niedziela, 29 września 2013

Rozdział 5-drugi sezon.

Perspektywa Janice.
-Nigdy więcej, błagam! -wrzasnęłam zatrzaskując drzwi przed loczkiem.
Wszyscy popatrzyli na nas pytająco, ale chyba wyczaili, że nie jestem w humorze bo o nic nie pytali. Harry rzucił obydwie torby z książkami i znów wyszedł z domu.
-Nie pytam. - rzucił Louis sprzątając stertę podręczników spod moich nóg.
-Ale ja się chętnie...co jest? - spytał z uśmieszkiem mulat.
-Harry jest o mnie MEGA zazdrosny, no dosłownie.....jak facet za kasą uśmiechnął się do mnie przelotnie, to ten od razu oburzony wyciągnął mnie stamtąd siłą! - wywrzeszczałam i usiadłam na fotel. -Szczęście, że zdążyłam spakować książki. -westchnęłam już spokojniej.
Zayn wybuchnął niepochamowanym śmiechem.
-I co? -przełknął ślinę. - Przywalił mu? -śmiał się czarnowłosy.
-Nie, ale bałam się żeby mi przypadkiem nie przywalił. -odetchnęłam spokojnie.
-Nie przejmuj się, na pewno mu przejdzie. Uwierz...znamy go dłużej od ciebie. - uśmiechnął się promiennie Liam.
-Oby. - podniosłam się z kanapy i wzięłam obydwie siatki w ręce. -Idę się spakować. - zaśmiałam się i poszłam na górę.

Perspektywa Harry'ego.
-To co zawsze, stary.
-Już się robi. -mrugnął do mnie James.
Już nie pamiętam kiedy tu ostatni raz byłem. Chyba  z rok temu. Wszystko wydawało się być takie samo. Nawet barman, mój stary kumpel się nie zmienił.
-No to co cie drażni Styles? O ile pamiętam dawno tu nie przychodziłeś, a w gazetach pełno twojej mordy, co jest stary? -blondyn podał mi kieliszek.
-Dziewczyna.
-Ta dupa Janice?
Gdybym mógł kogoś zamordować wzrokiem, to James leżałby już martwy.
-Moja Janice. -sprostowałem.
-Tutaj ciągle się o niej mówi. Gazety nie kłamią, ładna to ona jest.
-Czemu akurat tutaj?
-A skąd mnie wiedzieć? Stary...albo dziewczyny przychodzą ją doszczętnie obgadywać i mówić jaka to ona jest brzydka, albo napaleni faceci, którzy mówią że gdyby ją tu zobaczyli to by ją wyruchali bez zastanowienia. Taki świat, nie zmienisz go.
Nic już nie odpowiedziałem. Sama myśl, że ktoś miałby ją skrzywdzić jest nie do pomyślenia.
-Kocham ją. - szepnąłem.
-Wiem...inaczej byś tu nie przyszedł.

Perspektywa Jani.
Dochodziła już 10, a Stylesa jak nie było tak nie ma. Postanowiłam wziąć prysznic, ogólnie trochę się ogarnąć. W końcu jutro pierwszy dzień szkoły...musze jakoś wyglądać.
Po kąpieli poszłam jeszcze na dół zjeść jakąś kolacje.
Zeskoczyłam z ostatniego schodka i pomaszerowałam w stronę salonu, niestety nie zastałam tam nikogo. To dziwne. Poszłam do kuchni, ale w niej też pustka. Czyżby wszyscy położyli się już spać?
No nic.
Zrobiłam sobie dwie kanapki i ciepłą herbatę, po czym znów udałam się do salonu. Włączyłam telewizor i zaczęłam przewijać programy.
Nic, program muzyczny, nic, melodramat, horror, komedia, romansidło...stanęło na komedii.
Nagle usłyszałam straszny huk tak jakby w ogrodzie. Troche się przestraszyłam, co ja gadam byłam taka przerażona, że zakryłam się po nos kocem i skuliłam na kanapie.
Przez moją głowe przepływały najczarniejsze myśli...boje się.
-Harry gdzie jesteś, jak cię potrzebuje? - pisnęłam.

~*~
 
"Czasem żałuję tego co powiedziałam, bo wiem że już tego nie cofnę."
 
_______________________________________________________________________________
 
Tak. Oto rozdział piąty.
Ostatnio mamy kryzys w pisaniu i nawet na lekcjach zastanawiałyśmy się czy przypadkiem nie usunąć bloga, ale stanęło na tym że nie.
Za bardzo byśmy tęskniły za tym wszystkim. ZA BARDZO.
No to od nas tyle...mamy nadzieje, że się podoba. :)
Pozdrawiamy i życzymy miłej reszty niedzieli i miłego tygodnia. <3 // Shake i Mix.

środa, 25 września 2013

Rozdział 4-drugi sezon

Perspektywa Janice.
-Wcale nie mam doła, Zayn. Po prostu doszłam do wniosku, że jestem brzydka.
-Coś ci powiemy. - przerwał mi blondyn. - Nigdy w życiu nie widzieliśmy kogoś piękniejszego od ciebie, naprawdę.
-Niall ma racje...jesteś piękna. -wyszeptał delikatnie Lou.
-W końcu to moja siostra, jaki brat taka....
-Dobra Zayn, skończ. - skarcił go Liam. -Ja również tak sądze. Byle komu tego nie mówimy. -uśmiechnął się.
-Mówcie co chcecie ja wiem swoje. - westchnęłam i wstałam z kanapy. -Pojutrze zaczyna się szkoła, a ja nie mam książek. Zayn...
-Oczywiście. Harry i Niall jutro pójdą z tobą na zakupy, zgoda?
-Okej. - uśmiechnęłam się przyjaźnie. -Ja idę spać, dobranoc. - pomachałam im i wbiegłam po schodkach na górę.

Perspektywa Harry'ego. 
-Trochę sie obawiam tej jej szkoły.- zacząłem niepewnie.
-A to czemu? -blondyn dziwnie na mnie spojrzał.
-Będzie miała mniej czasu dla nas...dla mnie. - westchnąłem.
Obawiałem się, że ten dzień nastąpi, że Janice pójdzie do szkoły, pozna tam jakiegoś przystojniaka i zapomni o mnie...
-Harry, daj spokój. Ona nie może tu siedzieć całymi dniami...jak chcesz to z nią o tym pogadaj. -odparł mulat pochłonięty treścią gazety, którą trzymał na kolanach.
-Może masz rację...pójdę z nią porozmawiać.
Wstałem posłusznie z sofy i poleciałem po schodkach ku jej pokojowi. Stanąłem przed drzwiami i jeszcze raz zastanowiłem się jak zacząć ten temat, tak żebym nie wyszedł na ostatniego głupka. Przeżegnałem się i wszedłem do środka.
Dziewczyna leżała tyłem do wejścia i wpatrywała się w telefon. Zdjąłem po cichu buty i usadowiłem się tuż obok brunetki. Ta odwróciła się i lekko uśmiechnęła. Odłożyła telefon na szafkę nocną i przykryła mnie również swoją zwiewną, bialutką kołdrą.
-Janice...-szepnąłem.
-Tak?- również odszepnęła, a z jej ust wyleciał najbardziej przyjazny mi zapach mięty i malin. Nawdychałem się jego trochę i zacząłem powoli.
-Idziesz pojutrze do szkoły...no i wiesz. Boje się o ciebie. -przygryzłem dolną wargę.
-A to czemu? - zaśmiała się.
-No bo wiesz....poznasz tam napewno wielu przystojnych facetów, umięśnionych i dobrze zbudowanych.
-Co ty wygadujesz? Przecież wiesz, że dla mnie to ty jesteś najprzystojniejszym i najlepiej zbudowanym facetem pod słońcem. Nie ma lepszego od ciebie. -uśmiechnęła się.
Byłem wtedy taki szczęśliwy. Ufałem jej bezgranicznie właśnie w tym momencie, gdy to powiedziała.
Nic już jej nie odpowiedziałem, tylko przysunąłem się bliżej i zatopiłem w jej pięknych, malinowych ustach. Chcę, żeby ta chwila trwała wiecznie.

Ranek. 
Perspektywa Janice.
Obudziłam się nadzwyczaj wyspana i pełna energii. Pomacałam delikatnie miejsce obok siebie, by sprawdzić czy mój chłopak jest obok, ale nie. Nie było go. Otworzyłam szeroko oczy, ale potem od razu je zmrużyłam, bo światło jakie padało z okna było niemiłosiernie jasne.
No ale co Janice...spodziewasz się, że słońce nagle przestanie dla ciebie być jasne? Co za głupota. Wyplątałam się z kołdry i poszłam na dół.
-Cholera Zayn! AŁA!
-To nie moja wina, że nie uważałeś blondi. -prychnął czarnowłosy.
-Miałeś tak do mnie nie mówić! Ty....ty...ty...szlamo.
-Chłopaki co jest? -spytałam przechodząc przez próg.
-Stłukłem kubek, no i nie zdążyłem posprzątać, a ten lamus na to stanął i jeszcze mnie wyzywa! -machał rękoma mulat.
-Sprzątaj to, a ty Horan do salonu, biegusiem. -powiedziałam tonem nie znoszącym sprzeciwu.
-Jakbyś nie zauważyła to mam szkło w nodze! Nie mogę chodzić. -wydarł się.
-Niall spuść z tonu, okej? Nie do mojej dziewczyny. -loczek zaszczycił nas swoją obecnością, po czym lekko objął mnie w pasie całując po szyi. -Ona wcale nie musi ci pomagać, tylko chce więc odpuść już, dobra?- syknął wrogo.
-Harry nie denerwuj się tak. - Louis klepnął lekko w ramię loczka wchodząc do kuchni. -Nie warto. - uśmiechnął się przyjaźnie.
-Dobra, ja szybko coś zjem i usuwam się z drogi, bo atmosfera nie za dobra. - wyszczerzył się Liam, który również wszedł i usiadł na blacie.
Byłam nieźle wkurzona, a to dopiero początek tego cholernego dnia. Jak ja to wytrzymam?!

_________________________________________________________________________
A więc...dosyć długi i jakiś nie za bardzo. Wyszedł taki sobie, ale ok. Następny o niebo lepszy, kochani!!!! :)
Miłej szkoły i do następnego rozdziału <345563467632567 // Mix i Shake.


sobota, 21 września 2013

Rozdział 3- drugi sezon.

Perspektywa Janice.
-Nie mam pojęcia. - westchnęłam.
-Dobra, musimy się rozdzielić. - odrzekł z powagą mulat. -Ja pójdę gdzieś, gdziekolwiek i spytam się jak można dotrzeć do stacji paliw, a wy popilnujcie auta. -zaproponował.
Oboje z Louisem przytaknęliśmy. Brunet wysiadł z samochodu i ścieżką pokierował się w stronę jakiś domków w oddali.
~*~
Wyobraźcie to sobie. Robi się ciemno, w sumie już jest ciemno. Na dodatek jest zimno. Siedzisz w samochodzie, a twój brat jest gdzieś daleko.
To okropne.
-No i gdzie on jest tyle czasu? - spytałam obgryzając po kolei wszystkie paznokcie.
Szatyn zaśmiał się cicho pod nosem.
-Boisz się?
-Nie, a czemu....co tak wyglądam? Nie, nie ja się nie boję. - znowu ten słowotok.
Chłopak zmienił swoje miejsce na tuż obok, po czym mocno wtulił się we mnie.
-Lepiej?
-Lepiej. - odetchnęłam głęboko, jednak nadal strasznie się bałam o Zayna. A co jeśli coś mu się stało? Coś go zjadło, zgwałciło, albo zabiło?
-No już jestem miśki. - Malik wpadł zmarznięty do samochodu. - Matko jaki mróz na dworze, kurde szkoda że nie ubrałem innej kurtki, ale nie. Nie pasowałaby do tych spodni.
-Emm Zayn? Może już wlejesz to paliwo i pojedziemy do domu, co? - przerwałam wywody chłopaka.
-Już lecę. - uśmiechnął się, po czym wyskoczył jak z procy z auta.
Szatyn podniósł się niechętnie z wcześniejszej pozycji i zmienił swoje miejsce na poprzednie. Był zaspany i zmęczony. Ja w sumie też byłam. Dosłownie...padałam na twarz.
Telefony nam padły, siedzimy na jakimś zadupiu, Zayn tankuje, a ja? Ja się nawet nie wyspałam. Tak, teraz wiem że wszystko jest możliwe.
-Jedziemy. - brunet znów wskoczył do środka i odpalił wóz.
Tak, nareszcie.
~*~
Przekroczyłam próg mojego "starego" domu owinięta po szyję kocem. Znacie to uczucie jak po śnie jest bardzo zimno? Właśnie takie uczucie mi towarzyszyło.
-Gdzie wy do cholery byliście?! - z salonu wypadł wkurzony loczek.
-Zayn nie zatankował i utknęliśmy na jakiejś wsi. - sprostowałam i posłałam chłopakowi ciepły uśmiech.
-Nawet nie wiesz jak się o ciebie martwiłem. - brunet podszedł bliżej i objął mnie delikatnie rękoma w pasie, po czym lekko do siebie przyciągnął i namiętnie pocałował.
-Chyba muszę cie częściej straszyć jeśli takim kosztem masz mnie nagradzać. - zaśmiałam się.
-Nigdy więcej, proszę. -uśmiechnął się delikatnie.
-Ja lecę wziąć prysznic. Zayn? Zrobisz mi herbatkę? Moją herbatkę?
-Okej, ale ty mi jutro zrobisz tosty na śniadanie.
-Tosty za herbatę? Mało to kuszące. Ja będę musiała wcześniej wstać...-skrzyżowałam ręce na piersi.
-Ja ci zrobię, kotku. - mruknął mi do ucha Styles i pomaszerował do kuchni.
Szybko pobiegłam do pokoju. Wszystko było na swoim miejscu. Pachniało tu...eee....perfumami. Tylko że nie męskimi, damskimi i one na pewno nie były moje bo ja takich nie używam. Aż się lekko zadławiłam tym zapachem.
Otworzyłam na oścież drzwi balkonowe i rozpakowałam do połowy walizkę. Chwyciłam ręcznik, i swoją piżamę po czym pobiegłam do łazienki. Wszystko pozostawiłam na umywalce a sama już bez niczego weszłam do kabiny prysznicowej i zaczęłam lać wodę.
Ciągle się zastanawiałam co to za zapach. Wcześniej go nie czułam...nigdy. Był taki ostry, i słodki. Nie znalazłam nawet żadnego racjonalnego wytłumaczenia, czemu w moim pokoju pachniało nie moimi perfumami.
Dobra Jani. Nie przejmuj się.
Wyszłam spokojnie i obwiązałam się ręcznikiem. Wyglądam jak trup. W ogóle nie wypoczęta, włosy jakieś bez blasku, i jeszcze do tego jestem gruba. Rany boskie, Harry jak ty możesz ze mną być?!
Nałożyłam na siebie piżamy i poszłam bez energii na dół.
-Co jest? - blondyn obrzucił mnie troskliwym spojrzeniem.
-Jestem gruba. - oznajmiłam patrząc chłopakowi prosto w oczy, po czym wyminęłam go zwinnie i pomaszerowałam do salonu.
Cała czwórka oglądała już jakiś film i wnioskując z ich min mogę powiedzieć, a nawet jestem pewna, że oglądali horror.
-Co to za mina? - Tommo spojrzał na mnie i zatrzymał film.
-Jestem brzydka i gruba....nie nadaję się tu. -podeszłam do loczka i mocno przytuliłam do jego ciepłego torsu. Chłopak objął mnie delikatnie swoimi ramionami i pocałował w głowę.
-Kto ci tak powiedział? - drążył temat szatyn.
-Sama to wiem.
-Oho, chłopaki moja siostra ma doła...czas na rozmowę. -wypowiedział pół krzykiem mulat.
 
"Czy tylko ja czasem czuję się inna? Gorsza?"
 
~*~
______________________________________________________________________________
Rozdział dosyć długi i dosyć dziwny. Tak...część pisałyśmy razem, a część nie.
Już wyjaśniam czemu.
Główna redaktorka -Kasia, jest aktualnie we Włoszech na kolonii. Ja nie pojechałam, a ponieważ już dość długo nie dodawałyśmy kolejnego rozdziału no to napisałam resztę sama. Na szczęście shake wraca już pojutrze, więc następny rozdział na pewno napiszemy razem.
Przepraszam, jeśli się nie podoba...zrozumiem. :( // Mix. 


poniedziałek, 16 września 2013

Rozdział 2- drugi sezon.

Perspektywa Janice.
Ostatnie stęknięcie i walizki były do końca dopięte. Nie wiem jak Harry to robi. Może w pięć minut spakować się i bez żadnych przeszkód zamknąć swój bagaż. Podziwiam go za to.
-Janice! Chodź na herbatę! - do moich uszu doleciał melodyjny głos Nialla.
-Już idę. - powiedziałam pod nosem i ruszyłam w stronę kuchni.
Zayn siedział spokojnie na blacie siorbiąc gorący napój. Pacnęłam go delikatnie, ale dosadnie w ramię. Dobrze wiedział jak nie znosiłam tego dźwięku.
-Ej! No i patrz co zrobiłaś...wylałem herbatę. - stęknął.
-Wybacz. - uśmiechnęłam się i chwyciłam swój czerwony kubek z białą wstążką. -Gdzie reszta?
-W salonie.
Powolnym krokiem udałam się do pokoju obok. Mama razem z Louisem siedzieli na kanapie gawędząc. Co chwile kobieta wybuchała niepochamowanym śmiechem. Ta, Lou chyba umie rozśmieszyć wszystkich. Harry w skupieniu czytał gazetę, a Niall oglądał telewizję. Hm, czyli rutyna?
Przysiadłam się na fotel Liama i przyglądałam się im wszystkim z wielkim zainteresowaniem.
-O Jani. Dobrze,że jesteś...muszę z wami wszystkimi porozmawiać. - zaczęła mama.
Zayn w mgnieniu oka znalazł się obok nas.
-Więc...wiem, że to na pewno duży problem, że Janice z wami mieszka. W końcu wy jesteście zespołem. Jesteście sławni i to wszystko jakoś ze sobą nie współgra. - mówiła.
Harry aż upuścił gazetę na kolana ze zdziwienia. Wszyscy patrzyli na kobietę w osłupieniu, lecz ta ciągnęła dalej. - Zayn, bardzo cię przepraszam, że do tego co wy tam macie dołożyłam wam jeszcze Jani. Naprawdę. Nie chciałam robić problemu. Na pewno było wam ciężko mieszkać z dziewczyną pod jednym dachem. -popatrzyła na mnie wymownie.
Czy ja nie wspominałam, że to Zayn był ulubieńcem w rodzinie? Tak, był.
-Ale o czym pani mówi? - oburzył się Lou. -To właśnie dzięki Janice nadal jesteśmy zespołem, nie kłócimy się.
-Szczerze? To nie wyobrażam sobie już bez niej nie mieszkać. - wtrącił Horan. 
-To dzięki niej ten dom jakoś wygląda. -zaśmiał się Malik.
-Gdyby nie to, że z nami mieszkała nigdy nie poznałbym miłości mojego życia. - dodał Styles wpatrując się we mnie jak w obrazek. W jego oczach widziałam, że teraz najchętniej by się na mnie rzucił i zaczął namiętnie całować, ale była tu moja rodzicielka, więc powstrzymywał się. Zaśmiałam się głośno.
-Gdyby jej nie było to....zespół, tak samo jak nasza przyjaźń w piątkę skończyłaby się. To właśnie ona to wszystko podtrzymuje. - spojrzał na mnie Liam.
Posłałam im wszystkim najlepszy uśmiech jakim tylko mogłam się uśmiechnąć. To było takie słodkie. Oni naprawdę mnie polubili.
-Więc naprawdę chcecie z nią mieszkać? - spytała jakby z nutką niedowierzania kobieta.
-Tak. - powiedzieli chórem.
Łzy mimowolnie napłynęły do moich oczu.
-No a co ze szkołą, studia, koszty? -zaczęła niepewnie.
-Jeśli trzeba będzie ja za nią zapłacę. - odrzekł loczek z powagą.
-Jeśli trzeba będzie to sama zarobię. - zgromiłam bruneta spojrzeniem. On dobrze wiedział, że nie dam mu za mnie płacić. Przykro mi, ale nie jestem taka.
-Nie mam więcej pytań. - zawstydziła się i spuściła wzrok na stopy.
Cudem jeszcze powstrzymywałam śmiech.
-Mamo, od kiedy się o mnie tak bardzo martwisz? - odłożyłam kubek na ławę i na chwile spojrzałam jej w oczy. Nadal, pomimo tego ile czasu się nie widziałyśmy nienawidziła mnie, to było widać.
-Ja wcale się nie....-zatrzymała się odruchowo i zaraz się poprawiła, żeby nie było widać wtopy - Bardzo się o ciebie troszczę, to dlatego.
-Jasne. -odburknęłam i spuściłam wzrok.
-Chyba będziemy się zbierać. Spora droga przed nami. -mulat lekko pacnął Liama w ramię, po czym i ten podniósł się z fotela.
-Zayn, to tylko 3 godziny. -zaśmiałam się również wstając co pozycji stojącej.
-Tak czy inaczej powinniśmy się już zbierać. -poprawił Louis wymownie na mnie patrząc. Chyba już nikt nie chciał przebywać z moją antypatyczną matką.
-Racja. -przyznał Harry, obejmując mnie lekko w talii.
Wszyscy udaliśmy się do pokoi i znieśliśmy wszystkie bagaże na dół. Nadszedł czas pożegnań, których po prostu nie znoszę!
-Będę tęsknić, mamo. - wyszeptałam do kobiety i bez oczekiwania na jakąś reakcje z jej strony przytuliłam ją.
-Zayn, uważajcie na siebie. Dbaj o nią. - mówiła i lekko oddała czułość.
-Mamo...nie obrażaj mnie. Ja zawsze o nią dbam. -prychnął.
W końcu wyszliśmy z domu. Niall i Liam wpakowali wszystkie bagaże do bagażnika samochodu Harry'ego no i pojechaliśmy. Przez to, że Harry przyjechał sam, to teraz nie wracaliśmy razem, tylko osobno.
Zayn, Louie i ja pojechaliśmy samochodem Malika, a Niall, Liam i Harry pojechali samochodem Harry'ego. Nie było to do końca ani po mojej, ani po myśli loczka, ale no coż. Te 3 godziny przeżyję.
~*~
-Boże Malik, miałeś zatanktować! - wrzasnął szatyn wybudzając mnie z głębokiego snu.
-Co się stało? - spytałam zaspanym głosem.
-Twój genialny brat zapomniał zatankować, i no gdzie my w ogóle jesteśmy?! - chłopak był wyraźnie zdenerwowany.
-Wygląda na jakieś zadupie. - rozejrzałam się i głośno ziewnęłam.
-Jesteś zadowolony Zayn?!  - krzyknął na niego. Mulat aż uniósł się lekko pod wpływem mocnego głosu Tomlinsona.
-Louis, opanuj się. Każdemu może się zdarzyć. -szepnęłam i lekko dotknęłam ramienia chłopaka.
-Tylko co teraz? -ton głosu Tomma uciszył się.
-Nie mam pojęcia.
 
~*~
"Czemu coś dzieje się, gdy się tego nie spodziewasz,
a gdy chcesz czegoś nowego to jak na złość
się nie dzieje?" 
_____________________________________________________________________________
Bardzo dziękujemy za te miłe komentarze. <3
To dla nas wielka motywacja. Wydaje się, że to tylko napisane "pięknie" , ale to coś o wiele większego.
Wena do nas powróciła! Na szczęście! :)
Rozdział wyszedł nawet niezły, musimy przyznać ale żeby był genialny to na pewno nie.
Jeszcze raz dzięki na komentarz i do zobaczenia ♥ // Shake i Mix.

sobota, 14 września 2013

Rozdział 1- drugi sezon

Perspektywa Janice.
-Co on tutaj robi? - Zayn był poddenerwowany.
-Przyszedł ze mną porozmawiać. Spokojnie Zayn. - puściłam mu oczko.  Chłopak widocznie się uspokoił i zabrał na górę chłopaków. Pokazałam gestem ręki, żeby szatyn usiadł na jakiś wolny fotel, a sama usadowiłam się na kanapie. Chciałam mieć widoczny odstęp, żeby nie było jakiś podejrzliwych skojarzeń.
-A więc? Mówisz? - zaczęłam widząc, że chłopak ma natłok myśli w głowie. Też tak często mam.
-Tak. -przełknął ślinę i spojrzał nerwowo na sufit. - Ja...ja tak bardzo cię przepraszam za tamto. Wiesz, nie powinienem był w ogóle przychodzić, co ja sobie wyobrażam. Przecież ty masz chłopaka, a ja się jak zwykle wpier...- spojrzałam na niego gniewnie. Tak strasznie nie lubiłam jak przeklinał. - wpieprzam. - poprawił się.
-Posłuchaj. Chciałeś coś powiedzieć, więc mów. Przeszedłeś te parę metrów, pewnie jesteś tak bardzo wykończony, oh jak ja ci współczuję. - drażniłam się.
-Bardzo śmieszne. Czy ty to traktujesz jak zabawę? Ja tutaj przychodzę z ważnymi sprawami, a nie z kawałami.
-Nie no co ty. Skup się i mów to co miałeś mówić.
Tak strasznie chciało mi się śmiać jak na niego patrzyłam.
-Chciałem cię przeprosić. Tylko tyle. Wiem, że nie ma i nigdy nie będzie nas.
-Wystarczy, że byliśmy parą. - podkreśliłam słowo 'byliśmy' tak, żeby dosadnie zrozumiał.
-Ja chyba już pójdę. - chłopak zaczął się kierować do wyjścia.
W myślach tak bardzo się cieszyłam, że już wychodzi.
Otworzyłam powoli drzwi, ale była rzecz której nie przewidziałam. Harry i moja mama właśnie wysiadali z auta i zobaczyli jak Josh wychodzi z domu.
Skinner podbiegł od razu do kobiety i pomógł jej nieść siatki do środka.
-Pani Malik. Czy jest taka potrzeba, żeby taka piękna kobieta nosiła te zakupy sama, jeśli ja tutaj jestem? - zażartował.
-Oh, Josh. Jak ja cię już dawno nie widziałam. -mama była wręcz zachwycona, że go widzi.
-Jakoś z rok. - uśmiechnął się otwierając przed nią drzwi.
No teraz to się narobiło.  Harry wszedł posłusznie za nimi, nawet mnie nie dotykając. Chyba się na mnie wkurzył.  Od razu pobiegłam za nim. Rozebrał się z czarnej bluzy i butów, po czym wniósł wszystko do kuchni.
-Harry, chyba jeszcze nie poznałeś Josha. -kobieta uśmiechnęła się zachęcająco.
Ehhh mamo, a gdybym ci powiedziała, że wszystko niszczysz?
 Ręka loczka zgięła się w pięść, ale sekundę potem wyprostował ją i grzecznie podał ją szatynowi.
-Josh, miło mi poznać chłopaka Janice. - uśmiechnął się chłopak.
-Harry, miło mi poznać byłego chłopaka Janice. - Lokers odwazjemnił sztuczny uśmiech i ukradkiem spojrzał na mnie.
Dobra koniec znajomości jak na dziś. Janice, leć i ratuj swoją mamę zanim rozpęta się wojna.
-Eem, Harry. Skarbie...pamiętasz, że mamy jeszcze masę rzeczy do zrobienia dzisiaj. Wiesz...zanim wrócimy do Londynu. - lekko musnęłam usta loczka, po czym znów odwróciłam się w stronę Josha.
-Jeśli już skończyłeś pomagać mojej mamie, to łaskawie wyjdź z mojego domu i najlepiej nie wracaj. - syknęłam dosyć głośno.
Chłopak się speszył i szybkim krokiem opuścił pomieszczenie. Ze schodów dobiegły się ciche oklaski i wiwaty.
-Nigdy go nie lubiłem. - prychnął mulat machając charakterystycznie ręką.
-Zayn...jeszcze niedawno byliście przyjaciółmi. - spojrzałam sarkastycznie na brata.
-Dobrze, że dodałaś słowo "byliśmy"...ale już nie jesteśmy. Nie zadaję się z chamami, którzy tak traktują dziewczyny.
-Niech ci będzie. - poczochrałam go po głowie.
Obróciłam się do tyłu. Harry'ego już tam nie było. Mama stała oparta o blat z wymowną miną.
-Kochanie, dobrze wiesz jak to mogło wyglądać...- westchnęła.
-Mamo ale co? On tutaj przyszedł i chciał porozmawiać, nic więcej. - wzięłam głęboki wdech.
-Mnie nie musisz się tłumaczyć.
Wypuściłam powietrze z płuc i poszłam na górę.
-Harry? Jesteś tutaj? - krzyknęłam lekko otwierając drzwi od mojego pokoju. Chłopak stał na balkonie, tyłem do wejścia. Zamknęłam je cicho i weszłam wgłąb pomieszczenia. Zakradłam się na palcach i przytuliłam go od tyłu.
-Harry...-wymruczałam słodko i pocałowałam go w łopatkę.
Brunet ciągle patrzył się w jeden punkt na niebie, oddychał spokojnie. Nie był na mnie zły, już nie. Nagle odwrócił się na pięcie i spojrzał mi głęboko w oczy.
-Robię się zazdrosny, kochanie. - uśmiechnął się delikatnie.
-Nie masz o co. - zaśmiałam się.
-A jednak jestem. -przybliżył usta.
-To ciebie kocham, to z tobą chce być, to ty jesteś moim chłopakiem, to ty jesteś moim Harrym, nie on. -nasze usta dzieliły może ze dwa lub trzy milimetry. Czułam się jakby zaraz miał nastąpić mój pierwszy pocałunek.
-Kocham cię. - wyszeptał i delikatnie, lecz długo zatopił się w moich wargach.
Czego chcieć więcej, niż tego co mam? Czemu nadal czuje takie coś? Nie powinnam tego czuć, ale czuje. Czegoś mi widocznie brakuje, ale czego? Ja jestem szczęśliwa.
~*~


"Oszukując siebie, nie oszukamy swojego serca. 
Ono wie najlepiej. "

___________________________________________________________________________

No i jak? :) 
Pierwszy rozdział jak to nasze rozdziały- dosyć denny. Ale obiecujemy, że następny będzie trochę lepszy. W prologu złapała nas WIELKA WENA, a teraz? Jakby wyparowała...:(
Mamy nadzieje, że to tylko chwilowe...
Dziękujemy bardzo za miły komentarz pod poprzednim postem, jednak dręczy nas, że nazwa to: anonimowy. Nie wiemy nawet komu podziękować za tak piękne słowa, które są tam napisane. Ja osobiście się popłakałam, a shake łzy w oczach i "Ja nie będe płakać, nie nie będe!" Hahah :D 
Jeszcze raz dzięki bardzo :). 
Pozdrawiamy i życzymy miłej niedzieli. ♥ // Shake i Mix. 

piątek, 13 września 2013

Prolog - sezon 2.

Miłość. To takie trudne słowo, które tak łatwo się wypowiada.
Mówią "miłość nie zawsze wystarczy". O tak...zgadzam się z tym w zupełności. Nie wystarczy, że kogoś kochasz i mu to  mówisz. Nie, to nie takie proste.
Bowiem miłość to już od dawna nie jest powiedzenie sobie "kocham". To tysiące, miliony, tryliony spędzonych ze sobą godzin, to obrażanie się na niby, to cała masa śmiechu. Tak to takie przyjemne, gdy kochasz. Gorzej jest gdy ktoś kogo kochasz zawodzi cię, zostawia bez wyjaśnienia...tak po prostu.
Mówią "prawdziwa miłość nigdy nie umiera". O tak...z tym też się zgadzam. Coś co cię połączyło już nie rozłączy...co w tym wszystkim jest najgorsze?
Że od tego uczucia się nie odwrócisz, nie zostawisz za sobą. Ono wraca, najczęściej z podwojoną, albo potrojoną siłą, jak bumerang wyrzucony w powietrze.
Bowiem życie jest nic nie warte bez miłości, zakochania się.
Ja jestem inna. Inna niż wszyscy, więc i ja mam swoją definicję miłości.
A więc co to jest miłość?
Miłość to dla mnie strach, cierpienie, łzy, ale i niepowtarzalne szczęście, którego nie da się zastąpić. To są niedoskonałości w uczuciach, to jest całowanie się, zasypianie blisko siebie. To coś czego nie da się ująć w słowa, bowiem ujmując to w słowa niszczysz piękno tego uczucia. A więc nie będę opisywać tego czego nie da się opisać.
Mówią "każdy ma swoją ścieżkę, spotykamy się tylko na zakrętach". O tak...to również popieram. A więc czym jest miłość na tle ścieżki? Na pewno czymś ogromnym. Może murem? Nie, zdecydowanie nie. Może drzewem? Nie, to też odpada. Może rondem drogowym? Tak. Porównując miłość na tle ścieżki lub drogi można z łatwością powiedzieć, że to rondo. Kręcimy się w kółko, aż w końcu wyjeżdżamy razem na odpowiednią drogę.
Moja historia nie zna końca, ciągle się toczy...ale co słowa mogą oddać? Tak naprawdę nic. Faktycznie, nic.
Pozwólcie, że przedstawię wam część dalszą mojego życia, jeśli tylko chcecie pokażę wam ją.
Mam ją tutaj. I oto ona, kochani...
********************************************************************************
Leciutki jak piórko prolog. :) Mamy nadzieję, że się podoba, bo pisałyśmy go na MEGA WENIE, która nas tak nagle naszła :D.
Pozdrawiamy was serdecznie i życzymy miłej soboty ♥ //shake i mi

czwartek, 12 września 2013

Informacje. :) BARDZO WAŻNEE!

A więc...1 sezon dobiegł końca.
Tak jak już wcześniej mówiłyśmy 2 sezon będzie jeszcze bardziej dziki, szalony, pokręcony, smutny i śmieszny, ale przede wszystkim ROMANTYCZNY. <3
Tak jest.
Jeśli chodzi o postacie do następnego sezonu, to tak....nowych postaci będzie przybywać.
Nie tak dużo oczywiście, żeby to jakoś wszystko ogarnąć wiecie, ale na pewno troszkę ich tam będzie.
Cieszymy się, że komentarzy, tak jak stałych czytelników tu przybywa...czyli jednak polecacie tego bloga komuś. Dzięki wielkie. ♥♥♥
Jeśli chodzi o sprawy organizacyjne, to w sumie wszystkie już są omówione.
Macie jakieś pytania odnośnie akcji? A może macie jakieś propozycje? Na nowe pomysły i miłe komentarze jesteśmy gotowe ALL DAY ALL NIGHT!!!
To chyba tyle.  // shake i mix <3

Nowi bohaterzy :



Josh Skinner - 19- letni student. Były chłopak Janice. Nadal po uszy w niej zakochany. Chłopak na wszystkie możliwe sposoby próbuje przekonać znów do siebie dziewczynę.
Uda mu się to?




Jessica Olson -18 letnia studentka. Od razu na studiach polubią się z Janice. Potem odkryją, że są jak dwie krople wody,jak prawdziwe przyjaciółki. Dla odydwu będzie to na początku wielki szok, jednak z czasem zauważą, że nie mogą czegoś takiego stracić. Jednak nawet ich przyjaźń będzie narażona na pewne przeszkody.


Czekajcie wytrwale na prolog. :*

Rozdział 32

Obudziłam się mocno wypoczęta. Otworzyłam lekko oczy, po czym przetarłam je lekko rękawem bluzy Harry'ego, którą miałam na sobie. Nadal nie mogłam pojąć, że to wszystko dzieje się naprawdę. Że Harry tu jest...a właśnie...gdzie on się podział?
Wyrwałam się jak oparzona z łóżka i całą swoją siłą pociągnęłam za drzwi, robiąc przy tym głośny huk. Odkąd pamiętam zawsze jak wstawałam do szkoły tak robiłam. To był znak dla domowników, że trzeba mi zrobić śniadanie, bo ja sobie nie lubię robić. Haha. To wydaję się być cholernie głupie, ale tak...tak właśnie było.
Szybkim krokiem udałam się do salonu, ale widok nie za bardzo mnie zaskoczył. Zayn znudzony i przewijający programy w TV. Niall wcinający moje ukochane płatki i Liam, który bez przerwy pisze sms-y z Dan. Nic się nie zmieniło od ostatniego razu.
-Dzień dobry. - uśmiechnęłam się promiennie.
-Hej, a ty co taka w skowronkach? - spytał Horan bacznie mi się przyglądając.
-A czemuby nie? - uniosłam lekko jedną z brwi ku górze.
-Styles przyjechał,tu o to chodzi blondi. - zaśmiał się Zayn.
-Malik ile razy mam ci mówić, żebyś tak na mnie nie mówił?!?! - chłopak rzucił się na Zayna i zaczęli się okładać. ( w pozytywnym sensie. ). 
Usiadłam koło Payne'a i przyglądałam się jak jego palce szybko stukają w ekran nowiutkiego Blackberry. Mimowolnie kąciki moich ust znów uniosły się ku górze.
-Co cię tak cieszy? - spojrzał na mnie z rozbawieniem.
-To jak szybko piszesz do Dan, a na moje sms-y nawet nie odpowiadasz. -zaśmiałam się.
-Wybacz. - pogłaskał lekko moje ramię.
-A właśnie...gdzie jest mama? -skierowałam swój wzrok znów na mulata.
-Na zakupach z Harrym.
-Że z kim?!
-Dobrze słyszałaś. - blondyn zaczął się rechotać. Szybko walnęłam go poduszką.
-Ahhh, pamiętam jak mama zabrała Pezz na te słynne zakupy...musiałem przez pół roku jej powtarzać, że ona nie miała nic złego na myśli. Od tamtego czasu Perrie nie pojawiła się  Bradford. Haha. - zaśmiał się brunet na te wspomnienie.
Do drzwi zadzwonil dzwonek.
-Nigdy go nie lubiłem. - skrzywił się Zayn zatykając uszy.
-Pójdę otworzyć. - oznajmiłam i pobiegłam do drzwi. -O boże.
Spodziewałam się no cóż, Harry'ego, mamy, ale na pewno nie jego. O nie. Próbowałam zamknąć drzwi, ale zastawił je lekko nogą.
-Janice, chcę tylko i wyłącznie pogadać. Nic więcej. - mówił błagalnym tonem.
-Josh...ja...ja już z tobą skończyłam. Nie chcę rozmawiać.
-Proszę.
Nie chciałam tego, ale spojrzałam mu w końcu w oczy. Brązowe tęczówki odbiły się w świetle porannego słońca. Tak jakby w tym momencie mnie oślepiły.
-Dobrze.
***************************************************************************
I o to koniec 1 sezonuuuu!!!!!
Tak, wiemy. Macie pewnie masę pytań.
I co teraz?
Jak na to zareaguje Harry?
Co będzie z Janice?
Czy Janice wróci do Londynu czy też może zostanie w Bradford?
Tak jest....odpowiedzi na te pytania będziecie mogły znaleźć w 2 sezonie. :D
Pozdrawiamy i do zobaczenia niedługo. :) ♥♥♥// shake i mix

wtorek, 10 września 2013

Rozdział 31

*Perspektywa Janice*
Było już dobrze po 22, ale jakoś nikomu to nie za bardzo przeszkadzało. Mama poszła się położyć za to ja z chłopakami postanowiliśmy zamówić pizze i po prostu porozmawiać.
Po całym domu rozbrzmiał głośny jak cholera dzwonek do drzwi. Czy ja już nie wspominałam że go nie lubię?
-Janice, otworzysz? Pewnie to pizza. - z kuchni wydobył się głos Zayna.
Drogę zaszedł mi Lou.
-Nie! Poczekaj! Jeszcze 2 minuty i będzie darmowa. -uśmiechnął się.
-Czy ty masz mózg, chłopcze? To, że nie otworze nie będzie znaczyło, że nie był tu na czas. -pogłaskałam delikatnie chłopaka po czuprynie i poszłam otworzyć.
Przytrzymałam lekko zamek, aby drzwi się otworzyły, ale zaraz pożałowałam że je otworzyłam. Stałam jak wryta.
-Czy to pani zamawiała pizze?
-H-h-harry? -wykrztusiłam.
-Jak widać. -uśmiechnął się promiennie ukazując rząd białych ząbków. Był jeszcze przystojniejszy niż wcześniej. Jego błyszczące loki powiewały na wietrze. Już z daleka poczułam jego perfumy. Nie wytrzymałam i rzuciłam się na niego. Oplotłam go nogami w pasie i mocno wpiłam się w jego usta. O boże...jak mi tego brakowało. W tym momencie byłam najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Chłopak oddał zachłannie pocałunek przytrzymując mnie, żebym czasami nie zleciała. Bardzo utrudniał to gorący posiłek, który teraz znajdował się pod moim tyłkiem.
To wszystko wyglądało jak scena z tandetnego filmu romantycznego i nawet się tak poczułam.
Niestety ktoś musiał nam przerwać. A tym kimś był nikt inny jak Zayn.
-Ekhem. Ja ten...no nie przeszkadzam, ale gdzie jest pizza?
-Tutaj. - brunet lekko zrzucił mnie z siebie i podał pudełko z ciepłą pizzą.
-Dzięks, stary. - mrugnął do nas i już go nie było.
Popatrzyłam na loczka nieśmiało. No i co teraz? Okej, było romantycznie, ale co dalej?
-Tak strasznie cię przepraszam Janice...odszedłem, wtedy w parku. - zamyślił się.
-To raczej ja ciebie powinnam w nieskończoność przepraszać. Ja....zachowałam się jak zwykła....
-Sz...sz nie kończ. - przyłożył swój palec do moich warg. - Nawet przez sekundę tak o tobie nie pomyślałem. - dodał, po czym lekko się do mnie przybliżył.
Dopiero teraz zobaczyłam jak bardzo on jest cudowny. Nawet te ideały z filmów nie dorastają mu pięt.
-Kocham cię, Harry. Próbowałam ci to powiedzieć odkąd tylko cię poznałam, ale no wiesz.....
-Nie jesteś w tym dobra. - zaśmiał się znów mi przerywając. -A więc ja ci coś powiem...kocham cię najbardziej na świecie i nigdy w życiu nie mógłbym cię zranić, a jednak to zrobiłem z debilnej zazdrości o ciebie. Po prostu bałem się, że ktoś będzie się ważył mi ciebie odebrać...
-Ja myślę dokładnie to samo. - uśmiechnęłam się po czym znów złączyliśmy się w czułym pocałunku.
*****************************************************************
 Na razie to jeszcze nie koniec opowiadania.
Wiecie, każde kończy się jakąś sentencją i takim czymś, co postaramy się zrobić. XD
Jeśli chodzi o 2 sezon, to tak będzie, bo mamy już mase pomysłów....po skończonym 1 sezonie nastąpi prolog do drugiego sezonu i zaczniemy od początku.
Wszystko teraz działa w spowolnionym tempie, bo jest szkoła -.- Ale spokojnie, nie będziemy nic przedłużać i postaramy się pisać tutaj jak tylko da radę.
Jeśli chodzi o wasze komentarze, to jesteśmy pod wielkim wrażeniem, że TYLE osób to czyta, no bo ludzie jest już ponad 1000 wyświetleń, za co bardzo wam dziękujemy. Mamy nadzieję, że 2 sezon też wam przypadnie do gustu, albo nawet bardziej się spodoba. :)
Jeszcze raz dziękujemy i ponieważ jest już po 22, to życzymy dobrej nocki siostrzyczki :***
Kochamy was i pozdrawiamy serdecznie //mix i shake.

sobota, 7 września 2013

Rozdział 30

*Perspektywa Janice*
-Janice...wstawaj.
 Podniosłam się jak na komendę. Odruchowo zmrużyłam oczy.
-Nie dasz mi nawet pospać, mamo? - spytałam.
-Uwierz, że już się naspałaś.
-O czym ty mówisz?
-Śpisz już 3 dni! Całe 3 dni! - zaśmiała się i odkryła kołdrę z moich ud.
-Ile?! - spytałam pół krzykiem. -Spałam 3 dni?!
-Też nie mogę w to uwierzyć. - kobieta usiadła obok mnie i odgarnęła moje włosy za ucho.
-Chyba pójdę wziąć prysznic i....się w coś ubiorę.
-A ja zrobię ci coś na śniadanie. - dokończyła, po czym wyszła z pokoju.
Sama się do siebie niemrawo uśmiechnęłam. Chyba rzeczywiście potrzebny był mi odpoczynek. 3-dniowy. Czyli....co dziś za dzień? O boże...zupełnie odpłynęłam. Na dodatek poszłam spać w ciuchach. Rany, co ze mnie wyrosło?
Spojrzałam na mój telefon. Znów pulsował tym niebieskim światełkiem. Zerknęłam na wyświetlacz.

Nowa wiadomość od: Zayn <3
"Siostra, chcę cie znowu zobaczyć, dlatego przyjeżdżam na trochę do Bratford. Jutro o 15 powinnyście się z mamą mnie spodziewać. Do zobaczenia.xx

Wiadomość była wysłana wczoraj, czyli? Czyli Zayn przyjedzie tu za.....godzinę. A niech by cię, bracie!
Szybko wyciągnęłam różową bluzkę w czarne paski, czarne rurki i pobiegłam się umyć.
Woda tak kojąco spływała po moim ciele.
Dobra Janice, ogarnij się.
Sprawnie narzuciłam na siebie ubrania, pomalowałam się i założyłam drobną biżuterie. Okej, mała. Jesteś gotowa. Jeszcze raz spojrzałam do lustra. Tak, to jest Jani taką jaką pamiętam bardzo dobrze.
Otworzyłam delikatnie drzwi i wyszłam wgłąb korytarza prowadzącego do salonu.
-W sam raz trafiłaś na śniadanko. - uśmiechnęła się w moją stronę przyjaźnie.
-Tak. Wiesz mamo....Zayn do nas dzisiaj przyjeżdża.
-Zayn? Ale o której?
Głuchą ciszę w domu przerwał donośny dźwięk dzwonka do drzwi. Nigdy go nie lubiłam.
-Teraz. -posłałam kobiecie uśmiech i pomaszerowałam otworzyć drzwi.
Moim oczom ukazał się widok uśmiechniętego od ucha do ucha mulata. Brunet chwycił mnie mocno w talii i podniósł ku górze pare razy obkręcając. Zaśmiałam się głośno.
-Ale my za tobą tęskniliśmy! - powiedział szeptem i opuścił mnie na podłogę.
-My? - skrzyżowałam ręce na piersi.
-Tsaaaa...-wyszczerzył się.
Moim oczom ukazał mi się Niallerek. Mój kochany blondynek. Rzuciłam mu się na ramiona.
-Też za tobą tęskniłem, Jani. Ale chyba nie tylko ja. - chłopak cofnął się tak jak to uczynił Zayn. Teraz moim oczom ukazał się Liam. Jemu też rzuciłam się na szyję.
-Ja też tęskniłem. - zaśmiał się, całując mnie w czubek głowy. Jednak to nie był koniec niespodzianek.
Zza bruneta wyszedł Lou. Cofnęłam się lekko.
-Nie przywitasz się? - uśmiechnął się zachęcająco.
Nie miałam zielonego pojęcia co robić. Tak bardzo chciałam go przytulić, ale gdybym to zrobiła wspomnienia by wróciły. Nie wiem dlaczego, ale się popłakałam.
Szatyn podszedł do mnie i mocno przytulił.
-Janice, proszę. - wyszeptał.
-O co mnie prosisz?! - wyrwałam się z jego uścisku i wlepiłam w niego najbardziej przenikliwy wzrok jaki umiałam.
-Żebyś nie płakała...bo i ja się popłaczę.
Spojrzałam na niego nerwowo. Przez prawie dwa tygodnie zdążyłam zapomnieć o nim, o tym wszystkim. A wystarczy, że widzę jego a wszystko wraca.
Otarłam lekko oczy, tak aby makijaż pozostał na swoim miejscu.
-Gdzie jest.......-przełknęłam ślinę. Czy ja zdołam wypowiedzieć to imię? - H-h-Harry?
-Nie przyjedzie. - rzucił Niall wchodząc za Zaynem do środka.
-Przejdziemy się? - chłopak spojrzał na mnie pytająco.
Przytaknęłam ruchem głowy i poszliśmy.
Droga nie była za bardzo rozmowna. Wręcz składała się tylko i wyłącznie z ciszy. Krępowała mnie...nawet bardzo. Nie wiedziałam co mam powiedzieć, jak się zachować, co zrobić. Każdy gest z mojej strony może odebrać inaczej niż bym tego chciała.
-Janice. Tak mi trudno z tobą rozmawiać, po tym wszystkim...- westchnął ciężko.
Dopiero teraz zauważyłam jakie ma wory pod oczami. Wyglądał inaczej. Nie takiego Louisa pamiętałam.
-Wiem...mi nie jest łatwiej. - wyznałam.
-Może po prostu o tym zapomnimy, co? - spojrzał na mnie nerwowo.
-Też mi to przyszło do głowy. A wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze?
-Co? - zatrzymał się i spojrzał mi w oczy.
-Że kocham Stylesa.
Łzy tak mi się cisnęły do oczu, że ledwo wytrzymywałam te spięcie.
-Wiem o tym.
Spojrzałam na chłopaka pytająco. Płakał. Teraz byłam jeszcze bardziej przerażona. Co ja mam zrobić?!
-Lou...- szepnęłam i lekko dotknęłam jego ramienia.
-Nie mam ci za złe. To nieważne. - wytarł rękawem mokre policzki i mówił dalej. - Ty wiesz co do ciebie czuje, ale właśnie dlatego chcę żebyś była z Harrym. On też cię kocha, najmocniej na świecie. Przepraszam, że przeze mnie się wahałaś, i że musiałaś przeze mnie wyjechać.
-To ja cię raczej powinnam przeprosić. Wiesz, że nie jestem za dobra w tych rzeczach. - posłałam chłopakowi czuły uśmiech, który odwzajemnił krótkim śmiechem.
-Wiem. - zakpił i dał kuksańca w żebra. - Wszystko między nami w porządku?
-Tak. - wyszczerzyłam się i mocno go przytuliłam.
Chłopak był bardzo zdziwiony tym co zrobiłam, ale odwzajemnił uścisk całując mnie lekko w głowę.
~*~
-A więc między wami jest już wszystko okej? - spytał mulat dosiadając się do mnie i Nialla w salonie.
-Nami? - pokazałam na blondyna.
-Chodzi mi o Louisa. - zaśmiał się.
Przełknęłam ostatni widelec jajecznicy i popiłam go sokiem.
-Tak, wszystko jest jak dawniej.
-Prawie wszystko. - Zayn spojrzał na mnie tym swoim wzrokiem. Odłożyłam talerz do zmywarki i znów wróciłam na kanapę.
-Prawie. - posmutniałam lekko.
To chyba nieporównalne uczucie.   Harry jest tak daleko, sam. Powinnam być teraz przy nim. Leżeć obok niego przytulając się do jego torsu, wdychając te piękne perfumy. Powinnam go całować i mówić, że jest ideałem mężczyzny, bo jest. Powinnam być jego dziewczyną, a wszystko powinno być tak jak być powinno.

*Perspektywa Harry'ego*
Przez calutki dzień siedziałem w swoim pokoju. Mamy teraz mase czasu wolnego, bo Paul jest na 2-tygodniowym wyjeździe ze swoją żoną i dzieckiem.
Powoli zszedłem na dół, ale zamiast chłopaków zastałem pustkę. Trochę się zdziwiłem, bo oni zawsze siedzą w domu, no ale....nic nie wiadomo.  Poszedłem do kuchni czegoś się napić. Na blacie znalazłem kartkę z wyjaśnieniem ich niebycia tutaj, ale nawet nie chciało mi się tego czytać. Zgniotłem kartkę w sporawą kulkę i wcelowałem do kosza na śmieci.
Nalałem sobie zimnej cieczy do szklanki i udałem się do salonu, gdzie spokojnie ułożyłem się na sofie i włączyłem telewizor.
Boże...same plotki, albo denne seriale brazylijskie. Serio ludzie? Stanąłem na jakimś kanale muzycznym, bo akurat wspominali coś o mnie.
" Harry Styles i jego złamane serce. " -zaczęła powoli prowadząca jakiegoś TALKSHOW. - "Od jakiegoś czasu nie wiemy dokładnie co dzieje się z niejakim Harrym Stylesem z zespołu One Direction. Nie mamy też informacji o jego dziewczynie, lub może byłej dziewczynie, Janice Malik. Nasza młoda gwiazda chyba trochę przesadziła ze swoim gwiazdorstwem. Jego dziewczyna, Janice ma wielkie potencjał i równie wielki głos. Czyżby Harry zranił tak wspaniałą dziewczynę?" - mówiła ciągle blondynka. Wgapiałem się ciągle w ekran jak jakiś zahipnotyzowany.
"A teraz Janice Malik i jej piosenka, którą niegdyś śpiewała w wywiadzie. Może właśnie taką dziewczynę zapamiętamy." - kobieta skończyła, a na ekranie pojawiła się JEJ twarz. Wsłuchałem się w jej melodyjny głos. Tak bardzo mi jej brakowało. Jej całej w okazałości.
Wstałem sprawnie z kanapy i ruszyłem do przedpokoju. Jakoś niedawno dostałem ten list, ale bałem się go przeczytać. Tak wiem...to idiotyczne, ale on jest od NIEJ. Przewróciłem go parę razy w rękach i rozkleiłem kopertę. Nic oprócz różowej kartki tam nie znalazłem, więc kopertę wyrzuciłem do śmieci, a list zacząłem powoli czytać.
"Drogi Harry.
Wiesz, że cię kocham prawda? Tak, na pewno wiesz...

Zaczynam list nietypowo, ale sam wiesz że nie jestem taka jak inni. Myślę, że to właśnie dlatego nie jest ze mną tak łatwo.
To co przeżyłam z tobą, jak i z wami wszystkimi to przygoda nie do zapomnienia. Każde wspomnienie pamiętam najdokładniej z każdym, nawet najmniejszym szczegółem.
Pamiętasz jak poznaliśmy się rano? W kuchni.
Pamiętasz dziwny przypadek pod prysznicem?
Pamiętasz jak musieliśmy udawać parę?
Pamiętasz może też tą niezapomnianą fontannę i kąpiel w niej?
Pamiętasz naszą pierwszą randkę na poważnie? Nie powiem, że była do końca udana, ale atrakcje były.
Pamiętasz na pewno moją chorobę i to jak bardzo cierpiałeś pod maską uśmiechu?
Na pewno też pamiętasz jak ożyłam...tak to było dziwne.
A potem, gdy wszystko  miało być wspaniale, jak w bajce dla dzieci znów nie było. Byłeś zazdrosny i tak bardzo mnie wtedy zraniłeś. Nie na ciele, w środku. Mimo to próbowałam jakoś się pogodzić z faktem, że ktoś kogo kocham najmocniej na świecie nie ufa mi.  I wtedy cię zdradziłam.
Jestem taka żałosna myśląc, że listem coś zdziałam, ale próbuje wszystkiego. Nawet nie wiesz jak mi ciebie brakuję. Każdego dnia myślę sobie "to był ten jedyny, a ty go straciłaś".
Jest mi bardzo przykro, że ludzie tak cię krytykują i to też przeze mnie. Znowu. Ale to ustanie, obiecuję ci.
Na pewno teraz zawracam ci głowę swoimi durnymi sprawami. Pewnie już o mnie zapomniałeś, a moje miejsce zajmuje blondynka z dużym biustem. I dobrze, Harry. Nie mam nic przeciwko.
Chcę tylko, żebyś wiedział że na zawsze pozostaniesz w moim sercu. Jako wspaniały i czarujący brunet, który zaintrygował i wywrócił do góry nogami moje życie. Dziękuję ci za to.
Kocham cię i zawsze będę.
Janice."
Na moje usta mimowolnie wkradł się uśmiech. Dawno tego nie robiłem, więc twarz odmawiała dostępu takich działań, ale udało się. Uśmiech w okazałości. Przeczytałem jeszcze parę razy słowa jakie tam umieściła.
Na co ty czekasz Harry? Jedź i walcz, póki masz o co, a raczej o kogo.
Podświadomość w tym momencie ześwirowała, tak samo jak ja. Nie miałem pojęcia co robić. Zaraz, chwila...to trochę dziwne, że w domu nie ma ich wszystkich i, że zostawili mi kartkę. Przecież nigdy tego nie robią.
Szybko pobiegłem do śmietnika i wyciągnąłem kartkę.
"Harry.
Dom na twojej głowie. My jedziemy do Janice na parę dni. Trzymaj się i niczego nie rozwal chłopie.
Nialler. x"
Ah tak. Pojechali beze mnie...świnie. Przyszło mi spędzić z tymi debilami trzy lata, a ci jadą do mojej dziewczyny nie mówiąc mi o tym.
Dobra Harry, nie nakręcaj się.
Przebrałem się w czarne rurki i granatową koszulkę. Na nogi szybko nasunąłem skarpety i moje ulubione buty. Do jednej ręki chwyciłem telefon, a do drugiej kluczyki od samochodu i wybiegłem z domu.
Momencik Harry. Może zamkniesz dom geniuszu?
Wróciłem się i porządnie zamknąłem drzwi, po czym wsiadłem do samochodu, zapiąłem pas i ruszyłem do Bradford.
*******************************************************************
Tak, a o to rozdział 30. Myślimy, że chociaż trochę się wam spodoba.
Tak czy inaczej prosimy o szczerość. To podstawa, co nie? XD
Jeśli natomiast chodzi o 2 sezon, to tak...będzie. :)
Podrawiamy♥ // shake i mix

środa, 4 września 2013

Rozdział 29

Już tydzień odkąd jestem w rodzinnym mieście. Cięszę się, bo wreszcie mogłam na spokojnie porozmawiać z mamą.
Mimo tego co się wydarzyło tydzień temu nadal o tym myślę. Na nic mi zapomnienie, bo i tak nie zapomnę. Jego pięknych, zielonych oczu, jego błyszczących włosów, jego samego.
Od paru dni zastanawiam się nad napisaniem do niego listu z wyjaśnieniem. Najbardziej teraz boję się o Louisa. Został z tym zupełnie sam, samiutki. Chciałabym mu pomóc, ale już wystarczająco im wszystkim pomogłam. Musiałam odejść. To było jedyne rozsądne wyjście z tej sytuacji.
-Janice. -  szept mamy wybudził mnie z transu zamyśleń.
-Tak? - spojrzałam na kobietę.
-Zobacz. - pokazała palcem na monitor laptopa.
Mnóstwo wyzwisk. A wiecie co jest najdziwniejsze? Że te wyzwiska nie są na mnie, tylko na Harry'ego.
"Jak mogłeś ją tak potraktować?"
"Jesteś idiotą, Styles."
"Dziewczyn się tak nie traktuje, chuju"
Jedna łza spłynęła po moim policzku. Ludzie nienawidzą go bo....bo odeszłam?
Ciepła ręka kobiety pomasowała mnie lekko po plecach.
-Wszystko będzie dobrze. - powiedziała chyba najdelikatniej jak umiała.
-Wiem. - wyszeptałam.
Nie umiałam sobie z tym wszystkim jakoś poradzić. Czułam się winna, no bo byłam...
~*~
"Drogi Harry.
Wiesz, że cię kocham prawda? Tak, na pewno wiesz...
Zaczynam list nietypowo, ale sam wiesz że nie jestem taka jak inni. Myślę, że to właśnie dlatego nie jest ze mną tak łatwo.
To co przeżyłam z tobą, jak i z wami wszystkimi to przygoda nie do zapomnienia. Każde wspomnienie pamiętam najdokładniej z każdym, nawet najmniejszym szczegółem.
Pamiętasz jak poznaliśmy się rano? W kuchni.
Pamiętasz dziwny przypadek pod prysznicem?
Pamiętasz jak musieliśmy udawać parę?
Pamiętasz może też tą niezapomnianą fontannę i kąpiel w niej?
Pamiętasz naszą pierwszą randkę na poważnie? Nie powiem, że była do końca udana, ale atrakcje były.
Pamiętasz na pewno moją chorobę i to jak bardzo cierpiałeś pod maską uśmiechu?
Na pewno też pamiętasz jak ożyłam...tak to było dziwne.
A potem, gdy wszystko  miało być wspaniale, jak w bajce dla dzieci znów nie było. Byłeś zazdrosny i tak bardzo mnie wtedy zraniłeś. Nie na ciele, w środku. Mimo to próbowałam jakoś się pogodzić z faktem, że ktoś kogo kocham najmocniej na świecie nie ufa mi.  I wtedy cię zdradziłam.
Jestem taka żałosna myśląc, że listem coś zdziałam, ale próbuje wszystkiego. Nawet nie wiesz jak mi ciebie brakuję. Każdego dnia myślę sobie "to był ten jedyny, a ty go straciłaś".
Jest mi bardzo przykro, że ludzie tak cię krytykują i to też przeze mnie. Znowu. Ale to ustanie, obiecuję ci.
Na pewno teraz zawracam ci głowę swoimi durnymi sprawami. Pewnie już o mnie zapomniałeś, a moje miejsce zajmuje blondynka z dużym biustem. I dobrze, Harry. Nie mam nic przeciwko.
Chcę tylko, żebyś wiedział że na zawsze pozostaniesz w moim sercu. Jako wspaniały i czarujący brunet, który zaintrygował i wywrócił do góry nogami moje życie. Dziękuję ci za to.
Kocham cię i zawsze będę.
Janice."
Zakleiłam dokładnie różową kartkę w białej kopercie i zaadresowałam na dom Zayna, ale z nazwiskiem Styles.
Kopertę, jak i inne drobiazgi wrzuciłam do mojej małej, szarej torebki. Postanowiłam się przejść i jakoś wszystko przemyśleć.
Narzuciłam na siebie szybko szare rurki, białą koszulę w niebieskie paski i zrobiłam lekko make-up. Okej, jestem gotowa.
Wyszłam z pokoju i od razu pokierowałam się ku wyjściu.
-Idę się przejść. - rzuciłam w stronę rodzicielki i wyszłam z domu.
Podążałam drobnymi uliczkami małego Bradford. Tak bardzo kochałam to miasto. Każdy się w nim znał, przez to było też dużo nieprzyjemności, ale nie tylko. Pamiętam jak od zawsze mama musiała się tłumaczyć innym paniom, że Zayn naprawdę nie chciał tego czy tamtego zniszczyć. On po prostu był jak dziecko szatana. Ale miał też swoje słabości, które oczywiście jako jego najbliższa osoba znałam. Tylko ze mną mógł porozmawiać na różne dziwne tematy, tylko ze mną mógł się powygłupiać.
Pamiętam też dokładnie jego pierwszy występ w X-faktorze. Byłyśmy tam z mamą i go dopingowałyśmy.
Dzień przed programem tak się stresował, że prawie płakał. Jeszcze w drodze oboje śpiewaliśmy jego piosenkę, żeby tylko jej nie zapomniał. Był bardzo zestresowany.
Potem podległam fali buntu. Nie miałam zamiaru już tam jeździć. Jakiś czas potem Zayn Malik, chłopak z Bratford, mój brat, stał się sławny. Dobijało mnie to, że już o nas zapomniał. W domu nie pojawiał się od jakichś dobrych dwóch lat, aż w końcu znowu go zobaczyłam. Pamiętacie?
A dalszej historii chyba nie muszę wam opowiadać.
W końcu dotarłam do skrzynki z napisem poczta. Obróciłam parę razy listem i wrzuciłam go wgłąb przedmiotu. Odetchnęłam głęboko, po czym wróciłam z powrotem do domu. 
Rzuciłam sobą o łóżko i zasnęłam. Tak, tego mi było trzeba. Odpoczynku...
*************************************************************************
Trochę smutny i .................dziwny. Nie miałam jakiejś koncepcji co napisać, bo jedna z nas trafiła przypadkowo do szpitala. Tsaaaaa, my i nasze szczęście.
Wszystko jest już w porządku. No może poza tym, że ten rozdział napisałam sama :(
Myślę, że chociaż trochę wam się spodoba...naprawdę.
Dołuje mnie powrót do szkoły, pewnie was też. Pozdrawiam :* //mix