wtorek, 10 grudnia 2013

Rozdział 9-drugi sezon.

-Już jestem!- wrzasnęłam na przywitanie i zamknęłam za sobą drzwi.-Jest ktoś? -spytałam z nadzieją w głosie.
-Tu jestem -usłyszałam znajomy mi delikatny głos Perrie.
Weszłam zdziwiona do salonu. Wszystko było wystrojone, serpentyny,balony,alkohol.
-Wow.-wydusiłam z siebie. -Tu jest.......wow.
Blondynka cicho się zaśmiała.
-Josh możesz mi pomóc to zawiesić? -spytała bruneta.
-Jasne-przytaknął i podszedł do dziewczyny.
-Pezz,kto to.........-nie zdążyłam dokończyć.
-Gitarzysta chłopaków. -pomachała ręką. -Josh to jest Janice,dziewczyna Harry'ego. Janice,to Josh.
-Miło poznać-pomachałam do niego przyjaźnie. -Pomóc wam? -spytałam.
-Nie masz prawa. -syknęła z uśmiechem dziewczyna. -Ja się tym zajmuje,was miało nie być w domu.
-Was?
-Ciebie i chłopaków,to niespodzianka,już zmiataj stąd.
-Aw. -jęknęłam. -O której to się zaczyna?
-O siódmej.
-No to idę coś kupić na tą uroczystość. -odparłam kierując się w stronę mojej torby. Wyjęłam z niej portfel, po czym włożyłam go do mniejszej torebki. -Wracam o szóstej, narazka. -pomachałam dziewczynie i wyszłam z domu.
Tego było mi zdecydowanie potrzeba,odpoczynku od tego wszystkiego. Świeże powietrze uderzało mi w twarz, relaksowałam się chwilą od szkoły,chwilą od wszystkich zmartwień. Nawet się nie obejrzałam jak stałam naprzeciwko wielkiego centrum handlowego. Weszłam do środka i udałam się do pierwszego lepszego sklepu. Chodziłam pomiędzy wieszakami w poszukiwaniu czegoś co byłoby odpowiednie,czegoś seksownego,ale i ładnego i nie skąpego. Rany...
Coś zawibrowało w kieszeni moich spodenek. Wyjęłam telefon,przejechałam palcem po wyświetlaczu i przyłożyłam go do ucha.
-Tak?
-Kotkuuuuuuu-przeciągnął Styles. Cicho się zaśmiałam.
-Hej? -powiedziałam rozbawiona. -Po co dzwonisz?
-Chciałem się zapytać gdzie jesteś.
-W sklepie,próbuje kupić coś na dzisiejszą imprezę.
-Pomóc?
-Nie,dam radę,ale jeśli chcesz mi pomóc to możesz po mnie przyjechać.
-Zawsze i wszędzie,baby. Centrum?
-Ma się rozumieć. -uśmiechnęłam się i skończyłam połączenie.
Kontynuowałam poszukiwania czegoś na wieczór ale to było coś nie do przeskoczenia. Moją uwagę natomiast przykuło coś innego. Grupka piszczących dziewczyn,które raczej nie piszczały na mój widok. Spojrzałam w stronę ich wzroku,a moja ręka mimowolnie zamknęła rozszerzone z zaskoczenia usta.
O MÓJ BOŻE. JUSTIN BIEBER RAZEM ZE MNĄ W JEDNYM SKLEPIE. Chwila....czy on nie mieszka w Stanach,momencik....to dziwne.
Odwróciłam się kurczowo,gdy chłopak na mnie tylko popatrzył udając że czegoś zawzięcie szukam.
-Przepraszam? -odezwał się głos za mną.
-Tak? -odwróciłam się.
O nie nie wierze....Justin Bieber stoi dokładnie kilka centymetrów ode mnie.
-Czy ty jesteś Janice? Siostra Zayna Malika z One Direction? -spytał przyglądając się mi. Przygryzłam lekko wargę, poczułam mięte,ahhhhhhh Janice przestań,masz chłopaka.
-Tak,to ja. -odparłam zaciągając się jeszcze raz zapachem,co musiało wyglądać dziwnie.
-Justin Bieber. -wyciągnął do mnie ręke jakby był normalnym chłopakiem na zakupach. Lekko chwyciłam jego ręke oddając uścisk. -Będę dziś na tej imprezie u twojego brata.
No ładnie Zayn...nie powiedziałeś mi że TACY LUDZIE tam będą.
-O, no to super. -uśmiechnęłam się pociarając nerwowo kark.
-Kupujesz coś? -spytał po chwili milczenia.
-T-tak,właściwie sama nie wiem co. -zaśmiałam się nerwowo. -Coś na imprezę.
-Przeszkadzam ci? -spytał.-Wydajesz się spięta.
-Nie tylko wiesz...nie zawsze jestem przyzwyczajona do widoku Justina Biebera rozmawiającego ze mną. -ugryzłam się w język,jezu jaka ze mnie idiotka.
-Spoko,każdy tak reaguje.-uśmiechnął się przyjaźnie. -Może ci pomogę?
-Jeśli widzisz tutaj coś co nadałoby się na taką okazję to...
-Zobaczymy. -uśmiechną się jeszcze raz ukazując wszystkie, białe zęby. O MÓJ BOŻE, CZY JA UMARŁAM?
~*~
-Nie wierze,że to już piąty sklep,a tobie się nic nie podoba. -chłopak jęknął,ale ciągle był uśmiechnięty.
-To dlatego,że wszystko jest takie same,a ja nie chce wyglądać jak wszyscy. -wywróciłam oczami.
Teraz zachowywaliśmy się jakbyśmy znali się od lat. Ja i Justin,Justin i ja.
-Wiesz, może pójdziemy t...-chłopak przerwał  widząc przed nami mojego chłopaka. Ouuu teraz to będzie się działo.
-Janice,wszędzie cie szukałem. -loczek zignorował Biebera, podchodząc bliżej do mnie. -Justin.
-Harry.
Wymienili wrogie spojrzenia i od razu było widać,że coś się między nimi wcześniej stało,okej.
-Tak,wiesz....nadal niczego nie kupiłam. -uśmiechnęłam się lekko w stronę Stylesa,jednak ten chwycił mnie mocno za ręke i wywlókł aż na sam parking.
Usiadłam w samochodzie,czułam jak moje wszystkie mięśnie mi się napinają, gdy chłopak usiadł na siedzeniu obok.
-Możesz mi powiedzieć, co znaczy to,że jesteś na zakupach akurat z tym....tym...chujem?!-wydarł się na mnie że aż podskoczyłam.
-O co ci chodzi? -spytałam spokojnie. -Nie mogę z nikim więcej się spotykać?
-Skąd go znasz? -mówił już trochę spokojniej.
-Ze sklepu,dosłownie....wydaje się być naprawdę miły.
-Miły? Miły?! Ten sukinsyn zrujnował mój cały świat!-wrzasnął tym razem jeszcze głośniej.
-Nie obchodzi mnie co między wami zaszło...ja nic do niego nie mam,a tak poza tym on jest bardzo uprzejmy i fajny. Chyba mogę mieć swoje zdanie? -spytałam z pretensją ale zaraz tego pożałowałam,bo Harry okropnie się wkurzył.
-Nie wierzę że zachowujesz się jak dziwka,skończona suka! I nie,nie możesz mieć swojego zdania, do kurwy nędzy,bo jesteś moją własnością!!!- wydarł się na mnie.
Łzy wezbrały mi się w oczach.
-Czyli jestem dla ciebie dziwką? Zwykłą szmatą? -spytałam cienkim głosikiem,byłam bliska płaczu.
Nie odezwał się.
-Uznam to za tak. -otarłam policzek, po czym wyszłam z samochodu zatrzaskując je najmocniej jak mogłam.
____________________________________________________________________________
I co teraz?
Jak myślicie...Harry miał powód do wkurzenia się,czy nie? :oooo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz