Mimo tego co się wydarzyło tydzień temu nadal o tym myślę. Na nic mi zapomnienie, bo i tak nie zapomnę. Jego pięknych, zielonych oczu, jego błyszczących włosów, jego samego.
Od paru dni zastanawiam się nad napisaniem do niego listu z wyjaśnieniem. Najbardziej teraz boję się o Louisa. Został z tym zupełnie sam, samiutki. Chciałabym mu pomóc, ale już wystarczająco im wszystkim pomogłam. Musiałam odejść. To było jedyne rozsądne wyjście z tej sytuacji.
-Janice. - szept mamy wybudził mnie z transu zamyśleń.
-Tak? - spojrzałam na kobietę.
-Zobacz. - pokazała palcem na monitor laptopa.
Mnóstwo wyzwisk. A wiecie co jest najdziwniejsze? Że te wyzwiska nie są na mnie, tylko na Harry'ego.
"Jak mogłeś ją tak potraktować?"
"Jesteś idiotą, Styles."
"Dziewczyn się tak nie traktuje, chuju"
Jedna łza spłynęła po moim policzku. Ludzie nienawidzą go bo....bo odeszłam?
Ciepła ręka kobiety pomasowała mnie lekko po plecach.
-Wszystko będzie dobrze. - powiedziała chyba najdelikatniej jak umiała.
-Wiem. - wyszeptałam.
Nie umiałam sobie z tym wszystkim jakoś poradzić. Czułam się winna, no bo byłam...
~*~
"Drogi Harry.
Wiesz, że cię kocham prawda? Tak, na pewno wiesz...
Zaczynam list nietypowo, ale sam wiesz że nie jestem taka jak inni. Myślę, że to właśnie dlatego nie jest ze mną tak łatwo.
To co przeżyłam z tobą, jak i z wami wszystkimi to przygoda nie do zapomnienia. Każde wspomnienie pamiętam najdokładniej z każdym, nawet najmniejszym szczegółem.
Pamiętasz jak poznaliśmy się rano? W kuchni.
Pamiętasz dziwny przypadek pod prysznicem?
Pamiętasz jak musieliśmy udawać parę?
Pamiętasz może też tą niezapomnianą fontannę i kąpiel w niej?
Pamiętasz naszą pierwszą randkę na poważnie? Nie powiem, że była do końca udana, ale atrakcje były.
Pamiętasz na pewno moją chorobę i to jak bardzo cierpiałeś pod maską uśmiechu?
Na pewno też pamiętasz jak ożyłam...tak to było dziwne.
A potem, gdy wszystko miało być wspaniale, jak w bajce dla dzieci znów nie było. Byłeś zazdrosny i tak bardzo mnie wtedy zraniłeś. Nie na ciele, w środku. Mimo to próbowałam jakoś się pogodzić z faktem, że ktoś kogo kocham najmocniej na świecie nie ufa mi. I wtedy cię zdradziłam.
Jestem taka żałosna myśląc, że listem coś zdziałam, ale próbuje wszystkiego. Nawet nie wiesz jak mi ciebie brakuję. Każdego dnia myślę sobie "to był ten jedyny, a ty go straciłaś".
Jest mi bardzo przykro, że ludzie tak cię krytykują i to też przeze mnie. Znowu. Ale to ustanie, obiecuję ci.
Na pewno teraz zawracam ci głowę swoimi durnymi sprawami. Pewnie już o mnie zapomniałeś, a moje miejsce zajmuje blondynka z dużym biustem. I dobrze, Harry. Nie mam nic przeciwko.
Chcę tylko, żebyś wiedział że na zawsze pozostaniesz w moim sercu. Jako wspaniały i czarujący brunet, który zaintrygował i wywrócił do góry nogami moje życie. Dziękuję ci za to.
Kocham cię i zawsze będę.
Janice."
Zakleiłam dokładnie różową kartkę w białej kopercie i zaadresowałam na dom Zayna, ale z nazwiskiem Styles.
Kopertę, jak i inne drobiazgi wrzuciłam do mojej małej, szarej torebki. Postanowiłam się przejść i jakoś wszystko przemyśleć.
Narzuciłam na siebie szybko szare rurki, białą koszulę w niebieskie paski i zrobiłam lekko make-up. Okej, jestem gotowa. Wyszłam z pokoju i od razu pokierowałam się ku wyjściu.
-Idę się przejść. - rzuciłam w stronę rodzicielki i wyszłam z domu.
Podążałam drobnymi uliczkami małego Bradford. Tak bardzo kochałam to miasto. Każdy się w nim znał, przez to było też dużo nieprzyjemności, ale nie tylko. Pamiętam jak od zawsze mama musiała się tłumaczyć innym paniom, że Zayn naprawdę nie chciał tego czy tamtego zniszczyć. On po prostu był jak dziecko szatana. Ale miał też swoje słabości, które oczywiście jako jego najbliższa osoba znałam. Tylko ze mną mógł porozmawiać na różne dziwne tematy, tylko ze mną mógł się powygłupiać.
Pamiętam też dokładnie jego pierwszy występ w X-faktorze. Byłyśmy tam z mamą i go dopingowałyśmy.
Dzień przed programem tak się stresował, że prawie płakał. Jeszcze w drodze oboje śpiewaliśmy jego piosenkę, żeby tylko jej nie zapomniał. Był bardzo zestresowany.
Potem podległam fali buntu. Nie miałam zamiaru już tam jeździć. Jakiś czas potem Zayn Malik, chłopak z Bratford, mój brat, stał się sławny. Dobijało mnie to, że już o nas zapomniał. W domu nie pojawiał się od jakichś dobrych dwóch lat, aż w końcu znowu go zobaczyłam. Pamiętacie?
A dalszej historii chyba nie muszę wam opowiadać.
W końcu dotarłam do skrzynki z napisem poczta. Obróciłam parę razy listem i wrzuciłam go wgłąb przedmiotu. Odetchnęłam głęboko, po czym wróciłam z powrotem do domu.
Rzuciłam sobą o łóżko i zasnęłam. Tak, tego mi było trzeba. Odpoczynku...
*************************************************************************
Trochę smutny i .................dziwny. Nie miałam jakiejś koncepcji co napisać, bo jedna z nas trafiła przypadkowo do szpitala. Tsaaaaa, my i nasze szczęście.
Wszystko jest już w porządku. No może poza tym, że ten rozdział napisałam sama :(
Myślę, że chociaż trochę wam się spodoba...naprawdę.
Dołuje mnie powrót do szkoły, pewnie was też. Pozdrawiam :* //mix
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz