niedziela, 6 października 2013

Rozdział 6-drugi sezon

Perspektywa Jani.
Dobra Janice, przestań.
Wstałam szybko z posłania i pobiegłam prosto pod drzwi, nadal wsłuchując się w odgłosy. Teraz byłam już pewna, że dochodzą z ogródka. Otworzyłam lekko drzwi i zobaczyłam Stylesa, który próbował się podnieść z doniczek z kwiatami, które pod jego ciężarem po prostu pękły.
-Harry, co ty robisz? - spytałam wręcz oburzona faktem, że nawet na mnie nie spojrzał.
-Pomożesz, czy będziesz tak stała i się gapiła? -wysapał i usiadł na trawę.
Podniosłam lekko chłopaka, jednak ten znów się przewrócił.
-Styles! Ty idioto, jesteś pijany! -syknęłam.
-Wypiłem tylko jeden kieliszek, przysięgam.
-Wiesz...po jednym kieliszku na pewno nie tarzałbyś się po trawie!-krzyknęłam tak głośno, że Niall wyszedł na balkon.
-Jani? Co się dzie...Harry? Co ty robisz na trawie? - spytał blondyn z przymrużonymi oczami.
-Upił się. Upił się jak świnia! -wrzasnęłam.
-Poczekaj, pomogę ci, albo zawołam jeszcze Louisa. - mówił pocierając oczy.
Nie zdążyłam nic odpowiedzieć, bo chłopak zniknął za firanką. Odetchnęłam głęboko i znów spojrzałam na loczka.
-Janice, czy to źle jak cię widze potrójnie?-uśmiechnął się z zezem w oczach.
-Tak, to źle.
-Kurwa. -wysapał.
Yhh, jak ja nienawidziłam jak ktoś przeklina. Podeszłam do chłopaka i mocno kopnęłam go w plecy.
-Dobra, luz zajmiemy się nim. - szatyn odciągnął mnie od bruneta, po czym obydwoje z Niallem wnieśli go do środka, a potem schodami w górę.
Weszłam posłusznie za nimi, po czym zostawiając ich z kłopotem poszłam spać. Jutro szkoła.

Następny dzień.
Perspektywa Janice.
Wstałam jakaś taka wypoczęta, a w końcu było po 7. Narzuciłam na siebie czarne rurki, sweter w serca i jedne z moich ulubionych butów. Włosy przeczesałam i wyprostowałam, nałożyłam drobny makijaż i byłam gotowa.
Chwyciłam swoją torbę z książkami i zbiegłam na dół. Jedyne co mi teraz chodziło po głowie, to tylko mało czasu, bardzo mało.
W kuchni siedział loczek wgapiony w gazetę. Nie zamierzałam się za bardzo do niego odzywać, więc upiłam łyk starej i zimnej herbaty, po czym wyszłam z domu.
Tuż za furtką stał samochód Nialla. A to dziwne, ten śpioch już gdzieś jedzie?
Podeszłam powoli do auta, zamykając za sobą furtkę.
-A ty co robisz? - spytałam posyłając chłopakowi uśmiech.
-Zawożę moją kochaną Janice do szkoły, a ty co robisz? - spytał takim samym tonem co ja.
Bez zastanowienia wskoczyłam do czarnego pojazdu blondyna no i pojechaliśmy.
~*~
-No to trzymaj się. -chłopak poklepał mnie po plecach.
-Spróbuje. -szepnęłam. -Niall?
-Hm?
-A co jak nikt mnie nie polubi?
-Ciebie? Żartujesz sobie?- spytał z takim oburzeniem jakby było oczywiste, że ludzie zawsze mnie lubią. -Nie przejmuj się, dasz radę. -blondyn uśmiechnął się do mnie z zachętą.
-Dzięki,Niall. Jesteś kochany. - pocałowałam go delikatnie w policzek i wysiadłam z samochodu, po czym pomaszerowałam do szarego budynku. Zaraz przy wejściu, na tablicy ogłoszeń wisiały kartki z dokładnym zarysem szkoły.
Zerwałam jedną, po czym udałam się na pierwszą lekcję-biologię.
To miejsce z zewnątrz wyglądało bardzo staro, ale w środku wszystko było nowe, ładniejsze. Zaraz przy wejściu wisiał ogromny zegar, który było widać z każdego piętra. Gdy mijałam po kolei każdą z sal zauważyłam, że każda z nich jest inaczej wystrojona. Sala od plastyki miała całe ściany w jakiś szkicach, sala od matematyki była za to obwieszona działaniami, a sala od chemii była przepełniona różnymi substancjami w małych butelkach.
Każde z pomieszczeń było uchylone pod tym samym kątem. Widocznie nauczyciele czekali już na uczniów.
W końcu trafiłam, sala od biologii.
Weszłam powoli do środka. Wszystkie ławki były już zajęte przez uczniów, więc domyśliłam się, że jestem za późno.
-Dzień dobry. -zaczęłam.
-Dzień dobry, ty na pewno jesteś Janice. Słuchajcie to jest nowa uczennica, gdzie by cię tu posadzić? O, może obok Jessici? -kobieta mówiła jak zakręcona. - To ona. - pokazała palcem na ławkę w ostatnim rzędzie.
Uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie, po czym zajęłam wskazane przez nauczycielkę miejsce.
-No dobrze, więc zacznijmy lekcję. -kobieta uśmiechnęłam się zachęcająco i zaczęła swój wykład.
-Jestem Jessica, ale wszyscy mówią mi Jesy, a ty Janice tak? - szepnęła do mnie delikatnie.
-Tak, miło mi cię poznać. - podałam jej ręke.
-Jesteś siostrą Zayna Malika? - spytała po chwili ciszy.
-Tak, a co?
-Jestem ich wielką fanką.- uśmiechnęła się.
-To może po szkole wpadniesz do nas? Poznałabyś ich...
-Naprawdę? -dziewczyna aż pisnęła z podekscytowania.
Pokiwałam twierdząco głową i wsłuchałam się w wykład pani profesor.
~*~
-Kto to jest? - spytałam przypatrując się z uwagą trzem blondynkom.
-To Lola i jej klony. Jak masz okazję, lepiej wiej! -szepnął do mnie dobrze zbudowany brunet.
Zaśmiałam się cicho.
-Mówiłam to do Jes...gdzie ona jest?
-Uciekła, tak jak każdy. -wyrechotał. - Widzę, że jesteś nowa.
Pokiwałam głową.
-Jestem Justin,drugi rok. -uśmiechnął się.
-Janice.
Nadal patrzyłam się na te trzy dziewczyny. Wyglądały przerażająco.
-Nie patrz tak na nie bo....-urwał na chwile. -za późno.
Dziewczyna stanęła tuż przede mną, oblatując mnie wzrokiem z góry na sam dół.
-Ty jesteś Janice Malik. No no twojej twarzyczki ciągle pełno w gazetach, widze że trafiła się wreszcie równa mnie. - zaśmiała się sztucznie.
-Czy my się znamy?-spytałam i nerwowo przeczesałam dłonią włosy.
-Lola, ale wszyscy tutaj mówią na mnie po prostu lol, a to moje kumpele, Meg i Blace. -pokazała na sporej postury dziewczyny.
-Fajnie, śpieszę się. To cześć. -wyminęłam je kurczowo i szybkim krokiem udałam się na następną lekcję-matematykę.
Już z daleka wypatrzyłam Jesy. Znowu siedziała sama,więc bez zastanowienia podeszłam do niej i zajęłam miejsce.
-Czemu tak nagle uciekłaś? -spytałam uśmiechając się promiennie.
-Wszyscy to robią! Jesteśmy na pierwszym roku, a ona na drugim...
-No ale co to zmienia? Posłuchaj, takich jak ona nie należy się bać.
-Ja wiem swoje, a teraz ciii. - uciszyła mnie, a potem już  w ogóle się do mnie nie odezwała.
Ta szkoła jest jeszcze dziwniejsza niż moja poprzednia!



Nowe postaci:

 

Justin - przyszły najlepszy przyjaciel Janice. Drugi rok studiów, kocha tańczyć, pasjonuje go również elektrotechnika.



Lola Devigne - bogata i zapatrzona w siebie gwiazda szkoły, której opinii boi się prawie każdy. Przyszły wróg Janice, to właśnie ona.



Meg (z tyłu) i Blace - kumpele Loli. Puste i przepełnione nienawiścią, one również nie polubią Janice.
~*~
 
______________________________________________________________________________
 
Witajcie znowu!
Dosyć długo tutaj nie pisałyśmy, to przez ten kryzys.
Chcemy wam powiedzieć, że już jest wszystko w porządku, a ponieważ dzisiaj są urodziny Mix to chcę jej też złożyć najpiękniejsze życzenia! Więcej przypływów weny kochana!:*:*
Jeśli natomiast chodzi o opowiadanie to zamierzamy je tak za pare rozdziałów zakończyć. Wiemy, że to cholernie trudne, tak po prostu się z tym pożegnać, ale jak na razie to mamy pomysł może  na jeszcze 15 rozdziałów, na pewno to maximum.
Ten rozdział jest inny, miejmy nadzieje lepszy...szkoła to nie za dobry temat do opisu,ale co innego SZKOŁA a co innego STUDIA, prawda?
Dzięki, że mimo to że tak długo nie dodawałyśmy nadal są tutaj wyświetlenia i nadal ktoś to czyta, milutko sisters!<3
No a więc tyle, dzięki bardzo i do zobaczenia, oraz miłej reszty weekenduuu!:))))))

1 komentarz:

  1. Ooo trochę późno ale też wszystkiego najlepszego :****
    Fajny jest i baardzo mi się podoba już się nie mogę doczekać dalszych rozdziałów z Lolą i jej dziewczynkami. Heh. Kocham. Pozdrawiam. Weny życzę :*
    Dacie swoje zdjęcia chciałabym zobaczyć jak wyglądacie <33

    OdpowiedzUsuń