Perspektywa Janice.
-Teraz lunch. - szepnęła lekko brunetka.
Spojrzałam odruchowo na zegarek na prawej ręce.
-Faktycznie. -mruknęłam.
W końcu zadzwonił dzwonek. Wyszłam posłusznie z klasy tuż za moją nową koleżanką, po czym pomaszerowałam na stołówkę. Zaczęłam wątpić, że jest jeszcze na świecie miejsce większe od tego.
Na środku stał wielki blat z wyżerką dookoła. Kucharki już krzątały się w swoich firmowych fartuszkach.
Nałożyłam na tacę budyń czekoladowy, jabłko i wode mineralną, po czym zajęłam jeden z fajniej umiejscowionych stolików.
-Tutaj nie wolno siadać. -usłyszałam już znany mi głos.
-Justin. -mruknęłam, i pokazałam mu gestem głowy, żeby zajął miejsce obok.
Brunet usadowił się wygodnie i lekko na mnie spojrzał.
-Jesteś sławna...po co się uczysz? Mogłabyś zrobić karierę, słyszałem cie w telewizji. -mówił.
-Chce mieć wykształcenie, gdyby to było możliwe mój brat jak i mój chłopak już by się tu uczyli. -odpowiedziałam, po czym włożyłam do ust pierwszą łyżkę brązowej słodyczy.
-Twój chłopak musi być szczęściarzem. -zaśmiał się cicho.
Spojrzałam na niego wymownie.
-To raczej ja jestem niezłą szczęściarą.- sprostowałam.
-Mów co chcesz, ja wiem swoje...widziałem że zaprzyjaźniłaś się z Jessy? -spytał ponętnie poruszając brwiami.
-Ta znasz ją?
-Kochana, znam tutaj wszystkich. -uśmiechnął się łobuzersko.
-Doprawdy?
-Tak. -przytaknął.
Jessy szła ku nam. Chyba zobaczyła Justina, bo wycofała się i usiadła stolik obok, zupełnie ignorując moje wołanie.
Nie zamierzałam odpuszczać, więc podeszłam bliżej dziewczyny ciągnąc przy tym za sobą bruneta.
Oboje usiedliśmy naprzeciwko brunetki i chwile się jej przyglądaliśmy.
-Jessy, czemu nie chciałaś z nami usiąść? - spytałam ciekawa.
-On...on.- wymamrotała. -On jest na drugim roku..jak...jak Lol...Lola. -wyjąkała.
-Gorzej mała, jestem z nią w klasie. - zaśmiał się głośno.
Ton chłopaka strasznie mnie rozbawił, więc i ja zaczęłam się śmiać.
-Wy się znacie?- zmieniła temat.
-Ta...jakieś 20 minut. - uśmiechnęłam się rozbawiona.
~*~
Po skończonych lekcjach razem z Jessicą poszłam do domu. Byłam naprawdę nieźle rozbawiona faktem, że obok mnie idzie Directionerka, która oddałaby życie za autograf któregoś z chłopaków których ja mam na co dzień. Dopiero teraz do mnie dotarło jak dużo mam szczęścia.
Przekroczyłam próg domu popychając ku wnętrzu wielkie, dębowe drzwi, ukazując przy tym ogromny salon. Wciągnęłam dziewczyne do środka, po czym znów przy pomocy całej siły zamknęłam drzwi trzaskając nimi.
Z góry jako pierwszy zbiegł Niall.
Brunetka pisnęła i zdębiała. Myślałam że poryczę się ze śmiechu.
-A to kto?- spytał uśmiechnięty.
-Moja przyjaciółka, Jessica. Jest Directionerką. -sprostowałam.
-To wszystko wyjaśnia. - zaśmiał się, po czym przywitał się ze mną całusem w policzek. -Jak w szkole? -kontynuował wchodząc do kuchni.
-Dobrze...
-Co to za 'dobrze'? -spytał Horan wyglądając z pomieszczenia.
-Było super. - uśmiechnęłam się sarkastycznie.
Spojrzałam jeszcze raz na dziewczynę. Nadal stała w tej samej pozycji patrząc na miejsce, w którym stał blondyn.
Do domu wpadł Zayn razem z Perrie, a zaraz za nimi Harry.
-Janice, słonko ile ja cie już nie widziałam? - spytała blondynka po czym mocno mnie uściskała. - Tęskniłam. -wyznała.
-Chodź, muszę ci coś pokazać. - szepnął jej mulat, a potem razem udali się na górę.
Miałam szczerą nadzieję, że nie będą robić TEGO akurat teraz.
-Janice, kto to? - spytał loczek zdejmując kurtkę i buty.
-Moja przyjaciółka, Jessica. Jest Directionerką i to dla niej spory szok,że właśnie stoi przez tobą. -znów wyjaśniłam.
Chłopak lekko się uśmiechnął pokazując rząd ślicznych, bialutkich zębów.
-Mam nadzieje, że już się na mnie nie gniewasz. - mruknął Styles łapiąc mnie w talii.
-Nadal się gniewam. -uśmiechnęłam się zadziornie.
-Czy to załatwi sprawę? - spytał, po czym wpił się namiętnie w moje usta. No pięknie Jessy wszystko widzi.
-Może...-zaśmiałam się, po czym mocno go przytuliłam.
-Jestem Harry. - wyciągnął ręke do dziewczyny.
-Jess..Jess..Jessica. - podała ręke. -To wy..wy naprawdę jesteście razem? -spytała nieśmiało.
-Naprawdę. -powiedzieliśmy chórem.
~*~
Reszta dnia minęła bardzo dobrze, wręcz cudownie. Miałam wrażenie, że chłopcy bardzo polubili Jess.
Usiadłam delikatnie na kolana loczka i przyglądałam się domownikom.
-Czy tylko ja mam wrażenie, że Nialler wreszcie się zakochał? -mruknął do mnie Styles lekko całując mnie w ucho.
Spojrzałam na blondyna. Był taki szczęśliwy, pierwszy raz od kiedy go poznałam aż TAK szczęśliwy!
-I kogo to zasługa? - spytałam lekko się uśmiechając i patrząc w głęboką zieleń oczu Stylesa.
Chłopak cicho się zaśmiał, po czym lekko mnie przekręcił, w taki sposób, że to ja byłam pod nim. Zaczął mnie lekko całować, napierając na mnie całym ciałem. Czułam się tak dobrze? Tak, byłam szczęśliwa i to bardzo, jednak nie na długo.
Oboje usłyszeliśmy głośno odchrząknięcie Horana i szybko się od siebie oderwaliśmy.
-Z takimi rzeczami to do sypialni, błagam. -mówił zirytowany blondasek.
Harry położył się obok mnie na kanapie, jednocześnie się za mnie chowając.
-Jessica musi już iść do domu, więc odprowadzę ją. - oznajmił nam.
-To do jutra. - posłałam jej uroczy uśmiech.
-Pa. - mruknęła i razem z Niallem wyszli z domu.
Ahh jutro następny dzień szkoły, super. -powiedziałam sobie w myślach.
_______________________________________________________________________________
Ogólnie to jest zmiana jednego z bohaterów, a w szczególe Justina. Inne zdjęcie po prostu. :)
Mamy nadzieje, że się podoba.
A no i z całego serca przepraszamy, że to aż tak długo!
// Shake i Mix.
Śliczneee. Myślałam że przeczytam tu coś o Loli, jej przyjaciółkach i Janice. Ale ok. Fajny jeeest. Jak zaawsze :*
OdpowiedzUsuńKiedy następny ? :)
Myślę że w nastepnym znajd coś takiego :D