sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 18

Wszystko kiedyś dobiega końca. Życie też. Moje dobiega już niedługo. Dziś postanowiliśmy pochodzić po mieścia i porobić sobie zdjęcia. Więc wstałam,jak zwykle wzięłam prysznic,ubrałam się i zeszłam na dół. W kuchni JAK ZWYKLE paradował mój brat w bokserkach,za to w salonie można było zobaczyć Louisa i Nialla również w bokserkach. Liam natomiast miał na sobie spodnie. Usiadłam wygodnie na blacie w kuchni i przypatrywałam się Malikowi. Zwinnie obracał naleśniki z jednej na drugą stronę przypiekając je. Jak zawodowiec.
-Zayn?
-Hm?
-Wiesz...od kiedy tu jestem nigdy nie powiedziałam ci jak bardzo za tobą tęskniłam. Wiesz, od czasów X-factora. - chłopak spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął. Po czym podszedł,zdjął mnie z blatu i mocno przytulił.
-Myślisz,że dlaczego przyjechałem do Bradford?
-Bo mama miała mnie dosyć?
-Nieee. Bo za tobą niewyobrażalnie tęskniłem. - obrócił mną w powietrzu i znów posadził na blacie.
-Wiesz...Zayn. Kocham cię. -zalałam się rumieńcem.
-Ja ciebie też,tylko że mocniej. Dlatego nie chce cie stracić. Dlatego wczoraj płakałem.
-Ja zawsze będę przy tobie. - w tym czasie do kuchni zdążyli już przyjść wszyscy, oprócz Lokersa. - Przy was.
-A my przy tobie. - odezwał się Lou.
-Będę wam pomagać jak tylko będę mogła. W trasach,koncertach. We wszystkim,ale obiecajcie mi coś. - chłopcy widocznie czekali na to co mieli mi obiecać. - Obiecajcie,że nigdy o mnie nie zapomnicie,dobrze?
-O swojej jedynej siostrze? - Zayn przytulił mnie mocno,po czym wszyscy też się do nas przytulili. -Nigdy. - powiedzieli chórem. Wow,jak oni to robią?
-Wow,chyba nie załapałem się na sentymenty...- do kuchni wszedł Loczek. Również w bokserkach.
-No chyba nie. - zaśmiał się Niall, klepiąc go po plecach. Harry podszedł do mnie i mocno przytulił podnosząc do góry.
-A ty? Nie zapomnisz o mnie? - spytałam. W oczach miałam morze łez.
-Nigdy w życiu. Nie mógłbym. Ale tak jak powiedziałaś, my się nie rozstaniemy,bo zawsze będziemy przy sobie. - dodał uśmiechając się i delikatnie mnie pocałował.
Gdy już wszyscy przestaliśmy ryczeć,co już się wydawało dziwne i gdy chłopcy się ubrali wreszcie poszliśmy na miasto. Robiliśmy jakieś głupie foty w różnych miejscach. Było po prostu cudownie!
~*~
I tak minęło całe 6 dni. Na zabawie.
Przyjechała też moja mama,która koniecznie chciała mnie zobaczyć.
I dostałam od chłopaków psa.
Jeśli chodzi o mnie to z każdym dniem było gorzej. Włosy zaczęły mi wypadać. Nie chciałam jeść. Nie mogłam spać. Byłam już wrakiem człowieka.
Dziś był już 6 dzień. Wieczór. Leżałam w łóżku,a wokół mnie chłopcy śpiewający jakąś znaną mi melodię. Chyba tą piosenkę przy której tańczyłam z Harrym w kawiarni.
Chciałabym żeby ten tydzień potrwał jeszcze trochę,ale nie jest mi to pisane. Najbardziej szkoda mi zostawiać Harry'ego. Bo kocham go całym swoim sercem.
-Janice. Dobranoc. - szepnął mi do ucha Lou i wszyscy opuścili mój pokój. Harry już miał zamykać drzwi,ale go zawołałam.
-Tak?
-Mógłbyś zostać ze mną dzisiaj? - zobaczyłam ten błysk w jego oku. Dobrze wiedziałam,że tego chce.
Chłopak ułożył się wygodnie. Położyłam głowę na jego torsie i rozmyślałam. Nie czułam już nic. Taka śmierć, przewidywalna, jest najgorsza. Czemu? Bo wiesz kiedy umrzesz. Wiesz kiedy odejdziesz. Boję się,że jutro zasłabnę i umrę. I już nie zobaczę wesołej twarzy Louisa, tych blond włosków Nialla, tych pięknych, czekoladowych oczu jakie ma mój brat, tych filmów,które oglądałam z Liamem, i że już nie usłysze tego miękkiego,ale z chrypką głosu Hazzy. Tego boję się najbardziej.
Nagle położyłam się całym ciałem na Stylesa. Chcę żeby ta noc była wyjątkowa.
 -Czy ja dobrze odczytuję twoje intencje? - chłopak spojrzał na mnie z błyskiem w oku. Mruknęłam na zgodę.
Długo nie musiałam czekać na reakcje chłopaka,bo po chwili już napierał na mnie całym swoim ciałem.
 *******************************************************************
A więc,no.....nie jestem za dobra w opisywaniu TAKICH rzeczy,więc shake je opisze //mix









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz