkę i wrzuciłam do niej mojego iphone'a i gumę do żucia. Na głowę założyłam moje RayBany i ruszyłam na dół.
-Eeej widzieliście Hazze? - spytał trochę poddenerwowany Liam,zapinając koszule.
-Nie. - odpowiedzieliśmy chórem, na co każde z nas się uśmiechnęło pod nosem.
-To ja po niego pójde. - powiedziałam i pobiegłam szybko na górę. Zapukałam lekko po białych drzwiach chłopaka. Nikt nie odpowiadał,więc weszłam <mam to po Louisie>. I to co zastałam mnie przeraziło....
*******************************************************
Piąteczka!!! <3
Dużo tu nie napisze bo nie mam komentarzy co do tego rozdziału. Jest po prostu okropny!!!!!!!!!!!
Ale no cóż... jeśli jakaś Belieber się tutaj przez przypadek/lub nie, napatoczyła to mam też bloga dla niej ...
adresik : http://wearebeliebers-wearethebest.blogspot.com/
Naprawde warto przeczytać <3 Sama jestem w połowie Directioner w połowie Belieber i mi się podoba :)))
Proszę o jakiekolwiek komentarze, bo będę miała doła! :(((
Pisałam to z moją kumpelą która z mojego adresu będzie tu też tworzyć rozdziały, a nazywa się ona mix <3
sobota, 29 czerwca 2013
niedziela, 23 czerwca 2013
Rozdział 4.
Obudził mnie huk piorunu spadającego nieopodal. Usiadłam na moim wielkim łożu wpatrując się w moje glany,w których jeszcze niedawno chodziłam. Wszystko się tak gwałtownie zmieniło. Moje całe nastawienie do życia i znajomych, stosunki i relacje z bliskimi i wiele innych w tym też ubiór. Popatrzyłam w okno. Dwa pioruny mignęły tuż koło okna, a za chwile można było usłyszeć głośny huk. Pogoda była makabryczna. Trzeba by się przyzwyczaić. Wkońcu to nie jest Bratford, piękne i słoneczne i moje Bratford. To Londyn. Przeciągnęłam się i w końcu , z wielkim trudem ale wstałam i podeszłam do ogromnej szafy. No tak. Co by tu dzisiaj ubrać?
Wyjęłam coś na dzisiaj i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i wskoczyłam w ciuszki, po czym wysuszyłam włosy i nałożyłam odrobinę makijażu.
Zadowolona zbiegłam na dół, jednak chłopcy nie dali mi się za długo nacieszyć. Zayn był wyraźnie wkurzony i chodził z kąta w kąt, Harry rozmawiał przez telefon gdzieś na boku, Louis i Liam się o coś wykłócali, a Niall przyglądał się uważnie wszystkiemu zajadając kanapki. Wyglądało to dosyć dziwnie. Chyba nie byli dzisiaj w sosie.
Chwileczke... jest burza, a Lokers gada przez telefon?!
Szybko podbiegłam do Stylesa i wyrwałam mu jego czarnego iphone'a .
-Eeej! Co ty robisz?! - krzyknął zdezorientowany.
-Jest burza, a ty rozmawiasz przez telefon?! Pojebało?!
-I co z tego?
-No wiesz, ja nie będę cie ratować jak trafi cie piorun. A zresztą zobacz co się tu dzieje!
- Ok,oddaj. - podałam mu grzecznie telefon. - Słuchaj Paul, zadzwonię potem,ok? - dokończył Hazz i rozłączył. - Pasuje?
-Tak, i to bardzo. - posłałam mu uśmieszek i chwyciłam za ręke, żeby wszedł do salonu i ogarnął tych idiotów. -Zobacz. -powiedziałam.
-EEEEEEEEEEEJ- krzyknął Styles na cały dom. -Wszyscy siad na kanape, już! - wszyscy wykonaliśmy jego rozkaz,ale ponieważ dla mnie nie było już miejsca usiadłam na kolanach Louisa,a ten nawet nie zaprzeczał tylko objął mnie w pasie i posłał zalotny uśmieszek. Przecież on ma dziewczyne!!! Moje rozmyślenia przerwał znowu Lokers,który próbował się dowiedzieć o co chodzi i czemu wszyscy dzisiaj się zachowujemy jakbyśmy wstali lewą nogą.
-Dobra, Liam, mów o co chodzi.
-A więc na nowym teledysku, który przypominam gramy jutro Louis ma pocałować jakąś dziewczyne, jednak ma to być ktoś ładny i to nie ma być jego dziewczyna- Eleanor. Louis mówi że nie pocałuje kogoś obcego, a ja wpadłem na pomysł żeby to była Janice,ale Zayn się musi zgodzić, bo jako jej opiekun odpowiada za nią.
-Ok, mniej więcej wiem o co chodzi...-dodał zażenowany Loczek,który wyraźnie próbował to pojąć.
-Emmmm,a czemu nikt się mnie nie zapytał o zdanie? No bo ja jestem pełnoletnia,LUDZIE. Mam 18 lat! I sama za siebie odpowiadam, tak?
-Teraz się pytam: chciałabyś jutro uczestniczyć w naszym teledysku jako dziewczyna Tomma? - zapytał mnie Liam z powagą w głosie.
-Noo.......może być,ok, zgadzam się. - powiedziałam po czym wstałam i udałam się do swojego pokoju coś porobić,bo wiedziałam że chcą to wszystko przegadać i przemyśleć. Rozumiem, to wkońcu zespół no nie?
***
Przez resztę dnia siedziałam u siebie i uzupełniałam papiery na studia. Wkońcu jeśli mam je zacząć to papiery musze oddać co najmniej za tydzień,a ja wole nie być ostatnia na liście.
Usłyszałam ciche i rytmiczne pukanie do moich drzwi.
-Proszę. - powiedziałam cicho.
-Heeej,co robisz? - do pokoju wszedł Lou i usiadł na części biurka.
-Uzupełniam papiery na studia. Musze je szybko oddać. A ty co robisz?
-Strasznie się nudze. Niall i Hazz pojechali do Tesco, Zayn siedzi przy kompie i odpisuje fankom,a Liam karmi swojego żółwia.
-Aha,więc przeszedłeś tu zobaczyć co ja robie tak?
-Tak. Stresujesz się jutrem? No wiesz ten teledysk...
-Nie. Chyba nie mam czym. Co nie?
-No raczej że nie! Ja ide na dół coś obejrzeć. Jak chcesz to chodź.
-Dokończe i przyjdę, ok?
-Ok. - powiedział Lou słodko się uśmiechając. Wyszedł. Wypełniłam wszystko,ale okropnie zachciało mi się spać. Nie zastanawiając się dłużej poszłam tak jak stałam spać. Nakryłam na siebie białą pościel i zasnęłam oddalając się od rzeczywistości.
********************************************************
I oto czwóreczka!
Ciesze się że ktokolwiek to czyta, jestem z tych osób ogromnie dumna i szczęśliwa,że komuś się to podoba. Ten rozdział wyszedł taki sobie. Inspiracja wzięta z ciągłych burz u mnie XD
Proszę o jakiekolwiek komenty czy się podoba czy nie?
Kocham<3
Wyjęłam coś na dzisiaj i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i wskoczyłam w ciuszki, po czym wysuszyłam włosy i nałożyłam odrobinę makijażu.
Zadowolona zbiegłam na dół, jednak chłopcy nie dali mi się za długo nacieszyć. Zayn był wyraźnie wkurzony i chodził z kąta w kąt, Harry rozmawiał przez telefon gdzieś na boku, Louis i Liam się o coś wykłócali, a Niall przyglądał się uważnie wszystkiemu zajadając kanapki. Wyglądało to dosyć dziwnie. Chyba nie byli dzisiaj w sosie.
Chwileczke... jest burza, a Lokers gada przez telefon?!
Szybko podbiegłam do Stylesa i wyrwałam mu jego czarnego iphone'a .
-Eeej! Co ty robisz?! - krzyknął zdezorientowany.
-Jest burza, a ty rozmawiasz przez telefon?! Pojebało?!
-I co z tego?
-No wiesz, ja nie będę cie ratować jak trafi cie piorun. A zresztą zobacz co się tu dzieje!
- Ok,oddaj. - podałam mu grzecznie telefon. - Słuchaj Paul, zadzwonię potem,ok? - dokończył Hazz i rozłączył. - Pasuje?
-Tak, i to bardzo. - posłałam mu uśmieszek i chwyciłam za ręke, żeby wszedł do salonu i ogarnął tych idiotów. -Zobacz. -powiedziałam.
-EEEEEEEEEEEJ- krzyknął Styles na cały dom. -Wszyscy siad na kanape, już! - wszyscy wykonaliśmy jego rozkaz,ale ponieważ dla mnie nie było już miejsca usiadłam na kolanach Louisa,a ten nawet nie zaprzeczał tylko objął mnie w pasie i posłał zalotny uśmieszek. Przecież on ma dziewczyne!!! Moje rozmyślenia przerwał znowu Lokers,który próbował się dowiedzieć o co chodzi i czemu wszyscy dzisiaj się zachowujemy jakbyśmy wstali lewą nogą.
-Dobra, Liam, mów o co chodzi.
-A więc na nowym teledysku, który przypominam gramy jutro Louis ma pocałować jakąś dziewczyne, jednak ma to być ktoś ładny i to nie ma być jego dziewczyna- Eleanor. Louis mówi że nie pocałuje kogoś obcego, a ja wpadłem na pomysł żeby to była Janice,ale Zayn się musi zgodzić, bo jako jej opiekun odpowiada za nią.
-Ok, mniej więcej wiem o co chodzi...-dodał zażenowany Loczek,który wyraźnie próbował to pojąć.
-Emmmm,a czemu nikt się mnie nie zapytał o zdanie? No bo ja jestem pełnoletnia,LUDZIE. Mam 18 lat! I sama za siebie odpowiadam, tak?
-Teraz się pytam: chciałabyś jutro uczestniczyć w naszym teledysku jako dziewczyna Tomma? - zapytał mnie Liam z powagą w głosie.
-Noo.......może być,ok, zgadzam się. - powiedziałam po czym wstałam i udałam się do swojego pokoju coś porobić,bo wiedziałam że chcą to wszystko przegadać i przemyśleć. Rozumiem, to wkońcu zespół no nie?
***
Przez resztę dnia siedziałam u siebie i uzupełniałam papiery na studia. Wkońcu jeśli mam je zacząć to papiery musze oddać co najmniej za tydzień,a ja wole nie być ostatnia na liście.
Usłyszałam ciche i rytmiczne pukanie do moich drzwi.
-Proszę. - powiedziałam cicho.
-Heeej,co robisz? - do pokoju wszedł Lou i usiadł na części biurka.
-Uzupełniam papiery na studia. Musze je szybko oddać. A ty co robisz?
-Strasznie się nudze. Niall i Hazz pojechali do Tesco, Zayn siedzi przy kompie i odpisuje fankom,a Liam karmi swojego żółwia.
-Aha,więc przeszedłeś tu zobaczyć co ja robie tak?
-Tak. Stresujesz się jutrem? No wiesz ten teledysk...
-Nie. Chyba nie mam czym. Co nie?
-No raczej że nie! Ja ide na dół coś obejrzeć. Jak chcesz to chodź.
-Dokończe i przyjdę, ok?
-Ok. - powiedział Lou słodko się uśmiechając. Wyszedł. Wypełniłam wszystko,ale okropnie zachciało mi się spać. Nie zastanawiając się dłużej poszłam tak jak stałam spać. Nakryłam na siebie białą pościel i zasnęłam oddalając się od rzeczywistości.
********************************************************
I oto czwóreczka!
Ciesze się że ktokolwiek to czyta, jestem z tych osób ogromnie dumna i szczęśliwa,że komuś się to podoba. Ten rozdział wyszedł taki sobie. Inspiracja wzięta z ciągłych burz u mnie XD
Proszę o jakiekolwiek komenty czy się podoba czy nie?
Kocham<3
niedziela, 16 czerwca 2013
Rozdział 3.
- Co ty tu robisz?!- krzyknęłam zasłaniając się czym tylko popadnie.
-O matko!!!!! Przepraszam!!! Ja...ja....- mówił brunet nadal patrząc na moje ciało.
-To może już stąd wyjdziesz?!?!
-Jesteś piękna - po tych słowach gwałtownie zamnknął buzię ręką. - Przepraszam...........ja...........nie chciałem.....
-Po prostu wyjdź! - krzyknęłam. Chłopak wykonał polecenie. Takie słówka "jesteś piękna" nie działały na mnie już od dawna, a Harry.....no cóż. Chciał mnie pewnie zaliczyć jak to każdą inną. Czy on myśli że naprawdę jestem taka jak inne?! Że polece do niego do łóżka,bo powiedział że 'jestem piękna'?! O, co to to NIE!
Ubrałam na siebie za duży sweter z nadrukiem flagi i szare leginsy. Do tego trochę biżuterii i czarna torbę przez ramię. Oczy lekko pomalowałam kredką i tuszem, a włosy zakęciłam u dołu. Gotowa zeszłam na dół, gdzie czekali już na mnie chłopcy.
-No,no,no - powiedział blondyn łapiąc się za brode.
-Kurde, gdybym nie miał dziewczyny....- dodał drugi.
- No,no nieźle se pogrywasz siostra. Zarywasz do moich kumpli?!- powiedział mój braciszek wychodząc z łazienki.
-Chiałbyś. - powiedziałam,lekko się uśmiechnęłam i wyszłam z domu.
***
Jechaliśmy ok.20 minut. Weszliśmy do ogromnego budynku. Zaczęliśmy grać.
Było naprawdę świetnie. Poznałam resztą chłopców i chyba nawet się z nimi zaprzyjaźniłam. Po kręglach postanowiliśmy jeszcze pójść na miasto. Chodziliśmy po sklepach i kawiarniach jak to chłopcy określają : " dla beki"... Oczywiście nie obeszło się bez fanek.
-eej zobaczcie! To jest siostra Zayna Malika! - od razu podbiegła do mnie grupka dziewczyn i robiła sobie ze mną zdjęcia. Nie ukrywam że zrobiło mi się dziwnie,tym bardziej że chłopcy stali z boku.
-Co robisz,że jesteś taka śliczna? - rozlegały się pytania, a ja myślałam że zwariuję. Tak jestem siostrą Malika,ale przecież on stoi tam! A one go praktycznie ominęły i podbiegły do mnie.
Z tego tłumu wyciągnął mnie Harry.
-Przepraszamy, musimy już iść, wybaczcie. - mówił ciągnąć mnie lekko za dłoń.
-Od kiedy jesteście ze sobą? *
-Jesteście parą? A co z Emmą?*
-Proszę zostańcie jeszcze chwile*.
[*-fanki]
-Dzięki. - wycedziłam idąc obok Hazzy.
-Nie ma za co.
-O co im chodziło? Przecież staliście tam! A one podbiegły do mnie! - chłopcy milczeli. Zostawiłam ten temat na później. Chyba lepiej będzie jak porozmawiam z samym Zaynem o tej sytuacji.
Jakoś koło 23 wróciliśmy wykończeni do domu. Pożegnaliśmy się i każdy wszedł do swojego pokoju.
W podsumowaniu: SUPER DZIEŃ.
***********************
O to 3!
Troche krótki wyszedł ten rozdział, ale taki miał być. Myśle że się spodoba.
Mile byłyby widziane jakieś komenty, z góry dzięki za wszystkie <3
-O matko!!!!! Przepraszam!!! Ja...ja....- mówił brunet nadal patrząc na moje ciało.
-To może już stąd wyjdziesz?!?!
-Jesteś piękna - po tych słowach gwałtownie zamnknął buzię ręką. - Przepraszam...........ja...........nie chciałem.....
-Po prostu wyjdź! - krzyknęłam. Chłopak wykonał polecenie. Takie słówka "jesteś piękna" nie działały na mnie już od dawna, a Harry.....no cóż. Chciał mnie pewnie zaliczyć jak to każdą inną. Czy on myśli że naprawdę jestem taka jak inne?! Że polece do niego do łóżka,bo powiedział że 'jestem piękna'?! O, co to to NIE! Ubrałam na siebie za duży sweter z nadrukiem flagi i szare leginsy. Do tego trochę biżuterii i czarna torbę przez ramię. Oczy lekko pomalowałam kredką i tuszem, a włosy zakęciłam u dołu. Gotowa zeszłam na dół, gdzie czekali już na mnie chłopcy.
-No,no,no - powiedział blondyn łapiąc się za brode.
-Kurde, gdybym nie miał dziewczyny....- dodał drugi.
- No,no nieźle se pogrywasz siostra. Zarywasz do moich kumpli?!- powiedział mój braciszek wychodząc z łazienki.
-Chiałbyś. - powiedziałam,lekko się uśmiechnęłam i wyszłam z domu.
***
Jechaliśmy ok.20 minut. Weszliśmy do ogromnego budynku. Zaczęliśmy grać.
Było naprawdę świetnie. Poznałam resztą chłopców i chyba nawet się z nimi zaprzyjaźniłam. Po kręglach postanowiliśmy jeszcze pójść na miasto. Chodziliśmy po sklepach i kawiarniach jak to chłopcy określają : " dla beki"... Oczywiście nie obeszło się bez fanek.
-eej zobaczcie! To jest siostra Zayna Malika! - od razu podbiegła do mnie grupka dziewczyn i robiła sobie ze mną zdjęcia. Nie ukrywam że zrobiło mi się dziwnie,tym bardziej że chłopcy stali z boku.
-Co robisz,że jesteś taka śliczna? - rozlegały się pytania, a ja myślałam że zwariuję. Tak jestem siostrą Malika,ale przecież on stoi tam! A one go praktycznie ominęły i podbiegły do mnie.
Z tego tłumu wyciągnął mnie Harry.
-Przepraszamy, musimy już iść, wybaczcie. - mówił ciągnąć mnie lekko za dłoń.
-Od kiedy jesteście ze sobą? *
-Jesteście parą? A co z Emmą?*
-Proszę zostańcie jeszcze chwile*.
[*-fanki]
-Dzięki. - wycedziłam idąc obok Hazzy.
-Nie ma za co.
-O co im chodziło? Przecież staliście tam! A one podbiegły do mnie! - chłopcy milczeli. Zostawiłam ten temat na później. Chyba lepiej będzie jak porozmawiam z samym Zaynem o tej sytuacji.
Jakoś koło 23 wróciliśmy wykończeni do domu. Pożegnaliśmy się i każdy wszedł do swojego pokoju.
W podsumowaniu: SUPER DZIEŃ.
***********************
O to 3!
Troche krótki wyszedł ten rozdział, ale taki miał być. Myśle że się spodoba.
Mile byłyby widziane jakieś komenty, z góry dzięki za wszystkie <3
sobota, 15 czerwca 2013
Rozdział 2.
Pierwsze promienie Londyńskiego słońca dotknęły mojej twarzy. Przetarłam lekko oczy i spojrzałam w okno. Była piękna pogoda! Wstałam delikatnie z łóżka,chciałam na nim spokojnie posiedzieć,ale burczenie w brzuchu nie dawało mi spokoju. No tak. Przecież to logiczne,bo wczoraj też nic kompletnie nie jadłam. Przeszłam na palcach obok pokoju Louisa i zeszłam cichutko po schodach na dół. Okazało się że to nie tylko ja jestem 'rannym ptaszkiem' . Przy blacie w kuchni stał chłopak w loczkach.
-Hej- przywitał się na chwile przerywając czynność którą wykonywał.
-Hej - powiedziałam uśmiechnięta jak nie ja! - Co tam pichcisz? - spytałam spoglądając zza ramienia chłopaka.
-Omlet. Dasz się skusić? - poruszył dziwnie brwiami a mi się zrobiło jakoś dziwnie.
-No jasne...-uśmiechnęłam się delikatnie,ale tak naprawdę nadal byłam naburmuszona i zła na cały świat. Przyblizył się do mnie na niebezpieczną odległość. Chciałam go walnąć w twarz,ale dziwne jest to że tego nie zrobiłam. Chłopak objął mnie rękami i..........wyciągnął zza moich pleców sól. Odetchnęłam. Po pysznym posiłku ruszyliśmy pozmywać po sobie.
-Emmmm,Janice?
-Skąd wiesz jak mam na imię? - spytałam trochę zdziwiona faktem że chłopak je zna.
-Pytałem się Zayna. No bo wiesz. Jakaś laska mieszka z nami w jednym domu,a my nic o niej nie wiemy?! To trochę dziwne...nie uważasz?
-No tak,przepraszam, więc skoro znasz moje imię,no to chciałabym poznać twoje.
-Harry. - uśmiechnął się zabójczo. - Miło mi.- wyciągnął dłoń w moją strone.
-Mi też - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam. Nigdy się tyle nie uśmiechałam. Co się ze mną dzieje?! Po poznaniu jakże przemiłego Harry'ego postanowiłam się wziąć za jakąś pracę i za papiery na studia. Ehhhh.
Weszłam do pokoju. Ubrałam na siebie szary tshirt na to sweter we wzory i zwykłe dzinsy. Do tego czarna torebka . Z makijażem nie przeginałam. Nałożyłam tylko odrobinę kredki i eyelinera na oczy. Włosy lekko wyprostowałam.
Gotowa. Wyszłam zadowolona z pokoju i udałam się na dół.
-Janice?- odwróciłam się i zobaczyłam tam mojego braciszka.
-Tak?
-WOW, moja siostra to taka laska?!?!- ja nic nie odpowiedziałam tylko podeszłam i go przytuliłam.
-Zmieniam się braciszku. Ide po papiery na studia - wyszeptałam mu lekko do ucha. On nic nie odpowiedział tylko mocniej mnie przytulił i ucałował w policzek.
Wyszłam z domu. Zamówiłam taksi,bo sama nie ogarnę tego miasta.
***
-Gdzie panienke zawieść panienko? -spytał siwy kierowca taksówki. Podałam adres i pojechaliśmy. Droga długo nam nie zajęła,bo po ok. 10 minutach byłam w centrum, Mężczyzna powiedział jak mam się dostać do szkoły i tak zrobiłam.
***
-Dzień dobry- przywitałam się wchodząc do pokoju dyrektorki.
-Dzień dobry,w czym mogę pomóc? - spytała kobieta zdejmując okulary i przecierając je swoją bawełnianą bluzką.
-Chciałabym otrzymać dokumenty zgłoszeniowe na studia do tej szkoły.
-Oczywiście- powiedziała po czym zaczęła szperać w swoim wielkim dębowym biurku. - Proszę bardzo. - dodała kobieta podając mi co najmniej 5 kartek,które miałam wypełnić.
-Dziękuję i do zobaczenia - oznajmiłam już wychodząc z pokoju.
-Do widzenia.
***
Po wizycie w mojej przyszłej szkole < o ile się tu dostane> poszłam jeszcze na małe zakupy. Kupiłam sobie nowe,krótkie spodenki i nowy T-shirt z nadrukiem Paryża. Wróciłam zmęczona do domu, bo pomimo tego że byłam tylko w szkole i w butiku temperatura powietrza dawała siwe znaki. Wzięłam krótki,zimny prysznic i ubrałam na siebie krótkie dresowe spodenki i białą bluzkę na ramiączka. Położyłam się w swoim nowym pokoju i patrzyłam się w sufit myśląc trochę o mamie. Było mi strasznie przykro że tak ją traktowałam. Chciałabym to naprawić.
Z moich rozmyśleń wyrwał mnie znajomy mi głos.
-Co ty tu tak sama siedzisz? - spytał Zayn siadając koło mnie na łóżku. - Myślałem że trochę polubiłaś Hazze,co?
-Jest miły,i tyle Zayn. Myślę o mamie. Jak ja ją mogłam tak traktować?-łzy napłynęły mi do oczu.
-Sam nie wiem. Byłaś strasznie zamknięta i ....emm chamska też. - powiedział kładąc się na moim brzuchu.
-Wiem. Popełniłam kilka błędów...chce to naprawić,zmienić się, na lepsze. Pomożesz mi?
-Oczywiście że tak siostra - powiedział po czym pocałował mnie w czoło i podszedł do drzwi. -Chcesz iść dzisiaj ze mną i z chłopakami na kręgle?
-Sama nie wiem...chyba nie za bardzo mnie lubią.........
-Jak mieli cię polubić, skoro nawet cię nie znają?
-No tak,faktycznie - palnęłam się w czoło. Przecież on ma racje. Ci chłopcy nawet nie wiedzą jak mam na imię, a ja wkońcu z nimi mieszkam tak? Kurcze. -Pójdę. To kiedy?
- O 17. -powiedział już wychodząc za drzwi. Westchnęłam. Miałam jeszcze 2 godziny,więc przygotowałam rzeczy na wyjście i zeszłam na dół. Usiadłam na blacie w kuchni,chwyciłam mojego Iphone'a i zaczęłam przeglądać twittera i fb.
Dobiegły mnie głosy telewizji,więc poszłam do salonu. Przed ogromną plazmą siedział jeden z członków zespołu mojego brata. Emmm,jak on miał na imię. Liam! No tak!
-Co tam Jani? - powiedział z uśmieszkiem chłopak.
-Czyli ty też wiesz jak mam na imię, ehhhhh, u mnie ok, Liam - odwzajemniłam uśmiech i usiadłam koło chłopaka na kanapie. - Co oglądasz?
-Jak to co?! - oburzył się. -No przecież,że Toy story!
-O! Fajnie, lubię tą bajkę.
Oglądaliśmy film przez jakieś dobre 1.5 godziny. Spojrzałam na zegar w kuchni. Była już 16:40, więc ruszyłam do góry przebrać się we wcześniej przygotowane ubrania. Chwyciłam ciuchy i poszłam do łazienki. Zdjęłam domowe ubrania i odłożyłam na krawędź wanny,a sama <w bieliźnie> podeszłam do lustra i zaczęłam układać włosy. Nagle do łazienki wszedł 'nieproszony gość'
-Co ty tu robisz?! - krzyknęłam zasłaniając się czym tylko popadnie.
**************************************************
TA DAMN!
O to rozdział 2!
Przepraszam,że taki nudny,ale pisałam go o 00:00 i taki jakiś wyszedł...
Dodaje go dopiero dzisiaj,bo wczoraj nie miałam jak,bo od razu po napisaniu zasnęłam. Dziś wprowadziłam tylko poprawki ortograficzne.
Myśle że i tak wam się sodoba...
//shake
-Hej- przywitał się na chwile przerywając czynność którą wykonywał.
-Hej - powiedziałam uśmiechnięta jak nie ja! - Co tam pichcisz? - spytałam spoglądając zza ramienia chłopaka.
-Omlet. Dasz się skusić? - poruszył dziwnie brwiami a mi się zrobiło jakoś dziwnie.
-No jasne...-uśmiechnęłam się delikatnie,ale tak naprawdę nadal byłam naburmuszona i zła na cały świat. Przyblizył się do mnie na niebezpieczną odległość. Chciałam go walnąć w twarz,ale dziwne jest to że tego nie zrobiłam. Chłopak objął mnie rękami i..........wyciągnął zza moich pleców sól. Odetchnęłam. Po pysznym posiłku ruszyliśmy pozmywać po sobie.
-Emmmm,Janice?
-Skąd wiesz jak mam na imię? - spytałam trochę zdziwiona faktem że chłopak je zna.
-Pytałem się Zayna. No bo wiesz. Jakaś laska mieszka z nami w jednym domu,a my nic o niej nie wiemy?! To trochę dziwne...nie uważasz?
-No tak,przepraszam, więc skoro znasz moje imię,no to chciałabym poznać twoje.
-Harry. - uśmiechnął się zabójczo. - Miło mi.- wyciągnął dłoń w moją strone.
-Mi też - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam. Nigdy się tyle nie uśmiechałam. Co się ze mną dzieje?! Po poznaniu jakże przemiłego Harry'ego postanowiłam się wziąć za jakąś pracę i za papiery na studia. Ehhhh.
Weszłam do pokoju. Ubrałam na siebie szary tshirt na to sweter we wzory i zwykłe dzinsy. Do tego czarna torebka . Z makijażem nie przeginałam. Nałożyłam tylko odrobinę kredki i eyelinera na oczy. Włosy lekko wyprostowałam.
Gotowa. Wyszłam zadowolona z pokoju i udałam się na dół.
-Janice?- odwróciłam się i zobaczyłam tam mojego braciszka.
-Tak?
-WOW, moja siostra to taka laska?!?!- ja nic nie odpowiedziałam tylko podeszłam i go przytuliłam.
-Zmieniam się braciszku. Ide po papiery na studia - wyszeptałam mu lekko do ucha. On nic nie odpowiedział tylko mocniej mnie przytulił i ucałował w policzek.
Wyszłam z domu. Zamówiłam taksi,bo sama nie ogarnę tego miasta.
***
-Gdzie panienke zawieść panienko? -spytał siwy kierowca taksówki. Podałam adres i pojechaliśmy. Droga długo nam nie zajęła,bo po ok. 10 minutach byłam w centrum, Mężczyzna powiedział jak mam się dostać do szkoły i tak zrobiłam.
***
-Dzień dobry- przywitałam się wchodząc do pokoju dyrektorki.
-Dzień dobry,w czym mogę pomóc? - spytała kobieta zdejmując okulary i przecierając je swoją bawełnianą bluzką.
-Chciałabym otrzymać dokumenty zgłoszeniowe na studia do tej szkoły.
-Oczywiście- powiedziała po czym zaczęła szperać w swoim wielkim dębowym biurku. - Proszę bardzo. - dodała kobieta podając mi co najmniej 5 kartek,które miałam wypełnić.
-Dziękuję i do zobaczenia - oznajmiłam już wychodząc z pokoju.
-Do widzenia.
***
Po wizycie w mojej przyszłej szkole < o ile się tu dostane> poszłam jeszcze na małe zakupy. Kupiłam sobie nowe,krótkie spodenki i nowy T-shirt z nadrukiem Paryża. Wróciłam zmęczona do domu, bo pomimo tego że byłam tylko w szkole i w butiku temperatura powietrza dawała siwe znaki. Wzięłam krótki,zimny prysznic i ubrałam na siebie krótkie dresowe spodenki i białą bluzkę na ramiączka. Położyłam się w swoim nowym pokoju i patrzyłam się w sufit myśląc trochę o mamie. Było mi strasznie przykro że tak ją traktowałam. Chciałabym to naprawić.
Z moich rozmyśleń wyrwał mnie znajomy mi głos.
-Co ty tu tak sama siedzisz? - spytał Zayn siadając koło mnie na łóżku. - Myślałem że trochę polubiłaś Hazze,co?
-Jest miły,i tyle Zayn. Myślę o mamie. Jak ja ją mogłam tak traktować?-łzy napłynęły mi do oczu.
-Sam nie wiem. Byłaś strasznie zamknięta i ....emm chamska też. - powiedział kładąc się na moim brzuchu.
-Wiem. Popełniłam kilka błędów...chce to naprawić,zmienić się, na lepsze. Pomożesz mi?
-Oczywiście że tak siostra - powiedział po czym pocałował mnie w czoło i podszedł do drzwi. -Chcesz iść dzisiaj ze mną i z chłopakami na kręgle?
-Sama nie wiem...chyba nie za bardzo mnie lubią.........
-Jak mieli cię polubić, skoro nawet cię nie znają?
-No tak,faktycznie - palnęłam się w czoło. Przecież on ma racje. Ci chłopcy nawet nie wiedzą jak mam na imię, a ja wkońcu z nimi mieszkam tak? Kurcze. -Pójdę. To kiedy?
- O 17. -powiedział już wychodząc za drzwi. Westchnęłam. Miałam jeszcze 2 godziny,więc przygotowałam rzeczy na wyjście i zeszłam na dół. Usiadłam na blacie w kuchni,chwyciłam mojego Iphone'a i zaczęłam przeglądać twittera i fb.
Dobiegły mnie głosy telewizji,więc poszłam do salonu. Przed ogromną plazmą siedział jeden z członków zespołu mojego brata. Emmm,jak on miał na imię. Liam! No tak!
-Co tam Jani? - powiedział z uśmieszkiem chłopak.
-Czyli ty też wiesz jak mam na imię, ehhhhh, u mnie ok, Liam - odwzajemniłam uśmiech i usiadłam koło chłopaka na kanapie. - Co oglądasz?
-Jak to co?! - oburzył się. -No przecież,że Toy story!
-O! Fajnie, lubię tą bajkę.
Oglądaliśmy film przez jakieś dobre 1.5 godziny. Spojrzałam na zegar w kuchni. Była już 16:40, więc ruszyłam do góry przebrać się we wcześniej przygotowane ubrania. Chwyciłam ciuchy i poszłam do łazienki. Zdjęłam domowe ubrania i odłożyłam na krawędź wanny,a sama <w bieliźnie> podeszłam do lustra i zaczęłam układać włosy. Nagle do łazienki wszedł 'nieproszony gość'
-Co ty tu robisz?! - krzyknęłam zasłaniając się czym tylko popadnie.
**************************************************
TA DAMN!
O to rozdział 2!
Przepraszam,że taki nudny,ale pisałam go o 00:00 i taki jakiś wyszedł...
Dodaje go dopiero dzisiaj,bo wczoraj nie miałam jak,bo od razu po napisaniu zasnęłam. Dziś wprowadziłam tylko poprawki ortograficzne.
Myśle że i tak wam się sodoba...
//shake
wtorek, 11 czerwca 2013
Rozdział 1.
Wsłuchałam się w melodie i sens piosenki . Tak bardzo tęskniłam za domem,chociaż minęła może godzina. Tak bardzo żałuje że nie pożegnałam się z mamą. To nam dobrze zrobi jak trochę od siebie odpoczniemy. Dałam jej nieźle popalić, ale kocham ją. Bez względu na wszystko. Byłam na nią wściekła,bo mi nie wierzyła,ale mame ma się tylko jedną, szczególnie odczuwalne jest to przez to że taty nie ma z nami.
-Jesteśmy- powiedział brat uśmiechając się do mnie serdecznie. Nie ma mowy! Nie otworzę się przed nim! Niech on o tym zapomni!
-Nie jestem ślepa - wycedziłam i wysiadłam na dość duże podwórko wysypane żwirem od wjazdu. Dom był wielki. Co ja mówie? Był ogromny. Podeszłam do bagażnika.
-Ja wezmę siostra. Ty może się przywitasz z moimi lokatorami? - mrugnął do mnie. Na śmierć zapomniałam że mój brat mieszka z tymi tępakami z jego zespołu. No pięknie. Super po prostu.
-Idź pierwszy- uśmiechnęłam się do niego ironicznie i poszłam w jego ślady. Otworzył drzwi. Moim oczom ukazał się przeogromny salon. Jednym słowem :WOW. Nonono, mój brat ma gust.
-Emmm,zaprowadze cie do twojego pokoju, ok? - powiedział brunet patrząc zawzięcie w ekran swojego telefonu.
-Tylko na to czekam. - odpowiedziałam. Ze schodów zaczęła zlatywać "brygada" z którą będę teraz mieszkać.
- Nonono, Zayn. Następna laska? - spytał z zadziornym uśmieszkiem jeden z tych idiotów.
-Jestem jego siostrą, debilu - grzecznie sprostowałam. - Zaprowadzisz mnie już do tego pokoju?
-Oczywiście - powiedział z ironicznym uśmieszkiem,wziął mój bagaż i poszliśmy na góre. - A więc to jest pokój Harry'ego, ten jest Liama,a ten Louisa. Nialla jest tam a mój tam. Wskazywał palcem na drzwi.
-A mój?
-Twój to ten. - pokazał palcem na drzwi, z czego wynikało że miałam pokój obok Louisa i Harry'ego.
-Miło. - powiedziałam,chwyciłam walizkę i zawlekłam do pokoju. Gdy już miałam zamykać drzwi mój brat je przytrzymał i wszedł.
-To mój dom i jest jedna mała zasada, jeśli chcesz tu mieszkać.
-Braciszku. Czy to nie logiczne że nie chce tu mieszkać?! Nie chce! -przerwałam mu.
-Jeśli masz być chamska to lepiej ze mną nie gadaj! -krzyknął i trzasnął drzwiami. Było mi przykro że go tak potraktowałam,ale nie będzie mi tutaj dureń zasad stawiał! Miałam teraz masę czasu dla siebie,więc wypakowałam wszystkie rzeczy do komód i ogromnej szafy. Walizkę wstawiłam pod łóżko,a piżamy, szlafrok i kapcie w kropki położyłam na nim.
Było już grubo po 21,więc postanowiłam już się kłaść. Źle się czułam śpiąc w jednym domu z piątką chłopaków,ale musze się do tego przyzwyczaić. Zgasiłam lampkę nocną, ale nie byłoby możliwe tak po prostu zasnąć,bo usłyszałam pukanie do drzwi.
-Kimkolwiek jesteś...śpie... - wycedziłam i przykryłam się poduszką,żeby pukanie nie przeszkadzało mi w spaniu. Ktoś lekko uchylił drzwi i zsunął poduszkę z głowy. Odwróciłam się.
-Zayn?
-No chyba nie kto inny...przyniosłem ci naleśniki. Przecież głodna nie pójdziesz spać...
-Właśnie że pójde! Zabierz to stąd. Nie potrzebuje niczyjej łaski. - oddałam talerz brunetowi.
-Ok,jak chcesz. Do wakacji zostały 2 miesiące. Warunek : albo idziesz do szkoły,albo do pracy.
-Nigdzie nie ide! Ani do szkoły,ani do pracy!
-Emm,idziesz. I przypominam, że musisz złożyć papiery na jakieś studia. Czy ty chociaż trochę o tym myślałaś?
-Myślałam.
-Oczywiście! Ja za ciebie nie będę wszystkiego robił. Nie jestem twoją niańką,bo wkońcu jesteś pełnoletnia i robisz co chcesz i jak chcesz. Jesteś chamska albo nie. Twój wybór! - krzyknął i znów wyszedł w taki sposób jak wcześniej. Miał racje. Musze wybrać jakąś uczelnie i coś robić. Na te dwa miesiące nie opłaca mi się iść do szkoły. Załatwie sobie pracę i po kłopocie. Tylko jako kto? I gdzie? Od jutra musze się za siebie wziąć.
********************************************
I oto rozdział 1!!! <3
Mam nadzieje że chociaż trochę przypadnie wam do gustu.
Czekam na reakcje<3
//shake
-Jesteśmy- powiedział brat uśmiechając się do mnie serdecznie. Nie ma mowy! Nie otworzę się przed nim! Niech on o tym zapomni!
-Nie jestem ślepa - wycedziłam i wysiadłam na dość duże podwórko wysypane żwirem od wjazdu. Dom był wielki. Co ja mówie? Był ogromny. Podeszłam do bagażnika.
-Ja wezmę siostra. Ty może się przywitasz z moimi lokatorami? - mrugnął do mnie. Na śmierć zapomniałam że mój brat mieszka z tymi tępakami z jego zespołu. No pięknie. Super po prostu.
-Idź pierwszy- uśmiechnęłam się do niego ironicznie i poszłam w jego ślady. Otworzył drzwi. Moim oczom ukazał się przeogromny salon. Jednym słowem :WOW. Nonono, mój brat ma gust.-Emmm,zaprowadze cie do twojego pokoju, ok? - powiedział brunet patrząc zawzięcie w ekran swojego telefonu.
-Tylko na to czekam. - odpowiedziałam. Ze schodów zaczęła zlatywać "brygada" z którą będę teraz mieszkać.
- Nonono, Zayn. Następna laska? - spytał z zadziornym uśmieszkiem jeden z tych idiotów.
-Jestem jego siostrą, debilu - grzecznie sprostowałam. - Zaprowadzisz mnie już do tego pokoju?
-Oczywiście - powiedział z ironicznym uśmieszkiem,wziął mój bagaż i poszliśmy na góre. - A więc to jest pokój Harry'ego, ten jest Liama,a ten Louisa. Nialla jest tam a mój tam. Wskazywał palcem na drzwi.
-A mój?
-Twój to ten. - pokazał palcem na drzwi, z czego wynikało że miałam pokój obok Louisa i Harry'ego.
-Miło. - powiedziałam,chwyciłam walizkę i zawlekłam do pokoju. Gdy już miałam zamykać drzwi mój brat je przytrzymał i wszedł.
-To mój dom i jest jedna mała zasada, jeśli chcesz tu mieszkać.
-Braciszku. Czy to nie logiczne że nie chce tu mieszkać?! Nie chce! -przerwałam mu.
-Jeśli masz być chamska to lepiej ze mną nie gadaj! -krzyknął i trzasnął drzwiami. Było mi przykro że go tak potraktowałam,ale nie będzie mi tutaj dureń zasad stawiał! Miałam teraz masę czasu dla siebie,więc wypakowałam wszystkie rzeczy do komód i ogromnej szafy. Walizkę wstawiłam pod łóżko,a piżamy, szlafrok i kapcie w kropki położyłam na nim.
Było już grubo po 21,więc postanowiłam już się kłaść. Źle się czułam śpiąc w jednym domu z piątką chłopaków,ale musze się do tego przyzwyczaić. Zgasiłam lampkę nocną, ale nie byłoby możliwe tak po prostu zasnąć,bo usłyszałam pukanie do drzwi.
-Kimkolwiek jesteś...śpie... - wycedziłam i przykryłam się poduszką,żeby pukanie nie przeszkadzało mi w spaniu. Ktoś lekko uchylił drzwi i zsunął poduszkę z głowy. Odwróciłam się.
-Zayn?
-No chyba nie kto inny...przyniosłem ci naleśniki. Przecież głodna nie pójdziesz spać...
-Właśnie że pójde! Zabierz to stąd. Nie potrzebuje niczyjej łaski. - oddałam talerz brunetowi.
-Ok,jak chcesz. Do wakacji zostały 2 miesiące. Warunek : albo idziesz do szkoły,albo do pracy.
-Nigdzie nie ide! Ani do szkoły,ani do pracy!
-Emm,idziesz. I przypominam, że musisz złożyć papiery na jakieś studia. Czy ty chociaż trochę o tym myślałaś?
-Myślałam.
-Oczywiście! Ja za ciebie nie będę wszystkiego robił. Nie jestem twoją niańką,bo wkońcu jesteś pełnoletnia i robisz co chcesz i jak chcesz. Jesteś chamska albo nie. Twój wybór! - krzyknął i znów wyszedł w taki sposób jak wcześniej. Miał racje. Musze wybrać jakąś uczelnie i coś robić. Na te dwa miesiące nie opłaca mi się iść do szkoły. Załatwie sobie pracę i po kłopocie. Tylko jako kto? I gdzie? Od jutra musze się za siebie wziąć.
********************************************
I oto rozdział 1!!! <3
Mam nadzieje że chociaż trochę przypadnie wam do gustu.
Czekam na reakcje<3
//shake
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Prolog.
-Mamo! Proszę cie! Uwierz mi!- powiedziałam zastrzaskując drzwi za rodzicielką.
-Już od dawna przestałam ci wierzyć!- krzyknęła mama połykając łzy. To przecież logiczne. Miała mnie dosyć. No bo kto by nie miał? Pobiegła na górę. Ja za to usiadłam na skórzanej kanapie w salonie. Po jakiś nie wiem ok.10 minutach usłyszałam huk. Pobiegłam zobaczyć co to. Moja walizka lezała na schodach do połowy rozpięta.
-Bardzo pomysłowe! Naprawde! - krzyknęłam do niej. - Chcesz tak po prostu wyrzucić mnie z domu?!
-Nie zupełnie. - usłyszałam męski głos za sobą. Czy to? Nie,to nie możliwe! Gwałtownie się odwróciłam. W progu zobaczyłam nie kogo innego tylko mojego starszego brata - Zayna. Stał oparty o framugę,kręcąc kluczykiem od samochodu na palcu. Przetarłam oczy. Nadal tam stał. Chciałam się na niego rzucić i wycałować,bo nie widziałam go dobre 2 lata,ale nie mogę taka być. Muszę być twarda,inaczej sobie nie poradzę. Łzy napłynęły mi do oczu.
-Kogo moje oczy widzą? Czy mój kochany braciszek-gwiazda zjawił się w Bradford?! Gdzie ochrona? Gdzie fanki? Gdzie paparazzi? - powiedziałam ironicznie wyglądając zza drzwi.
-Tak,siostra, też miło cię widzieć. Ehhhh,myślałem że chociaż trochę się zmieniłaś. - jęknął i wziął moją walizkę.
-Ej,ej,ej, nigdzie się z tąd nie ruszam. - powiedziałam wyrywając bagaż z rąk bruneta,przez co znów wylądował na podłodze.
-Właściwie to tak. - powiedziała mama i podała bagaż Zaynowi.
-Ciekawe, i fajnie że ktokolwiek mi o tym powiedział...
-Teraz ci mówie. Póki się nie zmienisz będziesz mieszkać z bratem. On o ciebie zadba. -powiedziała kobieta i skrzyżowała ręce na piersiach.
-Ok, ale nie myśl sobie,że kedykolwiek tu wrócę - powiedziałam i pobiegłam na góre po podręczne rzeczy. Byłam posłuszna,ale i MEGA zbuntowana. Do czarnej torebki włożyłam telefon i słuchawki oraz ładowarkę + jeszcze pare potrzebnych rzeczy. Zajrzałam przelotnie do szafy. Nic tam nie zostało prócz mojego pluszowego misia. Łzy znów mimowolnie napłynęły mi do oczu. Dostałam go od taty. Dokładnie rok później tata umarł zostawiając mnie z mamą. Otarłam oczy i zamknęłam szafe, zostawiając pamiątke. Schodząc usłyszałam kawałek rozmowy Zayna i mamy.
-A co ze szkołą? Przecież jeszcze 2 miesiące do wakacji. - powiedział drapiąc się po głowie.
-Sama nie wiem. Zrobisz jak zechcesz. - powiedziała tuląc go czule. Od zawsze to on był jej ulubieńcem. Zeszłam głośno na dół i nawet się nie żegnając wyszłam z domu. Braciszek wyszedł za mną i zamknął drzwi. Włożył walizkę do bagażnika,a mi jako ten "dżentelmen" otworzył drzwi.
-Daruj sobie - mruknęłam i wsiadłam w głąb auta. On powielił tą czynność i odjechaliśmy. Znów na moje czekoladowe oczy napłynęła ciecz zwana potocznie łzami. Jednak ja nie okazuje uczuć. Nie pokaże że jestem bezsilna. Nie poddam się,chociaż nie wiem jak by było ciężko. Myślą że wymięknę. To nie prawda! Dam rade! Tata we mnie wierzy...
*********************************************
Małe wprowadzenie do opowiadanka.
Wiem takie trochę beznadziejne,ale 1 rozdział będzie o niebo lepszy.
Trzymajcie kciuki i komentujcie<3
Kocham was // shake
-Już od dawna przestałam ci wierzyć!- krzyknęła mama połykając łzy. To przecież logiczne. Miała mnie dosyć. No bo kto by nie miał? Pobiegła na górę. Ja za to usiadłam na skórzanej kanapie w salonie. Po jakiś nie wiem ok.10 minutach usłyszałam huk. Pobiegłam zobaczyć co to. Moja walizka lezała na schodach do połowy rozpięta.
-Bardzo pomysłowe! Naprawde! - krzyknęłam do niej. - Chcesz tak po prostu wyrzucić mnie z domu?!
-Nie zupełnie. - usłyszałam męski głos za sobą. Czy to? Nie,to nie możliwe! Gwałtownie się odwróciłam. W progu zobaczyłam nie kogo innego tylko mojego starszego brata - Zayna. Stał oparty o framugę,kręcąc kluczykiem od samochodu na palcu. Przetarłam oczy. Nadal tam stał. Chciałam się na niego rzucić i wycałować,bo nie widziałam go dobre 2 lata,ale nie mogę taka być. Muszę być twarda,inaczej sobie nie poradzę. Łzy napłynęły mi do oczu.
-Kogo moje oczy widzą? Czy mój kochany braciszek-gwiazda zjawił się w Bradford?! Gdzie ochrona? Gdzie fanki? Gdzie paparazzi? - powiedziałam ironicznie wyglądając zza drzwi.
-Tak,siostra, też miło cię widzieć. Ehhhh,myślałem że chociaż trochę się zmieniłaś. - jęknął i wziął moją walizkę.
-Ej,ej,ej, nigdzie się z tąd nie ruszam. - powiedziałam wyrywając bagaż z rąk bruneta,przez co znów wylądował na podłodze.
-Właściwie to tak. - powiedziała mama i podała bagaż Zaynowi.
-Ciekawe, i fajnie że ktokolwiek mi o tym powiedział...
-Teraz ci mówie. Póki się nie zmienisz będziesz mieszkać z bratem. On o ciebie zadba. -powiedziała kobieta i skrzyżowała ręce na piersiach.
-Ok, ale nie myśl sobie,że kedykolwiek tu wrócę - powiedziałam i pobiegłam na góre po podręczne rzeczy. Byłam posłuszna,ale i MEGA zbuntowana. Do czarnej torebki włożyłam telefon i słuchawki oraz ładowarkę + jeszcze pare potrzebnych rzeczy. Zajrzałam przelotnie do szafy. Nic tam nie zostało prócz mojego pluszowego misia. Łzy znów mimowolnie napłynęły mi do oczu. Dostałam go od taty. Dokładnie rok później tata umarł zostawiając mnie z mamą. Otarłam oczy i zamknęłam szafe, zostawiając pamiątke. Schodząc usłyszałam kawałek rozmowy Zayna i mamy.
-A co ze szkołą? Przecież jeszcze 2 miesiące do wakacji. - powiedział drapiąc się po głowie.
-Sama nie wiem. Zrobisz jak zechcesz. - powiedziała tuląc go czule. Od zawsze to on był jej ulubieńcem. Zeszłam głośno na dół i nawet się nie żegnając wyszłam z domu. Braciszek wyszedł za mną i zamknął drzwi. Włożył walizkę do bagażnika,a mi jako ten "dżentelmen" otworzył drzwi.
-Daruj sobie - mruknęłam i wsiadłam w głąb auta. On powielił tą czynność i odjechaliśmy. Znów na moje czekoladowe oczy napłynęła ciecz zwana potocznie łzami. Jednak ja nie okazuje uczuć. Nie pokaże że jestem bezsilna. Nie poddam się,chociaż nie wiem jak by było ciężko. Myślą że wymięknę. To nie prawda! Dam rade! Tata we mnie wierzy...
*********************************************
Małe wprowadzenie do opowiadanka.
Wiem takie trochę beznadziejne,ale 1 rozdział będzie o niebo lepszy.
Trzymajcie kciuki i komentujcie<3
Kocham was // shake
Witajcie!
Hej.
To mój nowy blog.
Będę tu prowadzić opowiadanie związane z One direction.
Jeśli któraś z was czytała tym podobne opowiadania na pewno wie o co chodzi.
Mam tylko jedną i jedyną prośbę: Czytasz=komentuj - to naprawdę zachęca do dalszego pisania,a dla was jest to może minuta? Nawet nie.
Myślę że polubicie to opowiadanie i podzielicie się nim z innymi DIRECTIONERKAMI <3
Kocham was dziewczyny i pozdrawiam<3
//Shake
To mój nowy blog.
Będę tu prowadzić opowiadanie związane z One direction.
Jeśli któraś z was czytała tym podobne opowiadania na pewno wie o co chodzi.
Mam tylko jedną i jedyną prośbę: Czytasz=komentuj - to naprawdę zachęca do dalszego pisania,a dla was jest to może minuta? Nawet nie.
Myślę że polubicie to opowiadanie i podzielicie się nim z innymi DIRECTIONERKAMI <3
Kocham was dziewczyny i pozdrawiam<3
//Shake
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
