czwartek, 31 października 2013

Rozdział 8-drugi sezon.

Perspektywa Jani.
Przetarłam zaspane oczy i spojrzałam na zegarek. O kurwa. Boże, mało czasu!
Wygrzebałam się z łóżka i pobiegłam pod prysznic.
Ja i moje szczęście sprawiło, że zaraz po kąpieli poślizgnęłam się i mocno uderzyłam w ręke.
-Auuu!- wrzasnęłam. -Będzie siniak. -mruknęłam pocierając chwilę stłuczone miejsce.
Narzuciłam na siebie szybko ubrania i uważając przesadnie na ręke  jeszcze się lekko pomalowałam. Chwyciłam torbę z książkami i pobiegłam na dół.
-Wow, a co ty taka kolorowa siostra? - Zayn robił śniadanie.
-Huh?
Nie za bardzo go zrozumiałam, ale po prostu chwyciłam jedną z kanapek i pochłonęłam ją z prędkością światła.
Do kuchni wparował Lou poprawiając włosy.
-Zayn, wracam dzisiaj o 14.
-Trzymam cię za słowo, Tommo. -pomachał palcem "grożąc" szatynowi.
Reszta dołączyła do śniadania.
-Dobra, pamiętajcie wszyscy wracamy o 14 do domu, bo szykujemy tą imprezę. Janice ma weekend, a my wolne, najlepsza okazja. -zaczął Liam.
-Jaką imprezę? -spytała zaciekawiona.
-3 rocznica One Direction. -objął mnie w talii loczek,tuląc od tyłu.
-Uuuuu, mam wam pomóc? -spytałam jeszcze raz niepewnie.
-Nie. Masz tylko przyjść, organizacją zajmie się Perrie, bo ma wolne, a Jade jej pomoże. -odpowiedział Malik. -14,pamiętaj.
-Rozumiem. -rozłożyłam ręce w oznace, że się poddaję.
-Horanek, zawieziesz mnie co? -spytałam blondyna bliżej do niego podchodząc.
-Ja to zrobię. -szepnął mi do ucha Styles. -Chodź, bo się spóźnisz. -uśmiechnął się, po czym podał mi moją torbę i pokierowaliśmy się do wyjścia.

~*~
-Harry, serio nie musiałeś mnie odprowadzać pod samą sale, nie jestem dzieckiem. -szepnęłam mu.
Wszystkie dziewczyny patrzyły na mnie wrogim wzrokiem prosząc o autograf loczka. To było straszne, a co było gorsze? Że nie wiedziałam co mam z tym zrobić.
-Owszem musiałem. -przypchnął mnie delikatnie do ściany i namiętnie pocałował, budząc przy tym głośny pisk wśród dziewcząt, jak i wiwatów u chłopaków.
Otrząsnęłam się w końcu.
-Wiesz, że cię kocham? -spytał po chwili ciszy jaka panowała między nami.
-Nie. -droczyłam się uśmiechając. -Nie mam pojęcia.
-Kocham cię. -szepnął mi do ucha przygryzając je.
-Ja mocniej. -odszepnęłam.
-Hejka. -przywitał się już znajomy mi głos...Justin.
-Hej. -uśmiechnęłam się, lekko odpychając od siebie Stylesa. -Harry, to mój przyjaciel, Justin, Justin to jest mój chłopak, Harry. -pomachałam ręką.
-Miło cię poznać. -uśmiechnął się do niego Jus, ale Harry pożegnał się ze mną i po prostu odszedł. Coś mi się widzi, że nie za bardzo go polubił, a szkoda, bo obydwaj mają loki.

~*~
-Ekhm, to moje miejsce - odezwał się nade mną piskliwy głos. Spojrzałam w górę i ujrzałam Lole. O kurwa.
-Doprawdy? Myślałam, że jest wolne. -zakpiłam, na co Justin krótko się zaśmiał.
-A ty tu czego ofiaro? -zwróciła się do chłopaka. -Zadajesz się teraz z nowymi, którzy nie wiedzą, że to miejsce jest moje? -zaśmiała się.
-Wydaję mi się, że zwracałaś się do mnie. -skrzyżowałam ręce na piersi.
-A właśnie, wypad, już. -pstryknęła swoim palcem tuż przed moją twarzą.
-Em, zastanowię się chwilkę.....nie? -zaśmiałam się i spojrzałam na nią kpiąco.
Za blondynką stały jej towarzyszki, klony czy może "przyjaciółki" patrząc na mnie wyczekująco, jakbym rzeczywiście miała się przesiąść i to jak najszybciej.
-Jestem Janice. -wyciągnęłam ręke do nich.
-Lola. -przedstawiła się. -A to jest....
-Blace. -przerwała jej, na co blondynka popatrzyła na nią z nienawiścią.
-Hello? Czy ktoś tu o mnie zapomniał? -spytała z sarkazmem (tak myślę) trzecia z nich.- Meg. -uśmiechnęła się ciepło, ale zaraz znów wróciła do swojego odbicia w iphonie.
-Pójdziemy do stolika obok, smacznego. -uśmiechnęła się do mnie Lola i razem odeszły.
-Czy ty właśnie....-Justin zatknął ręką buzie.
-Co?
-Czy Lola Devigne cie polubiła? -spytał z niedowierzaniem.
-Na to wygląda, ale jakoś nie kręci mnie bycie jej przyjaciółką. -wyznałam zgodnie z prawdą.
-Jesteś wyróżniona, to musi znaczyć, że jesteś kimś. -brunet znacząco się uśmiechnął i zaczął konsumować swoje drugie śniadanie.
_______________________________________________________________________________
No tak jak było mówione trochę więcej o TRÓJCY.
Kochamy was// Shake i Mix.

poniedziałek, 21 października 2013

WAŻNE!

Ponieważ wiecie, że niedługo to opowiadanie dobiegnie końca, w co aż nie możemy uwierzyć, to mamy dla was drugiego bloga, którego prowadzimy również we 2.
Tyle, że jest on o Justinie, ponieważ Mix jest również Belieber! Treść jest urocza, i pełna grozy!!!
Mamy nadzieję, że chociaż tam zajrzycie:))

Link :  http://take-a-control.blogspot.com/
 ZAPRASZAMY!
A co do tego bloga, to następny rozdział pojawi się już niedługo<3
Kochamy <3// Shake i Mix.

czwartek, 17 października 2013

Rozdział 7-drugi sezon

Perspektywa Janice.
-Teraz lunch. - szepnęła lekko brunetka.
Spojrzałam odruchowo na zegarek na prawej ręce.
-Faktycznie. -mruknęłam.
W końcu zadzwonił dzwonek. Wyszłam posłusznie z klasy tuż za moją nową koleżanką, po czym pomaszerowałam na stołówkę. Zaczęłam wątpić, że jest jeszcze na świecie miejsce większe od tego.
Na środku stał wielki blat z wyżerką dookoła. Kucharki już krzątały się w swoich firmowych fartuszkach.
Nałożyłam na tacę budyń czekoladowy, jabłko i wode mineralną, po czym zajęłam jeden z fajniej umiejscowionych stolików.
-Tutaj nie wolno siadać. -usłyszałam już znany mi głos.
-Justin. -mruknęłam, i pokazałam mu gestem głowy, żeby zajął miejsce obok.
Brunet usadowił się wygodnie i lekko na mnie spojrzał.
-Jesteś sławna...po co się uczysz? Mogłabyś zrobić karierę, słyszałem cie w telewizji. -mówił.
-Chce mieć wykształcenie, gdyby to było możliwe mój brat jak i mój chłopak już by się tu uczyli. -odpowiedziałam, po czym włożyłam do ust pierwszą łyżkę brązowej słodyczy.
-Twój chłopak musi być szczęściarzem. -zaśmiał się cicho.
Spojrzałam na niego wymownie.
-To raczej ja jestem niezłą szczęściarą.- sprostowałam.
-Mów co chcesz, ja wiem swoje...widziałem że zaprzyjaźniłaś się z Jessy? -spytał ponętnie poruszając brwiami.
-Ta znasz ją?
-Kochana, znam tutaj wszystkich. -uśmiechnął się łobuzersko.
-Doprawdy?
-Tak. -przytaknął.
Jessy szła ku nam. Chyba zobaczyła Justina, bo wycofała się i usiadła stolik obok, zupełnie ignorując moje wołanie.
Nie zamierzałam odpuszczać, więc podeszłam bliżej dziewczyny ciągnąc przy tym za sobą bruneta.
Oboje usiedliśmy naprzeciwko brunetki i chwile się jej przyglądaliśmy.
-Jessy, czemu nie chciałaś z nami usiąść? - spytałam ciekawa.
-On...on.- wymamrotała. -On jest na drugim roku..jak...jak Lol...Lola. -wyjąkała.
-Gorzej mała, jestem z nią w klasie. - zaśmiał się głośno.
Ton chłopaka strasznie mnie rozbawił, więc i ja zaczęłam się śmiać.
-Wy się znacie?- zmieniła temat.
-Ta...jakieś 20 minut. - uśmiechnęłam się rozbawiona.

~*~

Po skończonych lekcjach razem z Jessicą poszłam do domu. Byłam naprawdę nieźle rozbawiona faktem, że obok mnie idzie Directionerka, która oddałaby życie za autograf któregoś z chłopaków których ja mam na co dzień. Dopiero teraz do mnie dotarło jak dużo mam szczęścia.
Przekroczyłam próg domu popychając ku wnętrzu wielkie, dębowe drzwi, ukazując przy tym ogromny salon. Wciągnęłam dziewczyne do środka, po czym znów przy pomocy całej siły zamknęłam drzwi trzaskając nimi.
Z góry jako pierwszy zbiegł Niall.
Brunetka pisnęła i zdębiała. Myślałam że poryczę się ze śmiechu.
-A to kto?- spytał uśmiechnięty.
-Moja przyjaciółka, Jessica. Jest Directionerką. -sprostowałam.
-To wszystko wyjaśnia. - zaśmiał się, po czym przywitał się ze mną całusem w policzek. -Jak w szkole? -kontynuował wchodząc do kuchni.
-Dobrze...
-Co to za 'dobrze'? -spytał Horan wyglądając z pomieszczenia.
-Było super. - uśmiechnęłam się sarkastycznie.
Spojrzałam jeszcze raz na dziewczynę. Nadal stała w tej samej pozycji patrząc na miejsce, w którym stał blondyn.
Do domu wpadł Zayn razem z Perrie, a zaraz za nimi Harry.
-Janice, słonko ile ja cie już nie widziałam? - spytała blondynka po czym mocno mnie uściskała. - Tęskniłam. -wyznała.
-Chodź, muszę ci coś pokazać. - szepnął jej mulat, a potem razem udali się na górę.
Miałam szczerą nadzieję, że nie będą robić TEGO akurat teraz.
-Janice, kto to? - spytał loczek zdejmując kurtkę i buty.
-Moja przyjaciółka, Jessica. Jest Directionerką i to dla niej spory szok,że właśnie stoi przez tobą.  -znów wyjaśniłam.
Chłopak lekko się uśmiechnął pokazując rząd ślicznych, bialutkich zębów.
-Mam nadzieje, że już się na mnie nie gniewasz. - mruknął Styles łapiąc mnie w talii.
-Nadal się gniewam. -uśmiechnęłam się zadziornie.
-Czy to załatwi sprawę? - spytał, po czym wpił się namiętnie w moje usta. No pięknie Jessy wszystko widzi.
-Może...-zaśmiałam się, po czym mocno go przytuliłam.
-Jestem Harry. - wyciągnął ręke do dziewczyny.
-Jess..Jess..Jessica. - podała ręke. -To wy..wy naprawdę jesteście razem? -spytała nieśmiało.
-Naprawdę. -powiedzieliśmy chórem.
~*~
Reszta dnia minęła bardzo dobrze, wręcz cudownie. Miałam wrażenie, że chłopcy bardzo polubili Jess.
Usiadłam delikatnie na kolana loczka i przyglądałam się domownikom.
-Czy tylko ja mam wrażenie, że Nialler wreszcie się zakochał? -mruknął do mnie Styles lekko całując mnie w ucho.
Spojrzałam na blondyna. Był taki szczęśliwy, pierwszy raz od kiedy go poznałam aż TAK szczęśliwy!
-I kogo to zasługa? - spytałam lekko się uśmiechając i patrząc w głęboką zieleń oczu Stylesa.
Chłopak cicho się zaśmiał, po czym lekko mnie przekręcił, w taki sposób, że to ja byłam pod nim. Zaczął mnie lekko całować, napierając na mnie całym ciałem. Czułam się tak dobrze? Tak, byłam szczęśliwa i to bardzo, jednak nie na długo.
Oboje usłyszeliśmy głośno odchrząknięcie Horana i szybko się od siebie oderwaliśmy.
-Z takimi rzeczami to do sypialni, błagam. -mówił zirytowany blondasek.
Harry położył się obok mnie na kanapie, jednocześnie się za mnie chowając.
-Jessica musi już iść do domu, więc odprowadzę ją. - oznajmił nam.
-To do jutra. - posłałam jej uroczy uśmiech.
-Pa. - mruknęła i razem z Niallem wyszli z domu.
Ahh jutro następny dzień szkoły, super. -powiedziałam sobie w myślach.

_______________________________________________________________________________
Ogólnie to jest zmiana jednego z bohaterów, a w szczególe Justina. Inne zdjęcie po prostu. :)
Mamy nadzieje, że się podoba.
A no i z całego serca przepraszamy, że to aż tak długo!
// Shake i Mix.

niedziela, 6 października 2013

Rozdział 6-drugi sezon

Perspektywa Jani.
Dobra Janice, przestań.
Wstałam szybko z posłania i pobiegłam prosto pod drzwi, nadal wsłuchując się w odgłosy. Teraz byłam już pewna, że dochodzą z ogródka. Otworzyłam lekko drzwi i zobaczyłam Stylesa, który próbował się podnieść z doniczek z kwiatami, które pod jego ciężarem po prostu pękły.
-Harry, co ty robisz? - spytałam wręcz oburzona faktem, że nawet na mnie nie spojrzał.
-Pomożesz, czy będziesz tak stała i się gapiła? -wysapał i usiadł na trawę.
Podniosłam lekko chłopaka, jednak ten znów się przewrócił.
-Styles! Ty idioto, jesteś pijany! -syknęłam.
-Wypiłem tylko jeden kieliszek, przysięgam.
-Wiesz...po jednym kieliszku na pewno nie tarzałbyś się po trawie!-krzyknęłam tak głośno, że Niall wyszedł na balkon.
-Jani? Co się dzie...Harry? Co ty robisz na trawie? - spytał blondyn z przymrużonymi oczami.
-Upił się. Upił się jak świnia! -wrzasnęłam.
-Poczekaj, pomogę ci, albo zawołam jeszcze Louisa. - mówił pocierając oczy.
Nie zdążyłam nic odpowiedzieć, bo chłopak zniknął za firanką. Odetchnęłam głęboko i znów spojrzałam na loczka.
-Janice, czy to źle jak cię widze potrójnie?-uśmiechnął się z zezem w oczach.
-Tak, to źle.
-Kurwa. -wysapał.
Yhh, jak ja nienawidziłam jak ktoś przeklina. Podeszłam do chłopaka i mocno kopnęłam go w plecy.
-Dobra, luz zajmiemy się nim. - szatyn odciągnął mnie od bruneta, po czym obydwoje z Niallem wnieśli go do środka, a potem schodami w górę.
Weszłam posłusznie za nimi, po czym zostawiając ich z kłopotem poszłam spać. Jutro szkoła.

Następny dzień.
Perspektywa Janice.
Wstałam jakaś taka wypoczęta, a w końcu było po 7. Narzuciłam na siebie czarne rurki, sweter w serca i jedne z moich ulubionych butów. Włosy przeczesałam i wyprostowałam, nałożyłam drobny makijaż i byłam gotowa.
Chwyciłam swoją torbę z książkami i zbiegłam na dół. Jedyne co mi teraz chodziło po głowie, to tylko mało czasu, bardzo mało.
W kuchni siedział loczek wgapiony w gazetę. Nie zamierzałam się za bardzo do niego odzywać, więc upiłam łyk starej i zimnej herbaty, po czym wyszłam z domu.
Tuż za furtką stał samochód Nialla. A to dziwne, ten śpioch już gdzieś jedzie?
Podeszłam powoli do auta, zamykając za sobą furtkę.
-A ty co robisz? - spytałam posyłając chłopakowi uśmiech.
-Zawożę moją kochaną Janice do szkoły, a ty co robisz? - spytał takim samym tonem co ja.
Bez zastanowienia wskoczyłam do czarnego pojazdu blondyna no i pojechaliśmy.
~*~
-No to trzymaj się. -chłopak poklepał mnie po plecach.
-Spróbuje. -szepnęłam. -Niall?
-Hm?
-A co jak nikt mnie nie polubi?
-Ciebie? Żartujesz sobie?- spytał z takim oburzeniem jakby było oczywiste, że ludzie zawsze mnie lubią. -Nie przejmuj się, dasz radę. -blondyn uśmiechnął się do mnie z zachętą.
-Dzięki,Niall. Jesteś kochany. - pocałowałam go delikatnie w policzek i wysiadłam z samochodu, po czym pomaszerowałam do szarego budynku. Zaraz przy wejściu, na tablicy ogłoszeń wisiały kartki z dokładnym zarysem szkoły.
Zerwałam jedną, po czym udałam się na pierwszą lekcję-biologię.
To miejsce z zewnątrz wyglądało bardzo staro, ale w środku wszystko było nowe, ładniejsze. Zaraz przy wejściu wisiał ogromny zegar, który było widać z każdego piętra. Gdy mijałam po kolei każdą z sal zauważyłam, że każda z nich jest inaczej wystrojona. Sala od plastyki miała całe ściany w jakiś szkicach, sala od matematyki była za to obwieszona działaniami, a sala od chemii była przepełniona różnymi substancjami w małych butelkach.
Każde z pomieszczeń było uchylone pod tym samym kątem. Widocznie nauczyciele czekali już na uczniów.
W końcu trafiłam, sala od biologii.
Weszłam powoli do środka. Wszystkie ławki były już zajęte przez uczniów, więc domyśliłam się, że jestem za późno.
-Dzień dobry. -zaczęłam.
-Dzień dobry, ty na pewno jesteś Janice. Słuchajcie to jest nowa uczennica, gdzie by cię tu posadzić? O, może obok Jessici? -kobieta mówiła jak zakręcona. - To ona. - pokazała palcem na ławkę w ostatnim rzędzie.
Uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie, po czym zajęłam wskazane przez nauczycielkę miejsce.
-No dobrze, więc zacznijmy lekcję. -kobieta uśmiechnęłam się zachęcająco i zaczęła swój wykład.
-Jestem Jessica, ale wszyscy mówią mi Jesy, a ty Janice tak? - szepnęła do mnie delikatnie.
-Tak, miło mi cię poznać. - podałam jej ręke.
-Jesteś siostrą Zayna Malika? - spytała po chwili ciszy.
-Tak, a co?
-Jestem ich wielką fanką.- uśmiechnęła się.
-To może po szkole wpadniesz do nas? Poznałabyś ich...
-Naprawdę? -dziewczyna aż pisnęła z podekscytowania.
Pokiwałam twierdząco głową i wsłuchałam się w wykład pani profesor.
~*~
-Kto to jest? - spytałam przypatrując się z uwagą trzem blondynkom.
-To Lola i jej klony. Jak masz okazję, lepiej wiej! -szepnął do mnie dobrze zbudowany brunet.
Zaśmiałam się cicho.
-Mówiłam to do Jes...gdzie ona jest?
-Uciekła, tak jak każdy. -wyrechotał. - Widzę, że jesteś nowa.
Pokiwałam głową.
-Jestem Justin,drugi rok. -uśmiechnął się.
-Janice.
Nadal patrzyłam się na te trzy dziewczyny. Wyglądały przerażająco.
-Nie patrz tak na nie bo....-urwał na chwile. -za późno.
Dziewczyna stanęła tuż przede mną, oblatując mnie wzrokiem z góry na sam dół.
-Ty jesteś Janice Malik. No no twojej twarzyczki ciągle pełno w gazetach, widze że trafiła się wreszcie równa mnie. - zaśmiała się sztucznie.
-Czy my się znamy?-spytałam i nerwowo przeczesałam dłonią włosy.
-Lola, ale wszyscy tutaj mówią na mnie po prostu lol, a to moje kumpele, Meg i Blace. -pokazała na sporej postury dziewczyny.
-Fajnie, śpieszę się. To cześć. -wyminęłam je kurczowo i szybkim krokiem udałam się na następną lekcję-matematykę.
Już z daleka wypatrzyłam Jesy. Znowu siedziała sama,więc bez zastanowienia podeszłam do niej i zajęłam miejsce.
-Czemu tak nagle uciekłaś? -spytałam uśmiechając się promiennie.
-Wszyscy to robią! Jesteśmy na pierwszym roku, a ona na drugim...
-No ale co to zmienia? Posłuchaj, takich jak ona nie należy się bać.
-Ja wiem swoje, a teraz ciii. - uciszyła mnie, a potem już  w ogóle się do mnie nie odezwała.
Ta szkoła jest jeszcze dziwniejsza niż moja poprzednia!



Nowe postaci:

 

Justin - przyszły najlepszy przyjaciel Janice. Drugi rok studiów, kocha tańczyć, pasjonuje go również elektrotechnika.



Lola Devigne - bogata i zapatrzona w siebie gwiazda szkoły, której opinii boi się prawie każdy. Przyszły wróg Janice, to właśnie ona.



Meg (z tyłu) i Blace - kumpele Loli. Puste i przepełnione nienawiścią, one również nie polubią Janice.
~*~
 
______________________________________________________________________________
 
Witajcie znowu!
Dosyć długo tutaj nie pisałyśmy, to przez ten kryzys.
Chcemy wam powiedzieć, że już jest wszystko w porządku, a ponieważ dzisiaj są urodziny Mix to chcę jej też złożyć najpiękniejsze życzenia! Więcej przypływów weny kochana!:*:*
Jeśli natomiast chodzi o opowiadanie to zamierzamy je tak za pare rozdziałów zakończyć. Wiemy, że to cholernie trudne, tak po prostu się z tym pożegnać, ale jak na razie to mamy pomysł może  na jeszcze 15 rozdziałów, na pewno to maximum.
Ten rozdział jest inny, miejmy nadzieje lepszy...szkoła to nie za dobry temat do opisu,ale co innego SZKOŁA a co innego STUDIA, prawda?
Dzięki, że mimo to że tak długo nie dodawałyśmy nadal są tutaj wyświetlenia i nadal ktoś to czyta, milutko sisters!<3
No a więc tyle, dzięki bardzo i do zobaczenia, oraz miłej reszty weekenduuu!:))))))